Banki pomogą w zarządzaniu domowym budżetem

ING Bank i Bank BPH chcą pomagać klientom w zarządzaniu domowym budżetem. Troska o nasze finanse czy walka o klientów?
Robisz przelew, płacisz kartą - dane automatycznie trafiają do specjalnego systemu i tam są odpowiednio kategoryzowane. W systemie pojawia się informacja, że np. 155 zł zapłaciłeś kartą w sklepie odzieżowym, a nie w spożywczym. Możesz zmienić kategorię, do której system zapisał transakcję. Można ją podzielić i np. określić, że w supermarkecie z 70 zł zapłaconych kartą 50 zł przypada na żywność, a 20 zł na zabawki.

To nie program do szpiegowania, ale opis najnowszych gadżetów, którymi chwalą się banki. Chodzi o programy komputerowe do zarządzania domowymi finansami i ich porządkowania. Przed tygodniem swój pomysł zaprezentował ING Bank Śląski, dzisiaj swój oficjalnie pokaże Bank BPH. Oba programy działają w ramach bankowości elektronicznej. Żeby z nich korzystać, wystarczy zalogować się do konta. ING nazwał swoje narzędzie Finansometrem, zaś BPH - Asystentem Finansowym.

W systemie ING można dodatkowo dodawać własne kategorie wydatkowe i specjalne znaczniki, np. oznaczyć osobnym symbolem transakcje wykonane przez partnera w koncie wspólnym lub transakcje dotyczące prowadzonej przez siebie firmy. Wydatki i wpływy na konto oczywiście można sumować, żądać od systemu raportów, rysować wykresy i bawić się danymi na najróżniejsze sposoby.

Czym oba programy do analizy domowego budżetu się różnią? ING-owski Finansometr pozwala na podstawie danych z przeszłości narysować prognozę dla domowego budżetu, a wkrótce da też możliwość porównywania swoich wydatków z wydatkami innych klientów banku. Będzie można poprosić system o porównanie własnych wydatków np. za żywność albo transport z wydatkami innych osób o podobnych dochodach, mieszkających w tym samym województwie i mających na utrzymaniu tak samo liczną rodzinę.

Asystent Finansowy udostępniony klientom przez Bank BPH ma inną cechę - możliwość ustawiania ostrzeżeń dotyczących przekroczenia limitów wydatków w poszczególnych kategoriach. Klient może ustawić sobie kwotę, którą chce wydać w miesiącu na określone rzeczy (np. na artykuły spożywcze albo odzież), a system będzie na bieżąco pokazywał, jaka część limitu została już wykorzystana.

ING i BPH nie są jednak pierwsze. Od pewnego czasu podobne narzędzie ma Meritum Bank, od roku działa "internetowy manager finansowy" Eurobanku. Od dwóch lat Idea Bank i firma księgowa Tax Care oferują przedsiębiorcom (również jednoosobowym firmom) system łączący konto bankowe z systemem księgowym. Klient na bieżąco może śledzić np., czy jego kontrahenci zapłacił za towar czy usługę. W każdej chwili na podstawie zaksięgowanych faktur może zobaczyć, jakie firma ma wydatki, jakie przychody, jaki jest jej zysk itd. System pilnuje też terminów płatności. Klient dostaje SMS-em przypomnienie np. o płatności podatku VAT. Wystarczy, że wejdzie do systemu i zaakceptuje płatność.

Systemy do kontroli wydatków to nie tylko domena banków. Np. aplikacja prywatnej firmy Kontomierz pozwala automatycznie ściągać dane z kont w kilku bankach i dostarcza gotowych analiz o stanie domowego budżetu.

Po co banki dają klientom takie gadżety? Piotr Utrata z ING twierdzi, że Finansometr to z jednej strony narzędzie, które ma zwiększyć wiedzę klientów o nich samych i spowodować, że będą się zachowywali bardziej racjonalnie finansowo. Bank liczy na to, że dzięki temu rzadziej będą wpadali w tarapaty finansowe, co zaowocuje niższym współczynnikiem kredytów nieregularnych.

Drugim celem jest zapewne skłonienie klientów do oszczędzania. Trzecim - przekonanie ich do przeniesienia swoich wszystkich produktów finansowych do jednego banku. Jeśli to bowiem pozwoli analizować wydatki, zarządzać budżetem i oszczędzać, to klientowi może przestać się opłacać być jednocześnie klientem kilku banków. Np. żeby korzystać systemu Idea Banku i Tax Care, trzeba być klientem obu tych instytucji.

W ING zapowiadają, że następnym krokiem będą indywidualne rekomendacje dotyczące kredytów i oszczędności. Klienci z nadwyżką finansową dostaną propozycje skorzystania z kont oszczędnościowych albo funduszy, a ci, którzy mają potencjał do restrukturyzacji zadłużenia, pewnie będą mogli liczyć na ofertę kredytów konsolidacyjnych.

Wziąłeś kredyt hipoteczny w 2008 r.? Uważaj, możesz mieć kłopoty!>>


Więcej o: