Eksperci mówią: jak powinny wyglądać nasze oszczędności w 2013 r.

Nasza skłonność do oszczędzania wzrośnie w bieżącym roku. Odkładać będą ci, którzy robią to od dawna. Pojawią się też nowi oszczędzajacy.
Łukasz Mickiewicz, Nordea Bank

Przewidywanie przyszłości na rynku finansowym jest zawsze ryzykowne, jednak w przyszłym roku można spodziewać się kilku trendów w produktach oszczędnościowych.

Spadnie zainteresowanie lokatami, co ma związek z ich niższym oprocentowaniem. Depozyty pewnie dalej będą wśród Polaków najbardziej popularnym produktem oszczędnościowym, ale ta miłość nie zostanie odwzajemniona. Rentowności obligacji polskich już są rekordowo niskie i depozyty mogą szybko pójść ich śladem. Przykładowo 2-letnie i 5-letnie obligacje skarbu państwa mają rentowności niewiele ponad 3 proc. i jest dosyć prawdopodobne, że za parę miesięcy średnie oprocentowanie lokat w bankach zbliży się do tego poziomu.

Środki z zamykanych lokat muszą się gdzieś podziać i tu przechodzimy do drugiej tendencji - większego zainteresowania funduszami inwestycyjnymi. Miniony rok był dla funduszy bardzo dobry. Na funduszach akcji polskich można było zarobić ponad 20 proc., a na funduszach obligacji - w wielu przypadkach ponad 10 proc. Takie stopy zwrotu przyciągają i prawdopodobnie coraz więcej klientów banków będzie przenosiło część swoich środków do funduszy.

Niestety, trzecia tendencja może dla wielu z nich okazać się zaskakująca. Obecnie największym zainteresowaniem cieszą się fundusze obligacji polskich ze względu na wspomniane dwucyfrowe stopy zwrotu w minionym roku. Takie wyniki są nie do powtórzenia w tym roku, więc inwestorzy, którzy kierowali się nimi, decydując się na fundusze, mogą być rozczarowani. Niskie zyski na funduszach obligacji mogą zachęcić do ponoszenia większego ryzyka, dlatego przenoszenie środków do funduszy akcji jest trzecią tendencją, której można oczekiwać.

W nowym roku można też spodziewać się większej popularności regularnego oszczędzania. Kryzysowe czasy sprzyjają takim decyzjom, ponieważ każdy chce mieć poduszkę finansową na wypadek nieprzewidzianych sytuacji. Dlatego wielu klientów banków może rozpocząć nowy rok z silnym postanowieniem zadbania o swoją finansową przyszłość i rozpoczęcia regularnego oszczędzania.

Marcin Iwuć, ING TFI

Pełni nowej energii w nowym roku szukamy odpowiedzi na pytanie: "W co zainwestować w 2013 roku?". Warto świeżym okiem spojrzeć na portfel naszych inwestycji i dodatkowo zapytać: "Jak inwestować?". Naszym zdaniem w skali roku więcej da się zarobić na funduszach akcji (nawet znacznie ponad 10 proc.) niż na funduszach obligacji (do 5 proc.). Pamiętajmy jednak, że akcje w portfelu oznaczają dużą zmienność. Jeśli zatem naszym udziałem mają być zyski z inwestycji, a nie paniczna ucieczka z rynku po zaliczeniu strat, warto trzymać się dwóch zasad. Po pierwsze: na inwestycje w akcje przeznaczamy tylko część oszczędności. Po drugie: musimy być przygotowani na to, że mimo pozytywnych prognoz zyski mogą pojawić się później, niż oczekujemy. Tak czy inaczej, w naszej ocenie akcje nie są drogie, a jak mawiał Warren Buffett: "Gdyby akcje były jabłkami i pomarańczami, ludzie reagowaliby logicznie. Kupowaliby ich więcej, gdy są tanie, a mniej gdy są drogie". Jedynie najbardziej odważni inwestorzy są w stanie kupować akcje "na wyprzedażach" - jak to miało miejsce na początku 2009 r. czy w maju 2011 r. Dla większości bardzo skuteczną strategią jest kupowanie po prostu wtedy, gdy nie jest drogo, zamiast czekanie na "szczyty hossy", gdy o zyskach z funduszy dowiemy się z reklam. Jak inwestować by zarobić? Spokojnie, konsekwentnie i cierpliwie.

Dawid Błaszczyk, KBC Securities

Inwestorzy na rynkach akcyjnych z nadzieją patrzą na ten rok. Dobra końcówka 2012 roku na rynkach światowych i dobre prognozy na obecny rok powodują, że być może warto zwrócić teraz uwagę w stronę giełdy jako cel dla inwestycji. Optymistyczne nastroje powodowane są kilkoma czynnikami. Kryzys zadłużeniowy w strefie euro został zepchnięty na dalszy plan, oczekuje się, że gospodarki europejskie, w tym Polska zaczną radzić sobie lepiej w drugiej połowie roku, a giełdy zawsze z wyprzedzeniem reagują na takie wydarzenia.

Dodruk pieniędzy w Stanach Zjednoczonych będzie trwał przez cały 2013 r., co powoduje, że kapitału na rynkach światowych nie powinno zabraknąć. Tygrysy azjatyckie także budzą się ze spowolnienia gospodarczego. Również niski poziom stóp procentowych na świecie, a przez to tani pieniądz powinien napędzać rynki giełdowe na świecie w tym roku.

Wszystko to powinno przełożyć się na wzrosty także na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Tym bardziej że rozpoczął się proces obniżki stóp procentowych w naszym kraju, przez co oszczędzanie w bezpieczne instrumenty stanie się mniej rentowne, a hossa na rynku obligacji chyba powoli zmierza ku końcowi. W ostatnim czasie widać także napływ kapitału zagranicznego do naszego kraju, który znacząco podniósł wyceny największych polskich spółek z indeksu WIG20. Jest to pierwszy sygnał odradzającego się rynku akcyjnego jako miejsca do lokowania swoich oszczędności.

Warto także zwrócić uwagę na amerykańską giełdę (za pośrednictwem niektórych domów maklerskich w Polsce można inwestować na tamtym rynku praktycznie tak samo jak na GPW), gdyż obecnie można go uznać za najmocniejszy rynek i tam wzrosty mogą być nawet większe niż na warszawskiej giełdzie, ale jest to miejsce dla bardziej zaawansowanych inwestorów.



Czytaj poradnik: Jak zacząć oszczędzać?



Zobacz jak łatwo oszczędzać Skorzystaj z kontomierza




Więcej o: