"PB": Coraz mniejsze dochody ZUS. Zemsta śmieciówek?

Według oficjalnych danych pensje i poziom zatrudnienia w przedsiębiorstwach rosną. Jednak wartość składek wpłacanych do ZUS po raz pierwszy od trzech lat maleje. Gdzie podziały się 3 miliardy złotych?
W pierwszym półroczu bieżącego roku w ramach składek emerytalnych wpłynęło do ZUS 65,8 mld złotych, czyli o 300 mln zł mniej niż w tym samym okresie zeszłego roku - pisze dzisiejszy"Puls Biznesu" . To pierwszy spadek wpływów od 2008 roku. Jest on o tyle ciekawy, że nie jest on powiązany z innymi wskaźnikami makroekonomicznymi. Według oficjalnych danych średnie wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wzrosło o 4,1 proc., a zatrudnienie o 0,5 proc. w skali roku. Teoretycznie więc wpływy ze składek wpłacanych do ZUS powinny wynieść o około 3 mld zł więcej - wylicza "Puls Biznesu".

Według ZUS spadek wpływów nie jest groźny, a wzrost dochodów wkrótce przyspieszy. Zdaniem rzecznika ZUS różnice są niewielkie i mają charakter okresowych wahnięć.

Odmiennego zdania są ekonomiści, których zdaniem należy uważnie śledzić rozwój wydarzeń. Ich zdaniem dochody ze składek nie powinny spadać, gdy pensje i zatrudnienie rosną. Co więcej, jeśli sytuacja się istotnie nie poprawi, dotacja budżetowa do ZUS również będzie musiała wzrosnąć.

Co jest przyczyną zmian? Hipotez jest kilka. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że przedsiębiorcy po prostu unikają opłacania składek za pracowników, przenosząc ich pensje do szarej strefy lub opłacając składki tylko w niewielkim zakresie. Ekonomiści podkreślają, że jeśli skala stosowania umów cywilnoprawnych będzie się zwiększać będzie to oznaczało trudne chwile dla systemu emerytalnego.

Według innej hipotezy, dane GUS są nieco zbyt optymistyczne, i faktyczne zatrudnienie czy wynagrodzenia nie rosną tak szybko jak w oficjalnych statystykach. Zwłaszcza że GUS monitoruje tylko firmy zatrudniające więcej niż 9 osób na umowie o pracę. Może się zatem okazać, że rosną pensje "etatowców", podczas gdy dochody wszystkich zatrudnionych spadają lub rosną wolniej niż w grupie monitorowanej przez GUS.

Ostatnią hipotezą jest spadek ściągalności składek emerytalnych. Ta wersja jest najmniej prawdopodobna - ostatnie nasilenie się koniunktury zmniejszyło skalę zatorów płatniczych (w tym opóźnień w wypłacaniu pensji) w polskich firmach.

Więcej o: