Koniec starego portfela, czyli komu wyższe emerytury

To już pewne! W marcu 2008 r. dzięki likwidacji starego portfela emeryci i renciści dostaną podwyżki. Najwięksi szczęściarze nawet ponad sto złotych. W naszym poradniku - kto i na ile może liczyć
Emeryci i renciści mogą odetchnąć z ulgą. Nikt im już podwyżek nie odbierze. Tydzień temu prezydent podpisał ustawę o likwidacji starego portfela. Dodatkowe pieniądze dostanie blisko 6 mln emerytów i rencistów. To znacznie więcej, niż wcześniej sądzono. Kiedy trzy tygodnie temu "Gazeta" pisała o likwidacji starego portfela, powołując się na ekspertów ubezpieczeniowych, wyjaśnialiśmy, że podwyżki dostaną tylko osoby, które przeszły na emeryturę (rentę) w latach 1993-98. Teraz okazało się, że podwyżki dostaną wszyscy emeryci (renciści), którym świadczenia przyznano przed 1999 r., a więc także pani Stanisława - na emeryturze od 1981 r. - i pan Bolesław, który pracę zawodową zakończył w 1992 r.

Emeryci mają jeszcze jeden powód do świętowania - Sejm zmienił zasady waloryzacji na korzystniejsze. Zaczną obowiązywać już od marca 2008 r. O waloryzacji jednak napiszemy jutro. Dziś w naszym informatorze wyjaśniamy zawiłości likwidacji starego portfela.

Jeszcze tylko jedna uwaga. Być może podwyżek ze starego portfela, jak i waloryzacji nie byłoby, gdyby nie kampania wyborcza. Emeryci i renciści to jednak potężny elektorat, dlatego partie walczą o ich głosy jak lwy.

Komu podwyżka

Na podwyżki po likwidacji starego portfela mogą liczyć ci emeryci (renciści), którym świadczenia przyznano przed 1999 r. i którym pieniądze wypłaca Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (a więc nie dostaną podwyżek rolnicy - im emerytury wypłaca KRUS). Podwyższone będą zarówno emerytury "normalne", jak i wcześniejsze, renty rodzinne i renty z tytułu niezdolności do pracy.

Dlaczego tylko emeryci sprzed 1999 r. dostaną podwyżki?

Aby to wyjaśnić, trzeba wrócić do 1993 r., kiedy rząd Hanny Suchockiej uznał, że w kasie państwa jest wielka dziura, i postanowił zaoszczędzić na emerytach, obniżając kwotę bazową ze 100 do 91 procent. Przyjęto kwotę 3 201 400 zł (91 proc.) zamiast kwoty 3 518 000 zł (100 proc.). Dlaczego ta kwota bazowa była taka ważna? Bo służyła do obliczenia zarówno nowych świadczeń, jak i podwyżek w ramach waloryzacji (więcej o kwocie bazowej niżej).

Stracili zatem emeryci i renciści, którzy na emeryturę odeszli w roku 1993, oraz ci, którzy na emeryturę przeszli dużo wcześniej, np. w latach 80. (o nich piszemy za chwilę).

Straciły (choć już nie tak bardzo jak starsi koledzy) również osoby, które na emeryturę lub rentę odchodziły po 1993 r. W kolejnych latach kwotę bazową bowiem stopniowo podnoszono: w 1996 r. - do 94 proc.; w 1997 r. - w marcu do 95 proc., we wrześniu do 96 proc.; w 1998 r. - w marcu do 97 proc., a we wrześniu do 98 proc.

Ale uwaga! Podwyższona kwota bazowa w 1997 czy 1998 roku nie była uwzględniana przy waloryzacji świadczeń. Dlaczego? Bo od 1 września 1996 r. zmieniono mechanizm waloryzacji. W jaki sposób? Otóż do września 1996 r. waloryzacja była uzależniona od kwoty bazowej (co to jest i skąd się brała kwota bazowa - wyjaśnimy niżej). Od września 1996 r. przy waloryzacji uwzględnia się tylko wskaźnik inflacji (podwyżki cen) i przez niego mnoży się emeryturę. Przykładowo, jeśli ktoś ma 1 tys. zł emerytury, a inflacja wynosiła 10 proc., nowa wysokość emerytury to 1100 zł.

Przed 1996 r. emeryt, wyliczając podwyżkę w ramach waloryzacji, musiał podzielić swoją emeryturę przez kwotę bazową. Np. pan Bolesław w 1992 r. dostał 2,5 mln zł (przed denominacją) emerytury, kwota bazowa w 1992 r. wynosiła 3,09 mln. Wynik dzielenia - 80,9 proc. Te 80,9 proc. określane było jako wskaźnik wysokości świadczeń.

Wysokość waloryzacji pan Bolesław wyliczał poprzez pomnożenie swojego wskaźnika wysokości świadczeń przez kwoty bazowe w kolejnych latach. Jeśli więc np. nowa kwota bazowa wynosiła 4 mln zł, to swój wskaźnik wysokości świadczenia (owe 80,9 proc.) pan Bolesław mnożył przez 4 mln zł. I wychodziła mu nowa, wyższa emerytura (80,9 x 4 mln = 3,2 mln zł). I tak nasz pan Bolesław wyliczał sobie podwyżkę do 1996 r. Jak już wyżej wspomnieliśmy - później zmieniono zasady (obowiązują do dziś) i przy waloryzacji uwzględnia się tylko wskaźnik inflacji.

Od 1999 r. kwota bazowa do wyliczania emerytur i waloryzacji wynosi już 100 proc. Dlatego też osoby, które wtedy odeszły na emeryturę, otrzymują świadczenia w należnej wysokości - nic nie straciły, dziś więc nie ma im co wyrównywać. Dlatego też tylko emeryci sprzed 1999 roku mogą liczyć na dodatkowe pieniądze z likwidacji starego portfela. Wszystkich emerytów za to obejmie w marcu 2008 waloryzacja - o niej napiszemy jutro.

Kiedy komu wypłacą

Gdy państwo wyszło w końcu na prostą, kolejne rządy doszły do wniosku, że emerytom trzeba oddać pieniądze, które stracili przez obniżenie kwoty bazowej.

Dwa lata temu parlament zdecydował o wyrównywaniu zaniżonych kwot bazowych i tym samym o podwyższaniu emerytur. Całą operację rozłożono na kilka lat.

Pierwszy etap wyrównywania ruszył 1 marca 2005 r. Obejmował tylko osoby urodzone przed 1 stycznia 1930 r. I tak już po roku od startu programu wyrównywania emerytur, 1 marca 2006 r., najstarsi emeryci osiągnęli 100 proc. kwoty bazowej (aktualnej w chwili przyznania świadczenia).

Urodzeni po 31 grudnia 1929 r. mieli do pełnego wyrównania dojść dużo później: od 1 marca 2007 r. kwota bazowa wzrosła im do 94,5 proc.; od 1 marca 2008 r. miało to być 96 proc.; od 1 marca 2009 r. - 98 proc.; od 1 marca 2010 r. - 100 proc.

Miesiąc temu posłowie postanowili przyspieszyć likwidację starego portfela. Tak więc od 1 marca 2008 r. kwota bazowa dla wszystkich będzie wynosić 100 proc.

Uwaga! Przeliczeń tych ZUS dokonuje z urzędu. Emeryci nie muszą składać żadnych wniosków.

Liczymy emeryturę

Zwiększenie już w przyszłym roku stawki bazowej do 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia oznacza wzrost średnio o blisko 55 zł na każdym tysiącu złotych emerytury. Wysokość podwyżki zależy jednak od tego, kiedy przeszliśmy na emeryturę.

I teraz, Szanowny Emerycie, wymagamy od Ciebie trochę cierpliwości. Wyjaśnimy bowiem, skąd się wzięła Twoja emerytura (bez tego nie sposób ustalić podwyżki).

Zgodnie z zasadami dobrego wychowania zaczynamy od najstarszych.

Osoby, które na emeryturę przeszły przed 1991 rokiem

Im inaczej niż dziś liczono wysokość emerytur. Jak?

Było dużo prościej niż obecnie. Pokażmy to na przykładzie Jana Kowalskiego, emeryta od 1985 r. Do ustalenia wysokości świadczeń brano pod uwagę zarobki z ostatniego roku. A następnie stosowano wzór, z którego wynikało, że każdy emeryt dostaje miesięcznie pełne 3 tys. zł i 55 proc. od każdej dodatkowo zarobionej złotówki ponad 3 tys. Czyli - jeśli zarabiał 10 tys., to dostał 3 tys. plus 55 proc. z 7 tys.

Kowalski przez ostatni rok zarabiał średnio miesięcznie 20 tys. ówczesnych złotych.

W jego więc przypadku emeryturę liczono następująco: pełne 3 tys. plus 55 proc. z 17 tys. (20 tys. minus 3 tys. limit z naszego wzoru). Ostatecznie 3 tys. plus 9350 zł daje 12 350 zł. I tyle w 1985 r. wynosiła emerytura Kowalskiego.

Ale jeszcze był specjalny dodatek. Za każdy rok pracy ponad 20-letni staż doliczało się 1 proc. zarobków. Kowalski pracował 30 lat, a więc zyskał dodatkowe 10 proc. do emerytury. To daje 2000 zł. Ostatecznie więc emerytura Kowalskiego wyniosła 14 350 zł.  

1991 r. - rewolucja w wyliczeniach

W 1991 r. zmieniły się diametralnie zasady wyliczania nowych emerytur. Co więcej, państwo postanowiło również wszystkim wcześniejszym emerytom (sprzed 1991 r.) przeliczyć świadczenia po nowemu. Czyli także naszemu Janowi Kowalskiemu (który w 1985 r. dostał 14,5 tys. emerytury).

Ten nowy system funkcjonuje do dziś. Przyjrzyjmy mu się.

Tu też poprosimy o cierpliwość i - kalkulator. Ale spokojnie - wszystko jest dla ludzi.

Emerytura obliczana jest teraz na podstawie specjalnego wzoru i zależy od: wysokości tzw. podstawy wymiaru, okresu składkowego i nieskładkowego oraz tzw. kwoty bazowej obowiązującej w dniu powstania prawa do świadczenia.

Podstawa wymiaru

Najpierw ZUS oblicza nam podstawę wymiaru. Przyszły emeryt wskazuje lata, z których ZUS uwzględnia zarobki. Później ZUS porównuje nasze zarobki w konkretnym roku do ówczesnego przeciętnego wynagrodzenia. Np. ktoś, kto we wskazanych latach zarabiał o 20 proc. więcej, niż wynosiła wtedy średnia krajowa, będzie miał wskaźnik podstawy wymiaru 120 procent. Ktoś, kto zarabiał słabo - np. o 30 proc. mniej niż przeciętna krajowa - będzie miał podstawę 70 procent. Podstawę wymiaru otrzymujemy, mnożąc ten wskaźnik przez kwotę bazową.

Kwota bazowa

Co roku ogłasza ją GUS. Obowiązuje od 1 marca do końca lutego następnego roku. Jej wysokość jest uzależniona od wysokości przeciętnego wynagrodzenia (z poprzedniego roku). Wynosi 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia (w latach obowiązywania starego portfela - 1993-98 - jak wcześniej wyjaśnialiśmy, była zaniżona) pomniejszonego o potrącone od ubezpieczonych składki na ubezpieczenie społeczne.

Na przykład kwota bazowa do końca lutego 2007 r. wynosiła 1977,20 zł brutto, od 1 marca - 2059,92 zł.



Każda emerytura to:

24 proc. kwoty bazowej (to tzw. część socjalna),

1,3 proc. podstawy wymiaru za każdy rok okresów składkowych,

0,7 proc. podstawy wymiaru za każdy rok okresów nieskładkowych.



Wiemy już, z czego się składa emerytura. Wyliczmy teraz świadczenie pani Barbarze, dyrektor firmy farmaceutycznej, która na emeryturę przeszła w 2006 r.

Wskaźnik wysokości podstawy wymiaru - obliczony przez podzielenie wynagrodzenia przez średnie krajowe wynagrodzenie - wynosi ponad 250 proc.

(Z zarobków co prawda wynikało, że wskaźnik dla pani Barbara powinien wynosić 270 proc., bo jej zarobki aż o 170 proc. przewyższały ówczesną średnią krajową, ale ZUS wprowadził ograniczenia. Maksymalny wskaźnik podstawy wymiaru to 250 proc. i choćbyśmy zarabiali pięć razy więcej od średniej krajowej, to go nie podwyższymy).

Staż pracy - 25 lat

Kwota bazowa - 1977,20 zł

Podstawa wymiaru 1977,20 zł x 250 proc. = 4943 zł

Emerytura wynosi:

24 proc. x 1977,20 zł = 474,53 zł

(25 x 1,3 proc.) x 4943 zł = 1606,48 zł

Razem: 2081,01 zł

Przeliczamy stare emerytury

Pani Barbarze świadczenia na nowych zasadach było łatwo obliczyć. Nigdy wcześniej nie dostawała emerytury, nic więc nie trzeba było przeliczać.

Jak to jednak było w przypadku naszego Jana Kowalskiego i milionów innych Polaków, którzy dostawali emerytury już przed 1991 r. i nagle dopadły ich nowe zasady? Tu przeliczanie jest konieczne. Jak to zrobiono?

Po pierwsze, porównano ich zarobki do ówczesnej (z lat, kiedy przechodzili na emeryturę) średniej krajowej.

Wyjaśnijmy to znowu na przykładzie pana Kowalskiego. Otóż porównano jego zarobki (20 tys.) z 1985 r. do obowiązującej wówczas średniej. Tak się składa, że owe 20 tys. zł to było właśnie prawie dokładnie 100 proc. ówczesnej średniej krajowej z 1985 r.

Po drugie, wszystkim emerytom zapisano jedną, 100-procentową kwotę bazową z 1991 r. Wynosiła ona wówczas 1 700 000 zł

Dane Kowalskiego są więc następujące:

staż - 30 lat

kwota bazowa - 1 700 000

Podstawa wymiaru - 1 700 000 zł x 100 proc. = 1 700 000 zł

A teraz dane podstawiono do wzoru.

Przeliczona emerytura Kowalskiego wynosi:

24 proc. x 1 700 000 = 408 000 zł

(30 x 1,3 proc.) x 408 000 = 159 120 zł

Razem: 567 120 złotych. I tyle wyniosła emerytura Jana Kowalskiego w 1991 r. (niezłą mieliśmy przez tych sześć lat inflację!). 

Ile podwyżki ze starego portfela

Ufff. Trochę się naliczyliśmy. Ale dzięki temu wiemy, jak ustalano emerytury po 1991 roku i wcześniej.

Mając już te wszystkie wyliczenia za sobą, możemy przystąpić do określenia podwyżek ze starego portfela, które - przypomnijmy - nastąpią w marcu 2008 r.

Tu musimy znów wprowadzić podział na trzy grupy w zależności od roku przejścia na emeryturę: przed 1993 r., w latach 1993-96 oraz w latach 1996-98. Każda bowiem z tych grup w inny sposób traciła na zaniżeniu kwoty bazowej. Jak? Wyjaśniamy krok po kroku.

GRUPA PIERWSZA - emeryci sprzed 1993 roku

Te osoby nic nie straciły przy wyliczeniu emerytury, ponieważ każdy dostał 100 proc. kwoty bazowej z 1991 r. lub 100 proc. kwoty bazowej z 1992 r. (wtedy jeszcze nie było reformy Suchockiej, a więc nikt nic nie obniżał).

Emeryci tracą jednak na waloryzacji w latach 1993-96. Dlaczego?

Bo w 1993 r. rząd obniża kwoty bazowe, a właśnie ta kwota do 1996 r. była brana pod uwagę przy ustalaniu waloryzacji (ten mechanizm wyjaśniliśmy wyżej).

Czyli emeryci swoje świadczenia mnożyli przez 91 albo 93 proc. kwoty bazowej zamiast 100 proc. Tracili jednak nadal i po zmianie zasad waloryzacji w 1996 r. Dlaczego?

Waloryzacja z uwzględnieniem inflacji zakłada, że im ktoś ma wyższą emeryturę, tym dostanie większą podwyżkę. Z racji tego, że omawiana grupa emerytów przez cztery lata (1993-96) miała zaniżaną emeryturę przez mniejszą waloryzację, do dziś ma mniejsze podwyżki wyrównujące skutki inflacji.

Przykład. Przypomnijmy sobie pana Bolesława, który na emeryturę odszedł w 1992 r. Jego emeryturę wyliczono na 2,5 mln zł. Kwota bazowa w 1992 r. wynosiła 3,09 mln. Wskaźnik wysokości świadczeń dla pana Bolesława to 80,9 proc. Te 80,9 proc. mnożyło się przez kwoty bazowe w kolejnych latach. Wszystko po to - przypomnijmy to jeszcze raz - aby ustalić wysokość nowej, zwaloryzowanej emerytury.

Skoro więc w 1993 r. 100 proc. kwoty bazowej wynosiło 3,5 mln zł, to pan Bolesław powinien pomnożyć 3,5 mln przez 80,9 proc. (to jego wskaźnik wysokości świadczeń). Wynik to 2,8 mln zł. Na waloryzacji w 1993 r. powinien więc zyskać 300 tys. zł. Ale nie zyskał. I tu wracamy do naszego starego portfela.

Pan Bolesław nie dostał tak dużej podwyżki, bo rząd Hanny Suchockiej obniżył mu i innym emerytom kwotę bazową (potrzebną do waloryzacji) w 1993 r. - do 91 proc. Tak więc 80,9 proc. musiał pomnożyć przez 3,2 mln (91 proc. ówczesnej stawki bazowej), a nie 3,5 mln (100 proc. kwoty bazowej) Z nowych obliczeń wynika, że jego podwyżka w 1993 r. zamiast 300 tys. wyniosła 88 tys. zł. Pan Bolesław stracił więc 212 tys. zł. I tak na zaniżaniu kwoty bazowej tracił aż do roku 1996, kiedy zmieniono zasady waloryzacji (nowe zasady uwzględniały przy podwyżce tylko inflację).

Później, aż do dziś, też tracił, ale z innego powodu. Załóżmy, że w 1997 r. - już po denominacji! - emerytura pana Bolesława (przez zaniżoną waloryzację) wynosiła 1200 zł (zamiast 1400 zł). ZUS mnożył tą pierwszą, niższą, kwotę przez wskaźnik inflacji w następnych latach.

W latach 1997-2006 wskaźnik inflacji wynosił ok. 200 proc. Tak więc 1200 x 200 proc. = 2400 zł. I tyle po kolejnych waloryzacjach wynosiła emerytura pana Bolesława.

Gdyby jednak przez wskaźnik inflacji mnożono 1400 zł, to dziś pan Bolesław dostawałby 2800 zł. Zyskałby więc dodatkowe 400 zł.

Ale uwaga! Likwidacja starego portfela wcale nie oznacza, że w przyszłym roku w marcu pan Bolesław dostanie te 400 zł.

Ile więc podwyżki dostanie pan Bolesław?

Otóż do wyliczenia podwyżki ZUS nie będzie brał pod uwagę jego dawnego wskaźnika wysokości świadczeń (te 80,9 proc., które już wcześniej przytaczaliśmy). Wskaźnik odchodzi do kosza, ZUS do żadnych wyliczeń nie będzie go już stosował. Nie ma on więc dla nas żadnego znaczenia.

Dla ZUS znaczenie będzie miała tylko zaniżona do 93 proc. kwota bazowa z 1996 r. (wtedy wynosiła 666,96 zł).

Już w marcu ub.r. w ramach likwidacji starego portfela zarówno panu Bolesławowi, jak i innym emerytom tę kwotę podwyższono do 94,5 proc. (677,72 zł).

W marcu 2008 r. tę kwotę ZUS podwyższy do 100 proc. (czyli 717,16 zł).

Później całą emeryturę - już z wyższą kwotą bazową - jeszcze raz ZUS przeliczy według wzoru stosowanego obecnie do liczenia emerytur (pisaliśmy o tym wyżej).

Następnie różnica między starą, niższą emeryturą a nową, liczoną ze 100-proc. kwotą bazową zostanie powiększona o koszty inflacji (w szczegółach sposób liczenia pokazujemy niżej przy omawianiu kolejnej grupy emerytów - z lat 1993-96 - jest on bowiem identyczny jak w tym przypadku).

DRUGA GRUPA - emeryci z lat 1993-96

Te osoby traciły na kilka sposobów:

•  przy wyliczaniu świadczeń, kiedy przechodziły na emeryturę. W związku z reformą Suchockiej mieli zaniżoną kwotę bazową przy ustalaniu emerytury, np. zamiast 100 proc. tylko 91 procent;

•  na waloryzacji. Waloryzacja uderzała w nich podwójnie, a właściwie potrójnie. Ale po kolei.

Tracili po pierwsze dlatego, że mieli wyliczone zaniżone emerytury, a w rezultacie - mniejszy wskaźnik wysokości świadczeń (owe 80,9 proc. jak u pana Bolesława - patrz wyżej). Jak się liczy wskaźnik, wyjaśnialiśmy na początku tekstu.

Po drugie, tracili, bo mniejszy wskaźnik wysokości świadczeń musieli mnożyć przez obniżoną kwotę bazową (tak się liczyło do 1996 r. podwyżkę w wyniku waloryzacji).

Czyli tracili na wszystkim.

Ich sytuacja zmieniła się w 1996 r. wraz ze zmianą waloryzacji. Co prawda znowu tracą, ale już w inny sposób.

A więc po trzecie: otóż od 1996 r. do podwyżki uwzględnia się tylko inflację, emeryturę mnoży się przez wskaźnik tejże inflacji.

Wskaźnik inflacji nie był nikomu zaniżany, tu więc emeryci nic nie tracili (dobre i tyle). Ale przez to, że ich emerytury były wyliczane na podstawie zaniżonej kwoty bazowej i niekorzystnej waloryzacji, świadczenia były niższe. W rezultacie ZUS nalicza im dzisiaj mniejsze podwyżki.

Przykładem jest pan Andrzej, kolejarz, który na emeryturę odszedł w 1995 r. Do obliczenia jego emerytury wzięto pod uwagę 93 proc. kwoty bazowej (taka wysokość kwoty bazowej obowiązywała do 1 września 1996 r.). To było wtedy 666,96 zł. W marcu 2007 r. kwotę bazową zwiększono panu Andrzejowi do 94,5 proc., tj. do 677,72 zł (kwotę bazową podwyższono na podstawie ówczesnych przepisów zakładających wyrównywanie kwoty do 2010 r.).

Tzw. wskaźnik wysokości podstawy wymiaru to 250 proc., okres składkowy - 40 lat.

Emerytura pana Andrzeja wynosiła więc:

podstawa wymiaru 677,72 zł x 250 proc. = 1694,30 zł

24 proc. x 677,72 zł = 162,65 zł

(40 x 1,3 proc.) x 169 430 zł = 881,04 zł

razem 1043,69 zł

Teraz pan Andrzej czeka na marzec 2008 r. Wtedy kwota bazowa, jak pisaliśmy wyżej, wzrośnie do 100 proc. W jego przypadku będzie to 717,16 zł

podstawa wymiaru 717,16 zł x 250 proc. = 1792,90 zł

24 proc. x 717,16 zł = 172,12 zł

(40 x 1,3%) x 1792,90 zł = 932,31 zł

razem 1104,43 zł

Z wyliczeń wynika, że świadczenie pana Andrzeja wzrośnie po podwyższeniu kwoty bazowej o blisko 61 zł (1104,4 zł minus 1044,6 zł). Tę kwotę trzeba jednak powiększyć o należną panu Andrzejowi dopłatę waloryzacyjną - ponad 60 zł. Te 60 zł wzięło się z poszczególnych wskaźników waloryzacji, które od 1996 r. przeprowadzał ZUS (od 1996 do 2006 waloryzacje wynosiły w sumie 213 proc.). Na likwidacji starego portfela pan Andrzej zyska w sumie ponad 120 zł.

Uwaga! ZUS w przyszłym roku będzie waloryzował tylko różnice między zaniżoną kwotą bazową a wyliczoną teraz 100-procentową. Nie będzie więc waloryzacji - co rozczaruje emerytów - całych wyliczonych po nowemu (z wyższą kwotą bazową) emerytur. Czyli w przypadku naszego pana Andrzeja waloryzowane będzie 61 zł, a nie nowa emerytura 1104,43 zł. 

TRZECIA GRUPA - emeryci z lat 1996-98

Oni tracili:

- po pierwsze, przy wyliczaniu świadczeń, kiedy przechodzili na emeryturę (reforma rządu Suchockiej też jeszcze zdążyła ich dopaść i mieli zaniżoną kwotę bazową - zamiast 100 proc. tylko 94 proc. w 1996 r. oraz 98 proc. w 1998 r.);

- po drugie, na waloryzacji, ale już tylko na jeden sposób (inaczej niż ich starsi koledzy z grupy 1993-98).

Dlaczego? Otóż oni już załapali się na waloryzacje uwzględniającą inflację, a nie kwotę bazową (jak było do 1996 r.).

Te osoby straciły na waloryzacji dlatego, że przy przechodzeniu na emeryturę obliczono im mniejsze świadczenia. A waloryzacja o wskaźnik inflacji uzależnia wysokość podwyżki od wysokości emerytury (renty).

Od marca 2008 r. ZUS wyrówna im kwotę bazową (z okresu, kiedy przechodzili na emeryturę) do 100 proc. A więc jeśli komuś kwotę bazową obniżono ze 100 do 96 proc., to w przyszłym roku dzięki likwidacji starego portfela stawka bazowa wzrośnie mu o 4 proc. (tak, aby było wymagane 100 proc.). Jeśli komuś obniżono o 2 proc. (a tak było w 1998 r.), teraz te 2 proc. odzyska. Tak jak pan Andrzej z przykładu powyżej.



Kwoty bazowe zaniżone przez rząd w latach 1993-98

marzec 1993 r.: 100 proc. kwoty bazowej wynosiło 3,5 mln zł, obniżono do 91 proc. - 3,2 mln

grudzień 1993 r.: 100 proc. kwoty bazowej 4 mln obniżono do 91 proc. - 3,6 mln

marzec 1994 r.: 100 proc. kwoty bazowej 4,5 mln obniżono do 91 proc. - 4,1 mln zł

czerwiec 1994 r.: 100 proc. kwoty bazowej 4,9 mln zł obniżono do 93 proc. - 4,6 mln zł

grudzień 1994 r.: 100 proc. kwoty bazowej 5,4 mln zł obniżono do 93 proc. - 5,1 mln zł

marzec 1995 r.: 100 proc. kwoty bazowej 624 zł (po denominacji) obniżono do 93 proc. - 580 zł

grudzień 1995 r.: 100 proc. kwoty bazowej 717 zł obniżono do 93 proc. - 666 zł

wrzesień 1996 r.: 100 proc. kwoty bazowej 855 zł obniżono do 94 proc. - 804 zł

marzec 1997 r.: 100 proc. kwoty bazowej 985 zł obniżono do 95 proc. - 936 zł

wrzesień 1997 r.: 100 proc. kwoty bazowej 1043 zł obniżono do 96 proc. - 1001 zł

marzec 1998 r.: 100 proc. kwoty bazowej 1182 zł obniżono do 97 proc. - 1147 zł

wrzesień 1998 r.: 100 proc. kwoty bazowej 1220 zł obniżono do 98 proc. - 1196 zł