Estonia: kolejne cyberataki

Popularny estoński serwis informacyjny Delfi.ee przez ostatnie dwa tygodnie był celem intensywnego ataku typu DDoS (Distributed Denial of Service) - poinformowali specjaliści z estońskiego CERT-u (Computer Emergency Response Team). Ich zdaniem termin ataku jest nieprzypadkowy - przed sądem w Tallinie rusza właśnie proces czterech Rosjan oskarżonych o udział w zeszłorocznych cyberatakach na estońskie serwisy.
Przypomnijmy: Ataki na estońskie zasoby internetowe rozpoczęły się pod koniec kwietnia 2007, wraz z eskalacją konfliktu na linii Moskwa - Tallin (jego powodem było usunięcie pomnika żołnierzy radzieckich z centrum stolicy Estonii). DoS-y spowodowały totalny paraliż estońskich serwisów - nie działały m.in. strony rządowe, witryny informacyjne oraz serwisy bankowe. Pisaliśmy o tym w m.in. w tekście "Rosyjscy hakerzy atakują Estonię?" oraz "Estoński incydent przykładem 'e-zamieszek'?".

Do najnowszych incydentów doszło dwa tygodnie temu (zakończyły się one w miniony wtorek) - przez kilkanaście dni popularny estoński serwis informacyjny Delfi.ee był celem ataku DDoS. Hillar Aarelaid, przedstawiciel tamtejszego CERT-u, mówi, że atak ten nie był szczególnie uciążliwy i administratorzy strony (w asyście CERT) nie mieli problemu z jego odparciem. "Napastnikom" ani na chwilę nie udało się zablokować serwisu. Nie wiadomo na razie, kto jest odpowiedzialny za przeprowadzenie ataku.

Według estońskich ekspertów, atak najprawdopodobniej nastąpił właśnie teraz dlatego, że w Tallinie rusza w tym tygodniu proces czterech obywateli Estonii narodowości rosyjskiej, którzy podejrzewani są o współorganizowanie zeszłorocznych 'e-zamieszek'. Przed sądem staną Dmitri Linter, Maksim Reva, Dmitri Klenski oraz Mark Sirik - prokuratura zarzuca im m.in. koordynowanie ataków i udostępnianie w Internecie instrukcji przeprowadzenia DDoS-a.

Daniel Cieślak