Afera z kradzieżą danych osobowych w USA - "największy koszmar do wielotysięcznej potęgi"

Największą w historii USA szajkę złodziei informacji o danych osobowych rozbiła nowojorska FBI. Złodzieje oszukali na wiele milionów dolarów ponad 30 tys. osób.
W areszcie są trzy osoby, wśród nich pracownik banku należącego do samochodowego koncernu Ford. Nowojorski prokurator James Comey nazwał aferę "największym amerykańskim koszmarem do wielotysięcznej potęgi".

Najważniejszym członkiem szajki był właśnie pracownik Forda. Zajmował się on sprawdzaniem aplikacji osób, które u jednego z tysięcy dealerów koncernu chciały kupić na kredyt auto. Mężczyzna sprawdzał ich historie kredytowe w jednej z trzech działających w USA firm zajmujących się zbieraniem informacji o transakcjach finansowych każdego dorosłego Amerykanina.

Mężczyzna zbierał dane osobowe - nazwisko, numer Social Security (odpowiednik polskiego PESEL-u), adres - ludzi z doskonałą historią kredytową. Dane te sprzedawał po 60 dolarów za sztukę złodziejom. Ci, podszywając się pod te osoby, brali kredyty lub składali podanie o nową kartę kredytową. Złodzieje podszyli się pod co najmniej 30 tys. osób, choć liczba ta rośnie z dnia na dzień.

"Kradzież tożsamości" to w USA prawdziwa plaga. Złodzieje kradną informacje o danych osobowych w najdziwniejszych miejscach, sprawdzają np. kosze na śmieci na stacjach benzynowych i w sklepach, gdzie ludzie wyrzucają rachunki za użycie karty kredytowej. Według FBI, co najmniej 2 mln Amerykanów co roku pada ofiarą złodziei tożsamości.

Przestępstwa te są trudne do wykrycia, bo złodzieje, wypełniając wniosek o kartę kredytową, podają własny adres - np. numer skrzynki pocztowej. Oszukana osoba orientuje się, że padła ofiarą złodzei, często dopiero po bardzo długim czasie.

Banki i firmy kredytowe wymyślają coraz to nowsze metody zabezpieczania się przed złodziejami tożsamości. Większość banków używa dziś programów komputerowych, które wyszukują oznaki oszustw na listach wydatków z kart kredytowych. Oznaką taką mogą być np. wzmożone w krótkim okresie czasu wydatki lub przypadek użycia tej samej karty w krótkim odstępie czasu w dwóch bardzo odległych od siebie miejscach.

W ten właśnie sposób firma kredytowa, z którą współpracuje Ford, wpadła na trop złodziei. Kilkadziesiąt osób ubiegając się o nowy kredyt dowiedziało się bowiem, że mają olbrzymie długi na kartach kredytowych, których nigdy nie posiadali.

Firma zaczęła własne dochodzenie - wkrótce wykryła kolejne ofiary oszustw. Wśród nich był m.in. kolejarz, którą na swą kartę wydawał miesięcznie nie więcej niż tysiąc dolarów, niemal zawsze na żywność i ubrania. Firma odkryła, że nagle zaczął on wydawać setki dolarów na sprzęt elektroniczny i płyty kompaktowe.

Sprawa trafiła do FBI, które zaczęło podejrzewać pracownika banku Forda. Po ośmiu miesiącach on i jego dwaj współpracownicy zostali zatrzymani, a prokuratura na razie zarzuca im kradzież 2,7 miliona dolarów.

Ofiary oszustw w wielu przypadkach nie będą musiały spłacać nie swoich długów, a ich historia kredytowa nie zostanie nimi obciążona. Większość kart kredytowych w USA jest dziś ubezpieczana od takich przypadków. Eksperci podkreślają jednak, że banki tylko pozornie biorą na siebie ciężar pokrycia strat, przerzucają je bowiem z powrotem na swych klientów w postaci wyższego oprocentowania kart kredytowych i wyższych opłat za ich używanie.U