Kurs franka nie do powstrzymania. Przełamał barierę 4 zł

Po decyzji Fedu kurs franka do złotego ustanowił nowy historyczny rekord. Za szwajcarską walutą płacono 4,07 zł. O 22.30 frank znów kosztował 3,94 zł
Niesłabnącym zainteresowaniem inwestorów cieszy się szwajcarska waluta. We wtorek frank umocnił się do dolara i euro do najsilniejszego poziomu w historii. Za amerykańską walutę płacono 0,71 franka, a za europejską - 1,02 franka. Nowe rekordy ustanowił kurs franka do złotego. O 20:40 za "szwajcara" trzeba było płacić 4,07 zł, co było efektem decyzji Fedu. Fed zdecydował się zamrozić stopy procentowe na dwa lata. Nie podjął jednak decyzji o dodruku kolejnych miliardów dolarów, na co liczyli inwestorzy.

Banki jednak sprzedają walutę znacznie drożej, bo doliczają jeszcze swoją marżę. To tzw. spread walutowy. Już popołudniu, kiedy frank kosztował 3,6 zł, klienci banków, którym dzisiaj przypadała spłata raty kredytu hipotecznego, musieli zapłacić za jednego franka ponad 4 zł. W banku Millenium - ok. 4,05 zł, Polbanku, BPH i Alior Banku - po ok. 4,04 zł, nieco mniej w bankach BNP Baribas Fortis (4,02 zł) i Nordea (4 zł). Drożejący frank nie daje odetchnąć posiadaczom kredytów w tej walucie. Wysoki kurs "szwajcara" oznacza wyższe raty kredytowe do spłacenia. Od początku roku notowania franka poszły w górę o jedną czwartą.

Przed południem na giełdach mieliśmy do czynienia z paniczną wyprzedażą. W godzinach popołudniowych, gdy do gry weszli Amerykanie, sytuacja rynkach uspokoiła się. Wtorkowe notowania amerykańskie indeksy rozpoczęły od odreagowania spadków po najgorszej od 2008 roku przecenie, która była efektem panicznej wyprzedaży. Początek sesji przyniósł tym razem ponad 2 proc. wzrosty.

- Uważam, ze w krótkim terminie rynki akcji na świecie są bardzo wyprzedane, najbardziej od dołków z 2009 roku oraz 1987. Nie oznacza to jednak, że nie mogą spaść jeszcze dalej. Sądzę jednak, że nastąpi odbicie - uważa znany inwestor Marc Faber. W ocenie Fabera korekta na rynku była tak dramatyczna, ponieważ inwestorzy stracili zaufanie do polityków oraz ich aktualnej polityki gospodarczej. - Nikt nikomu już nie ufa - powiedział Faber.

Próby przerwania dramatycznych spadków na giełdach nie wszędzie się powiodły, mimo że kupujący zaangażowali ogromne kapitały. Spadkami zakończyły się sesje w Warszawie, Frankfurcie i Mediolanie. Z odbicia cen cieszyć się mogą inwestorzy w Londynie i Paryżu. Na zielono zamknęły się amerykańskie giełdy. O 22.00 Nasdaq był wyżej o 5,29 proc., Dow Jones o 3,98 proc., a S&P 500 o 4,75 proc.