Polisy lokacyjne robią konkurencję lokatom

Czym polisa lokacyjna różni się od zwykłej lokaty? Czy można na niej zarobić więcej niż na lokacie?
W zeszły piątek Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zabroniła bankowi PKO BP emitowania telewizyjnej reklamówki zachęcającej do inwestycji w polisę lokacyjną Gwarantowany Zysk. Komisja (której jednym z zadań jest ochrona klientów instytucji finansowych przed nadużyciami) uznała, że reklamówka wprowadza odbiorców w błąd. Dlaczego? Otóż reklama PKO BP sugeruje, że polisa lokacyjna jest po prostu odmianą lokaty bankowej. A to nieprawda - oba produkty wiele łączy, ale są też pewne różnice, z których nabywca polisy powinien zdawać sobie sprawę.

Sprawa nie jest błaha, bo polisy lokacyjne zdobywają w Polsce coraz większą popularność i zaczynają stanowić konkurencję dla tradycyjnych lokat. Bodaj najbardziej popularnym tego typu produktem oszczędnościowym jest polisa Nordea Profit Plus, ale coraz więcej instytucji też proponuje takie polisy obok tradycyjnych lokat. Dlatego dziś w "Pieniądzach" przewodnik po lokatach i polisach lokacyjnych. Co je łączy? Co dzieli? Na czym możemy lepiej zarobić?

1. Dlaczego powstały polisy lokacyjne?

Kariera polis lokacyjnych zaczęła się wraz z wprowadzeniem przed kilku laty tzw. podatku Belki. Posłowie ustalili, że od każdego zysku kapitałowego - nieważne, czy są to odsetki od lokaty, dochód z funduszu inwestycyjnego, zysk z giełdy, czy zarobek na akcjach spółek - trzeba zapłacić 19 proc. podatku. Ale w ustawie jest pewien wyjątek: z daniny dla fiskusa zwolnione są wypłaty odszkodowań z polis ubezpieczeniowych na życie (o ile nie posiadają one części inwestycyjnej). Bankowcy i ubezpieczyciele szybko zorientowali się, że to doskonała okazja, by zwykłą lokatę "opakować" jako polisę na życie i tym sposobem oferować klientom produkt niewiążący się z koniecznością zapłacenia podatku Belki.

2. W czym podobne są polisy lokacyjne do lokat bankowych?

Polisy lokacyjne działają bardzo podobnie jak lokaty. Klient wpłaca pieniądze w kasie lub przelewem na wskazane konto, a zamiast umowy lokaty wypełnia po prostu wniosek o ubezpieczenie. W umowie firma ubezpieczeniowa gwarantuje klientowi wypłatę określonej sumy po upływie danego okresu trwania ubezpieczenia (może on wynosić pół roku, rok lub dłużej - tak samo jak okres lokaty bankowej). Ta suma to nic innego jak oprocentowanie takiej quasi-lokaty. Jeśli z umowy wynika, że klient za rok otrzyma np. 106 proc. sumy ubezpieczenia, to oznacza, że umawia się na odsetki 6 proc. w skali roku.

3. Czym różnią się polisy lokacyjne od lokat bankowych?

Podstawowa różnica to oczywiście brak podatku Belki od wypłacanych z polisy pieniędzy. Jeśli z umowy ubezpieczenia wynika, że klient po roku zarobi 6 proc., to jest to 6 proc. i ani grosza mniej. W przypadku lokaty od naliczonych odsetek bank zawsze potrąci 19 proc. podatku (oprocentowanie podane w reklamach i na plakatach zwykle nie uwzględnia podatku, bank chwali się więc oprocentowaniem 6 proc., choć w rzeczywistości klient na rękę dostanie niecałe 5 proc. po opodatkowaniu).

Choć w przypadku polis lokacyjnych nie ma podatku, to są za to pewne minusy. Takie polisy nie odnawiają się same, jak niektóre lokaty, na kolejny okres. Klient ma też węższy wybór okresów, na jakie może ulokować pieniądze. Pieniądze nie są też zwykle objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (zwraca on pieniądze klientom banku w przypadku jego upadłości).

W przypadku śmierci posiadacza polisy w czasie trwania umowy ubezpieczenia osoba uposażona (wskazana w umowie) może otrzymać pieniądze bez długotrwałego postępowania spadkowego - w przypadku lokat bank zwykle czeka na dział spadku. Ale uwaga: nie zawsze osoba uposażona dostanie z polisy lokacyjnej pełne "oprocentowanie" - w umowie mogą być zawarte zapisy, że np. wypłacana jest tylko suma, którą zmarły klient wpłacił - bez "odsetek".

4. Co się bardziej opłaca - lokata czy polisa lokacyjna?

Ogólnej zasady nie ma, zawsze trzeba policzyć, ile możemy dostać netto (po opodatkowaniu) z lokaty, a ile z wolnej od podatku polisy. Na chłopski rozum bardziej opłacalne powinny być polisy - przy stałym oprocentowaniu nie płaci się od nich podatku. Jednak zwykle banki i firmy ubezpieczeniowe oferujące polisy i tak ustalają "oprocentowanie" polis na nominalnie niższym poziomie, niż wynosi oprocentowanie lokat. W efekcie posiadacz polisy często dostaje nieco wyższy zysk, niż gdyby zainwestował w lokatę, ale różnica jest dużo mniejsza niż 19 proc. wynikające z podatku.

5. Jak porównywać polisy z lokatami?

Sprawdzając, co się bardziej opłaca, pamiętaj o dwóch zasadach. Po pierwsze, banki zawsze podają oprocentowanie brutto, czyli przed opodatkowaniem. Jeśli więc widzisz na plakacie kuszące 7 proc. zysku z lokaty, to pamiętaj, że tak naprawdę do ręki dostaniesz o mniej więcej jedną piątą mniej. Jedna piąta z 7 proc. to 1,4 proc., a więc "prawdziwe" oprocentowanie twojej lokaty wynosi ok. 5,6 proc. (7 minus 1,4). To oczywiście uproszczony rachunek, nieuwzględniający ewentualnej kapitalizacji odsetek (o ile jest częsta), ale bliski rzeczywistości.

Banki i firmy ubezpieczeniowe oferujące polisy lokacyjne też potrafią narobić sporego zamieszania. Bywa, że zamiast podawać nominalne oprocentowanie swoich polis, reklamują je jako okazję do zysku "takiego jak na zwykłej lokacie oprocentowanej na 7,1 proc.". To oczywiście nie oznacza, że na polisie lokacyjnej zarobimy 7,1 proc., tylko o prawie jedną piątą mniej, bo w reklamie chodzi wyłącznie o to, by polisy biły się z lokatami tym samym orężem - nieuwzględniającym ewentualnego podatku. Porównując polisy i lokaty, warto więc zawsze sprowadzić oprocentowanie do wspólnego mianownika.



Dla "Pieniędzy"

Katarzyna Siwek, Expander

Oprocentowanie dostępnych na naszym rynku rocznych polis lokacyjnych mieści się w przedziale od 4,2 proc. do 6,08 proc. Większość z nich jest bardziej opłacalna niż najlepsze roczne lokaty bankowe.

Dla porównania - najlepsze roczne lokaty o stałym oprocentowaniu oferowane przez AIG Bank, Dominet Bank, Getin Bank i Bank Millennium przynoszą zysk na poziomie 6,5 proc. Niestety, odsetki od lokat zostają pomniejszone o 19 proc. podatku od zysków kapitałowych, więc obecnie są mniej zyskowne niż większość polis lokacyjnych. Dla przykładu - po roku odsetki z lokaty oprocentowanej na poziomie 6,5 proc. od kwoty 5 tys. zł wyniosą 325 zł. Od tego należy jednak odliczyć 19 proc. podatku, czyli 62 zł. Pozostaje więc 263 zł, czyli faktyczny zysk wyniósł jedynie 5,27 proc.

Większość lokat na naszym rynku jest jednak oprocentowana znacznie niżej. Średni zysk rocznej lokaty to obecnie około 4,6 proc., z czego po opłaceniu podatku pozostaje tylko 3,7 proc. Natomiast najgorsza obecnie roczna lokata jest oferowana przez Bank BPH i przynosi zysk na poziomie 1,5 proc., z czego po odjęciu podatku pozostaje około 1,2 proc.