Plusy i minusy konta dla emeryta

ZUS i banki mają interes, by zachęcać emerytów do zakładania kont osobistych. Ale czy opłaca się to emerytom?
W "Gazecie Wyborczej" pisaliśmy o rozstrzygniętym właśnie konkursie na konta bankowe przyjazne emerytom. ZUS postawił bankom warunek: konto ma być bezpłatne przez co najmniej dwa lata, choć o zwycięstwie zdecydowały też inne elementy oferty, np. rozbudowana sieć placówek czy dodatkowe usługi dołączane do rachunku, które mogą przydać się emerytom.

ZUS wybrał dwa rachunki - Eurokonto Aktywne oferowane przez bank Pekao i Pocztowe Konto Nestor w Banku Pocztowym. Od tej pory te dwa banki mogą przypiąć swoim kontom etykietę "ZUS poleca", ustawiać stoiska bankowe i reklamować się w oddziałach ZUS.

Rozstrzygnięcie konkursu nic jednak nie zmienia w życiu emerytów. Jeśli nie masz konta w banku i chcesz nadal dostawać emeryturę od listonosza, masz do tego prawo. Nikt nie może cię zmusić, byś z usług banku zaczął korzystać. A nawet jeśli zdecydujesz się na konto bankowe, pamiętaj, że możesz otworzyć je nie tylko w bankach, które rekomenduje ZUS, ale w każdej innej instytucji.

Im więcej emerytów będzie miało ROR (rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy), leży oczywiście w interesie ZUS, bo to oznacza dla niego spore oszczędności (wysłanie emerytur za pośrednictwem listonoszy kosztuje 250 mln zł, przelewem na konto tylko 30 mln zł rocznie). Ręce zacierają też banki. Liczą bowiem na to, że namówienie kogoś na założenie konta to dopiero początek współpracy. Przy okazji zakładania rachunku skuszą emeryta na kartę płatniczą, kredyt gotówkowy czy kartę kredytową, a więc produkty, na których zarobią.

Ale co z tego mogą mieć emeryci, czyli najliczniejsza grupa, która nie korzysta z usług banków? Dlaczego emeryci boją się banków i czy ich niechęć do instytucji finansowych jest uzasadniona?

Mit 1. W banku nie jest bezpiecznie

W ubiegłym roku firma badawcza TNS Pentor, na zlecenie Banku Pocztowego, przeprowadziła ankietę wśród osób, które nie korzystają z usług banków. Ponad 80 proc. badanych przyznało (w tym duża grupa emerytów), że nie zna się na finansach i bankach. Brak wiedzy to wystarczający powód, by trzymać się od instytucji finansowych z daleka. Kryzys finansowy sprzed kilku lat, doniesienia o bankructwach instytucji finansowych na świecie jeszcze bardziej zachwiały zaufaniem do banków.

Ale czy banków naprawdę powinieneś się bać? Twoje pieniądze leżące na bankowym koncie czy lokacie są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. To fundusz, na który zrzucają się wszystkie banki. Gdyby któryś z nich wpadł w tarapaty, pieniądze zwrócone zostaną klientom właśnie z tej wspólnej kasy. BFG gwarantuje zwrot depozytów do kwoty 100 tys. euro (ponad 400 tys. zł) w ciągu 20 dni.

Czy dostarczanie emerytury przez listonosza jest bezpieczniejsze niż świadczenie przelane na konto? Emeryt ma gwarancję, że listonosz przyniesie mu pieniądze do domu. Ale co potem? Całą gotówkę przechowuje w mieszkaniu. Jeżeli emerytura wpadłaby na twoje konto bankowe, mógłbyś wypłacać (w placówce banku lub z bankomatu) tyle pieniędzy, ile w danym momencie potrzebujesz. Nie ryzykujesz, że zgubisz lub ktoś ukradnie ci wszystkie pieniądze.

Mit 2. Konto w banku jest drogie

Ponad połowa nieubankowionych tłumaczy, że szybko wydaje wszystkie zarobione pieniądze. - W moim przypadku to jest po prostu pobranie pieniędzy i wydanie. Na tym koncie moje pieniądze leżałyby może pięć dni. Zysków żadnych by nie było, a musiałbym zapłacić za prowadzenie konta - przyznał jeden z ankietowanych.

Rzeczywiście, jeśli wydajesz wszystkie pieniądze właściwie od razu, konto może wydawać się zbędne, choć warto pamiętać o bezpieczeństwie, jakie daje trzymanie pieniędzy na rachunku.

Ale mitem jest, że za prowadzenie konta trzeba płacić. To uogólnienie. W Polsce jest blisko 30 banków komercyjnych i setki banków spółdzielczych, które obsługują klientów indywidualnych. Zwykle każdy oferuje po kilka wariantów kont osobistych. Jest więc w czym wybierać. W lepszej sytuacji są emeryci, którzy korzystają z internetu. Dlaczego? Bo prawie każdy bank oferuje rachunek z dostępem przez internet, a takie konta z reguły są bezpłatne.

Ale również osoby, które nie mają internetu, mogą wyłowić bezpłatne rachunki, choćby konta w bankach Pekao i Banku Pocztowym, które wygrały konkurs ZUS.

Mit 3. Emeryt jest za stary na konto

Co czwarta badana osoba nie korzysta z usług banku, bo jest to dla niej niewygodne. Ankietowani narzekają na kolejki w oddziałach, utrudniony dostęp do placówek i bankomatów oraz na zawiłe formalności związane z korzystaniem z usług banków. To prawda czy mit?

Na wsi dostęp do bankowych placówek i bankomatów na pewno jest ograniczony. Mieszkańcy małych miejscowości zdani są praktycznie na ofertę lokalnych banków spółdzielczych oraz Banku Pocztowego (wiele oddziałów pocztowych pełni jednocześnie funkcję placówki tego banku).

Ale oddział i bankomat to niejedyne dostępy do pieniędzy. Emerytom gotówka wcale nie musi być potrzebna. No, może prawie. Za zakupy mogą zapłacić w sklepie kartą płatniczą, choć w mniejszych miejscowościach i na wsiach z tym też jest problem. Niewiele jest bowiem sklepów, które przyjmują płatności kartami.

W każdym razie czynsz, rachunki za prąd czy gaz można uregulować przelewem internetowym, a więc nie wychodząc z domu. Co więcej, przelewy wysyłane przez internet zwykle są bezpłatne albo kosztują kilkadziesiąt groszy. Opłacanie kilku rachunków na poczcie to wydatek kilku złotych miesięcznie.

Starsi emeryci niechęć do banków mogą tłumaczyć niepełnosprawnością, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by i oni mieli konto. W ich imieniu sprawami w banku może zająć się pełnomocnik, a więc np. dzieci, wnukowie, przyjaciele. Wystarczy, że właściciel konta raz przyjdzie do banku z osobą, której udziela pełnomocnictwa. Pełnomocnik może załatwiać w imieniu osoby niepełnosprawnej wszelkie sprawy: wypłacać pieniądze, wpłacać pieniądze, robić przelewy, zakładać lokaty itd. Ale to musi być zaufana osoba, bo dostaje pełny dostęp do twoich pieniędzy. Jeśli jest problem - w każdej chwili można odwołać udzielone pełnomocnictwo.

Mit 4. W banku się nie zarobi

- Nie mam oszczędności, a pieniądze w banku są nisko oprocentowane - tak brak konta tłumaczyło 15 proc. ankietowanych przez TNS Pentor.

To prawda, z oszczędzania w banku kokosów nie będzie, ale zadaniem banków jest oferowanie bezpiecznych produktów. Na lokatach terminowych można dzisiaj zarobić 5-6 proc. w skali roku. Ważne, że to więcej niż inflacja.

Ponadto powierzenie nawet niewielkich kwot bankowi mobilizuje do oszczędzania, czego nie można powiedzieć o trzymaniu pieniędzy w przysłowiowej skarpecie. Kiedy zakładamy lokatę, musimy zadeklarować, na jak długo. Pieniądze można wypłacić przed upływem trwania umowy, ale wtedy zwykle traci się odsetki. Taka forma kary może zniechęcać do nagłego zerwania lokaty, a więc do pozbycia się oszczędności.

Zwykle nie trzeba mieć konta osobistego, by założyć lokatę terminową, ale bez rachunku nie założysz konta oszczędnościowego. Takie konto jest elastyczniejsze od lokaty. Na lokatę możesz wpłacić określoną kwotę, która przez umówiony okres będzie zamrożona. Nie możesz też do niej dopłacać w trakcie jej trwania. Na konto oszczędnościowe możesz natomiast wpłacać zaskórniaki w dowolnej wysokości i właściwie w dowolnym momencie. W ten sposób można zbierać pieniądze na konkretny cel. Możesz odkładać po 20, 50 czy 100 zł z każdej emerytury. Po roku uzbiera się pokaźna sumka, którą wydasz na wakacje, wyprawienie świąt czy prezenty.

Mając konto w banku, dostajesz też dostęp do innych produktów oszczędnościowych, np. funduszy inwestycyjnych.

Mit 5. Kredyty są drogie

Konto osobiste jest też furtką do kredytów (nie zawsze jest wymagane, choć ułatwia wzięcie pożyczki). Jeśli zabraknie ci pieniędzy, planujesz nieco większe wydatki, np. wyprawienie świąt czy urodzin, i potrzebujesz nagle kilkuset złotych, możesz pożyczyć te pieniądze w banku.

Z ankiety przeprowadzonej przez "Gazetę" wynika, że w większości banków wiek nie powinien być barierą w uzyskaniu kredytu (patrz tabela). Trzeba jednak pamiętać, że bank nie pożyczy pieniędzy osobie, która w przeszłości miała problemy ze spłatą kredytów.

W przeciwieństwie do poprzednich bankowych mitów stwierdzenie, że "kredyt jest drogi", wcale mitem nie jest. To prawda, kredyty gotówkowe, limity kredytowe w kontach osobistych czy kredyty zaszyte w kartach kredytowych są drogie.

Oprocentowanie kredytu gotówkowego wynosi średnio ok. 15 proc. Do tego zwykle dochodzi prowizja za udzielenie kredytu, np. 5 proc. kwoty pożyczki. Banki wciskają też ubezpieczenia spłaty (w razie nieszczęśliwego wypadku czy śmierci spłatę kredytu bierze na siebie firma ubezpieczeniowa). Gdybyś na tych warunkach pożyczył np. 2 tys. zł na 12 miesięcy, kosztowałoby cię to nawet 400 zł.

Dlatego po kredyty powinieneś sięgać w ostateczności i pożyczać tylko tyle, ile potrzebujesz. Ważne jest też, gdzie bierzesz kredyt. Pokusą mogą być oferty różnego rodzaju pośredników kredytowych czy firm pożyczkowych oferujących łatwe i szybkie kredyty. Ale ich oferta raczej na pewno będzie droższa niż bankowa. Np. 2 tys. zł pożyczone na mniej więcej rok w popularnym Providencie kosztowałoby aż 1750 zł, a więc cztery razy więcej niż przeciętna pożyczka w banku.

Co jest istotne w koncie dla seniora?
Więcej o: