Robert Parker: Ceny żywności będą rosły

W najbliższych latach inwestycyjnym hitem mogą być spółki produkujące np. nawozy lub sprzęt rolniczy - mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla ?Gazety Pieniądze? Robert Parker*, wiceprezes Credit Suisse Asset Management
Maciej Samcik: Czy pana zdaniem nadszedł już dobry czas, by kupować akcje? Na wielu giełdach są one już o ponad połowę tańsze niż przed rokiem.

Robert Parker: Sygnał zmiany trendu spadkowego najpewniej nadejdzie z USA. Wstępne dane dotyczące wzrostu PKB w Stanach Zjednoczonych za pierwszy kwartał wskazują na spowolnienie gospodarcze. Z drugiej strony są czynniki skłaniające do optymizmu, np. wzrost amerykańskiego eksportu. Uważam, że w drugiej połowie bieżącego roku może już nastąpić w USA umiarkowany wzrost gospodarczy. Jednak ponowny wzrost wydatków konsumpcyjnych i ożywienie w sektorze nieruchomości będą następowały powoli.

Jedną z najbardziej przecenionych branż na giełdach są banki. Czy ich ceny spadły już do dostatecznie atrakcyjnych poziomów, by znów kupować ich akcje?

- Uważam, że banki światowe wchodzą w okres skromniejszego wzrostu, który potrwa przez kilka kolejnych lat. Ponieważ generalnie jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o rozwój sytuacji na rynkach akcji, to uważam, że można spodziewać się także wzrostu cen akcji instytucji finansowych. Ale w krótkim i średnim okresie wyniki finansowe tej branży prawdopodobnie nie będą spełniać oczekiwań. Do tego dochodzą obawy inwestorów, że banki będą musiały nadal spisywać na straty dużo pieniędzy w związku z kryzysem branży nieruchomości. To może sprawić, że w nadchodzących miesiącach sektor bankowy nie będzie w czołówce branż najchętniej widzianych w portfelach inwestorów.

Rosnące ceny żywności trafiły na czołówki gazet. Mówi się o tym, że rządy całego świata powinny podjąć działania, by zahamować wzrost cen produktów żywnościowych. A w Polsce ostatnio w modzie są właśnie fundusze i produkty strukturyzowane związane z szeroko rozumianym rynkiem spożywczym. Czy pana zdaniem to atrakcyjna oferta inwestycyjna?

- Moim zdaniem prawdziwą przyczyną rosnących cen żywności nie jest, jak często się powtarza, wzrost zużycia biopaliw. To jeden z mniej istotnych czynników. Tak naprawdę na ceny żywności wpływa rosnąca liczba ludności na świecie, która ma rosnąć dalej - z obecnych 6,5 mld do 9 mld w 2050 r.

Do tego dochodzi wpływ zmian klimatycznych. Duże znaczenie ma także zmiana nawyków w konsumpcji żywności: w gospodarkach wschodzących obserwujemy wzrost spożycia żywności, marsz w stronę zachodniego stylu żywienia z przewagą dań mięsnych i rybnych. To proces, którego nie sposób powstrzymać.

Atrakcyjne inwestycyjnie są i będą zwłaszcza te spółki, których produkty i usługi mogą przyczyniać się do zwiększenia wydajności w rolnictwie - np. firmy produkujące nawozy lub sprzęt rolniczy.

W Polsce bardzo modne jest także inwestowanie w fundusze inwestujące na rynkach tzw. BRIC - Brazylii, Rosji, Indiach, Chinach. Tyle że np. giełda w Szanghaju straciła już od szczytu hossy ponad 60 proc. I coraz głośniej mówi się, że spośród krajów BRIC już tylko Brazylia i Rosja mają przed sobą świetlaną przyszłość...

- Gwałtowna wyprzedaż akcji w pierwszej połowie roku dowodzi, że tzw. rynki wschodzące pozostają wrażliwe na to, jak zmienia się skłonność globalnych inwestorów do ryzyka. Jednak dane makroekonomiczne dla gospodarek rozwijających się pozostają dobre. Jestem więc dobrej myśli, jeśli chodzi o prognozy dla rynków wschodzących. Wzrost PKB w 2008 r. wyniesie prawdopodobnie 9-10 proc. w Chinach, ok. 8 proc. w Indiach i 7 proc. w Rosji. Ponieważ reszta świata zaciska pasa, rynki wschodzące będą borykać się ze spadkiem eksportu, ale wzrost gospodarczy będzie wspierać silna konsumpcja krajowa. Widzę szansę na długofalowy wzrost gospodarczy w tych krajach.



Robert Parker jest wiceprezesem Credit Suisse Asset Management w Londynie.