Szkoła średnia za 40 tysięcy rocznie - dużo więcej niż najdroższe studia. Czy to gwarancja, że zdobędzie się miejsce na wybranej uczelni?

agadu
29.04.2014 17:01
A A A
Zdjęcie: 2 Społeczne Liceum Ogólnokształcące STO im. Pawła Jasienicy

Zdjęcie: 2 Społeczne Liceum Ogólnokształcące STO im. Pawła Jasienicy ("Skok" uczniów z warszawskiej "Dwójki" im. Pawła Jasienicy)

Matura sprzyja rozliczeniom. Ile trzeba zapłacić, by mieć pewność, że dziecko dostanie się na wybrane studia? W najbardziej elitarnych szkołach za czesne musimy zapłacić nawet kilkanaście tysięcy złotych rocznie. Kto uczy się w elitarnych szkołach? Co daje taka inwestycja w edukację i czy w ogóle warto inwestować aż tyle? Zapraszamy na przegląd ofert wybranych szkół.
Zobacz zdjęcia (7)
Komentarze (7)
Zaloguj się
  • Oceniono 53 razy 49

    "Absolwenci szkoły pracują na wysokich stanowiskach. To kadra kierownicza, ale też lekarze, dziennikarze, artyści - jak mówią przedstawiciele szkoły."

    Bo rodzice to kadra kierownicza, lekarze, dziennikarze i artyści...

  • wiceherszt

    Oceniono 22 razy 22

    To nie tak. Te szkoły są całkiem dobre, ale nie ze względu na to, jaki mają poziom i czego uczą, tylko na to, Z KIM się do nich uczęszcza. I to jest i będzie w przyszłości najważniejsze. Bo na "studia" może się teraz dostać praktycznie każdy, tyle że nic z tego nie wynika, o czym można się zresztą przekonać czytając gorzkie żale setek absolwentów, zmuszonych do wykonywania prostych prac fizycznych za granicą.

    Tymczasem chodząc do "elitarnej" szkoły wyrabia się krąg znajomości, które mogą później pomóc w znalezieniu fajnej i mało wyczerpującej pracy. Wystarczy spojrzeć na obecne "elity" polityczne. Zazwyczaj są to tępawe tumany, tyle że z znający i przyjaźniący się z tym, kim trzeba.

    To samo dotyczy wielu "ludzi na odpowiedzialnych stanowiskach" w wielkich korporacjach. Wszyscy, którzy zastanawiają się, jak takie bezmózgie buraki dochrapały się TAKICH stanowisk, mają odpowiedź. "Buraki" uczęszczały do szkół z właściwymi ludźmi. I właśnie o to chodzi na dzisiejszym "rynku pracy" i będzie chodziło też w przyszłości, tyle że bardziej, bo pracy, która nie sprowadzałaby człowieka do roli żywego robota-zombi będzie coraz mniej.

  • Oceniono 22 razy 22

    Po tej szkole mają szanse na dobrą pracę i wysokie stanowiska, bo z takich środowisk sie wywodzą. Warszawa to mała dziura, a tak zwana elita stołkowa, to jedna rodzina, więc bez względu na to, jaka szkołe ich pociechy skończą, i tak stołek dostaną. Nawet jak ledwo skończą, a mgr zrobią zaocznie w jakiejś pipidówie, to i tak zostaną jakimś dyrektorem galerii, wiceprezydentem od kultury, ew. prezesem jakieś spółki państwowej. Droga szkoła, to jak doby samochód, w pewnych kręgach wypada je mieć, a co sie sobą reprezentuje, to inna sprawa. Naprawdę na palcach jednej ręki można policzyć utalentowanych ludzi, którzy mają szansę na dobry stołek, oczywiście w Polsce, bo poza nią, wbrew pozorom, mają je dużo większe i wyjeżdżają...

  • fankaczek

    Oceniono 9 razy 9

    Drogie nie znaczy elitarne i dobre. Na przykładzie wrocławskich szkół prywatnych widać prawidłowość. Szkoły podstawowe i gimnazja mają lepsze wyniki niż państwowe ale już licea mają gorsze wyniki od najgorszych państwowych. Dlaczego? Proste.
    Do szkoły podstawowej i gimnazjum prywatnej nie pójdzie patologia, nie ma tam dzieci które rodzice maja w dupie itd. Więc nie ma tam kto zaniżać wyników. Z kolei w prywatnym rodzice jeszcze dodatkowo posyłają na korepetycje bo ich stać i są w mare zainteresowani dzieckiem.
    Wszystko zmienia się w liceach gdzie do prywatnych idą i co się nie dostali do najlepszych państwowych a im honor do najgorszych nie pozwala iść, nie mówiąc już o tym że 50% uczniów przychodzi w ciągu roku bo za trudno. Zdawalność matur we Wrocławiu: państwowe licea 98% - 100% prywatne - 60% - 80%
    Gdyby przeprowadzić eksperyment i nauczyciele z prywatnych szkół dać do państwowych to nie zauważono by różnicy w wynikach.

  • block-buster

    Oceniono 8 razy 8

    Najdrozsze studia to koszt ponad 100 tys.dolarow rocznie.Tylko wiec dupek mogl dac taki tytul do tekstu...

  • fankaczek

    Oceniono 4 razy 4

    Dodam jeszcze że ta cała matura międzynarodowa IB to niezły biznes. Stworzono szkoły międzynarodowe dla dzieci co ich rodzice ciągną jak walizki za sobą gdziekolwiek.Wiec dziecko po pół roku w każdym kraju jest. Świat się zmienił, szybkie połączenia lotnicze, łączność internetowa, oddziały korporacji w każdym kraju. To trzeba komuś ten towar wcisnąć, więc się promuje jak elitarne.

  • 0

    to jakis obled. Powiem tak jakidziesz na zaoczne za ktore wcale nie musisz tyle placic i robisz sobie inzyniera czy magistra (humanistow nie dotyczy) to jak juz wyemigrujesz to i tak nikt sie ciebie nie bedzie pytal o dyplomy. Przeciez ci ludzie wiedza ze i tak po studiach nawet najlepszej renomy to trzeba cie przedszkolic bo myslisz ze wiesz a nie wiesz.....;)

    Nie przejmowalbym sie tak bardzo szkola srednia.
    Pozdrawiam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najważniejsze informacje