Polska po pierwszej w historii obniżce ratingu. Co to znaczy i czy nas to zaboli?

Rafał Hirsch
15.01.2016 22:40
A A A
Ups...

Ups... (fot. acidcow.com)

W godzinę po obniżce ratingu Polski byłem w supermarkecie i nie zauważyłem żadnych zmian. Nie sądzę też, aby pojawiły się w najbliższych dniach. Mówiąc wprost na pytanie: „czy przeciętny Polak poczuje obniżkę ratingu?” odpowiedź brzmi „nie”. Tak samo jak wcześniej nie czuł podwyżek tych ratingów. Ale to nie znaczy, że nie ma problemu.

Wydarzenie jest dość niesamowite. Przede wszystkim to pierwsza w historii obniżka ratingu Polski. Do tej pory mieliśmy wyłącznie podwyżki. A coraz wyższy rating powoli przybliżał nas do Europy Zachodniej, którą wciąż gonimy. Przybliżał nas pod względem wiarygodności finansowej państwa. Sprawę można więc traktować symbolicznie, a nawet prestiżowo, jeśli ktoś ma na to ochotę.


Po drugie niezwykle rzadko zdarza się aby agencja ratingowa obniżała swoją ocenę wyłącznie z powodów związanych z polityką. Można tego nie rozumieć tak jak na przykład nie rozumie tego Ministerstwo Finansów

Co gorsze, rynki globalne mogą to traktować jako sensację. W efekcie w poniedziałek Polska może być na tych rynkach tematem numer jeden i to raczej nie jest pozytywna okoliczność. Spróbujmy więc to zrozumieć. 

To czy państwo działa w sposób przewidywalny i zrozumiały ma ogromne znaczenie dla gospodarki, handlu i rynków finansowych. Także dla tych, którzy rządom tych państw pożyczają pieniądze kupując od nich obligacje. Widać to doskonale kiedy spojrzymy na ratingi Chin i Hong Kongu. Chiny – druga największa gospodarka świata z największymi na świecie rezerwami walutowymi ma rating AAminus. Hong Kong ma najwyższy możliwy rating AAA. Bo odziedziczył po Brytyjczykach stabilne instytucje i przejrzyste zasady, których w Chinach wciąż nie ma. Tak naprawdę nie chodzi o politykę w sensie dosłownym. Chodzi raczej o to, czy państwo oparte jest na stabilnych zasadach, które są jasne dla wszystkich. W Polsce PiS stare zasady niszczy, natomiast nikt nie ma pewności jak będą wyglądać zasady nowe. Może nawet będą lepsze od starych, sęk w tym, że teraz tego nie wiadomo. Dopóki więc one nie staną się jasne dla wszystkich mamy zwiększone ryzyko. A skoro ryzyko wzrosło, to rating idzie w dół.


S&P wspomina o Trybunale Konstytucyjnym, mediach publicznych i służbie cywilnej – wszyscy wiemy o co chodzi. Ale obniżka ratingu nie jest reakcją na to co już PiS zrobił, tylko raczej efektem wzrostu obaw o to co może robić dalej. Agencja pisze, że w przyszłym roku swoją wiarygodność i niezależność może stracić Narodowy Bank Polski. Nie musi, ale może i wystarczy to, że po wyborach w ogóle istnieje taka możliwość.

Z punktu widzenia przeciętnego Polaka najważniejszym efektem niższego ratingu jest droższy dolar, frank i euro. Dolary po 4,10 PLN mieliśmy ostatni raz w kwietniu 2003. Dan Brown wydał wtedy Kod Leonarda da Vinci, a Kukiz śpiewał „Bo tutaj jest jak jest” razem z Janem Borysewiczem. Strasznie dawno temu.

Z punktu widzenia całej gospodarki znacznie ważniejsze jest jednak to, co stanie się z ceną polskich obligacji. Jeśli potanieją, rządowi będzie się rządzić trudniej niż przypuszczał. Bo trudniej będzie znaleźć finansowanie swoich obietnic.


Najważniejszy wniosek płynący z całego tego zamieszania jest jeden. Tym razem będzie zupełnie inaczej niż w latach 2005-07. Wtedy rządom PiS towarzyszył najszybszy w historii III RP wzrost gospodarczy, na świecie trwała superhossa, a rynek finansowy był w stanie wybaczyć nam wszystko. Byliśmy gospodarczym pupilem, który właśnie awansował do Unii Europejskiej. Dziś hossy nie ma już nigdzie, rynek boi się wszystkiego i wystarczy byle pretekst, żeby sprowokować kapitał do ucieczki. W poniedziałek ten wystraszony Chinami, Syrią, strefą euro i Bóg wie czym jeszcze rynek dowie się, że obecnie nikt na świecie nie daje takich pretekstów do odwrotu jak Polska.


Można bagatelizować, że agencje ratingowe same są niewiarygodne, że Fitch ratingu nie obniżył, więc to tylko jedna Standard & Poor’s, że to banksterzy dbający tylko o obcy kapitał, itd. Można. Tylko, że niestety wciąż bez kapitału zagranicznego (który do tej pory bardzo lubił kupować polskie obligacje) Zachodu skutecznie gonić się nie da.
Przeciętny Polak tego nie odczuje. Straconych szans często się nie zauważa.

 

ZOBACZ TEŻ: W ten dzień frankowicze byli bliscy zawału. Teraz wcale nie jest lepiej. Co dalej będzie z frankiem?

Komentarze (207)
Zaloguj się
  • tajemnicza_wyspa

    Oceniono 61 razy 47

    Aby poczuć polski smak "wznowy pisowskiej" i "dobrej zmiany" wprowadzanej przez starego pokracznego kawalera z Żoliborza, któremu "Tusk i Putin brata zabili", Parlament Europejski powinien tę słynną debatę o "Polsce - chorym człowieku Europy" robić nocą, najlepiej po 24.00! Dopiero bowiem nocne godziny przybliżą klimat, w jakim gang "Starego Bobasa" przeprowadza w Polsce swoje "dobre zmiany". Bez tego elementu europosłowie nie chwycą, na czym polega obleśność tej polskiej rzeczywistości w cieniu smoleńskiego zamachu, którego nie było…

  • Oceniono 53 razy 41

    Ciekawe czy zwolennicy PiS cos z tego rozumieją ? Może niektórzy ockna się z reka w nocniku....Polska - chory człowiek Europy przez poczynania niejakiego madrale Jaroslawa K.

  • Oceniono 42 razy 40

    agencja nie obnzyla rating ze wzledow politycznych, to nie amatorzy i wiedza czym to wszystko juz.....pachnie: tutaj ku pamięci:

    - każdemu dziecku po 500 zł/mies.
    - nie dopuści do zamknięcia ani jednej kopalni i nie zwolni żadnego górnika
    - reaktywuje stocznie w Szczecinie
    - przywróci wiek emerytalny 65 lat
    - zlikwiduje 8% VAT na ubranka dziecięce
    - obniży VAT do 22%
    - zapewni darmowe leki dla 75-latków
    - zapewni pracę młodym i mieszkania socjalne na start
    - podwoi pensje pielęgniarkom
    - zapewni wynagrodzenie conajmniej 12 zł/godz
    - przewalutuje frankowiczów
    - zwiększy 3-krotnie kwotę wolną od podatku
    - podniesie renty i emerytury
    - podniesie najniższą pensję krajową do poziomu UE
    - podwoi nakłady na polską naukę
    - zrepolonizuje banki
    - opodatkuje hipermarkety i banki
    - w każdej szkole będą lekarz i dentysta
    - przedszkola będą bezpłatne
    - przedsiębiorstwom zatrudniającym minimum 3 pracowników na umowę o pracę obniży CIT z 19 do 15%
    - wycofa Polskę z pakietu klimatycznego
    - stworzy system obrony terytorialnej kraju
    - pieniądze z likwidacji NFZ przekaże wojewodom
    - zapewni wzrost liczby lekarzy i pielęgniarek
    - zapewni konstytucyjną ochronę lasów państwowych
    - obroni złotówkę przed euro
    - obroni polską ziemię przed wykupem
    - będzie aktywnie działać na rzecz odbudowy polskiego przemysłu
    - wyrówna rolnikom dopłaty bezpośrednie i da im rekompensaty związane z embargiem rosyjskim
    - dokona zmian dotyczących umów śmieciowych
    - da rodzicom prawo do decydowania o edukacji ich dzieci
    - zlikwiduje gimnazja, przywróci 8-klasową szkołę podstawową i 4-letnie licea
    - zlikwiduje bankowy tytuł egzekucyjny
    - wesprze i zwiększy eksport
    - uruchomi bilion 400 miliardów zł na inwestycje (łącznie z funduszami europejskimi)
    - rozwinie budownictwo mieszkaniowe
    - usprawni dyplomację
    - zapewni bezpieczeństwo energetyczne.

    I co jeszcze było w kampanii?

    DAMY RADĘ!!!

    Damy nie damy,
    ale nie watpie, ze z gracja......

  • krzywelustro

    Oceniono 37 razy 33

    Powoli wracamy do casów, kiedy złotówka miała oparcie nie w złocie, ale w cynie.
    Społecnym.

  • sztucznypolak

    Oceniono 33 razy 31

    Krotki wyklad, dlaczego poczuje (negatywnie):
    - ceny paliw
    - ceny innych artykulow z importu (elektronika itp)
    - wyjazdy zagraniczne
    To bezposrednio. A posrednio poprzez wiekszy deficyt budzetowy, spowodowany np. drozszymi pozyczkami zagranicznymi (koszty splaty; trudniejsze do uzyskania kredyty, czyli drozsze). Itd, itd.

    Niektorzy tez odczuja pozytywnie, np. praca "na zachodzie".

  • Oceniono 27 razy 25

    Rewelacja! Ceny w supermarkecie w godzinę po ogłoszeniu jeszcze się nie zmieniły!!! Trzeba być bardzo naiwnym, żeby sądzić, że przeciętny Polak tego nie odczuje - przy gospodarce /naczyniach połączonych! Każdy, kto będzie chciał pojechać na wakacje, kupić coś "na zachodzie", itd. A supermarkety też się obudzą, bo niby dlaczego nie, przy takim kursie? Jak złotówka poleci z pieca na łeb, to nawet te osławione 500 można będzie powiesić na haczyku w łazience!

  • sztucznamgla

    Oceniono 28 razy 18

    co za IDIOTA (bo to nie jest ironia w tym przypadku) idzie w godzine po obnizce ratingu do sklepu i patrzy na ceny?

    tylko PISlamista - bo to oni dokładnie w taki spsób reagują

    ale gdyby ted debilny autor poszedł do KANTORU, to już by tą róznicę zobaczył i to nie po godzinie ale po minmucie od ogłoszenia ratingów

    a resztę, jhesli ma się nieco IQ, można juz sobie wyobrazić

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane