Nie masz pieniędzy na ubezpieczenie wkładu własnego? Bank nie pomoże

Pani Alicja musi zapłacić 6 tys. zł ubezpieczenia niskiego wkładu własnego przy kredycie hipotecznym. Poprosiła bank o rozłożenie składki na raty. A bank na to...

Czytaj więcej listów i spraw naszych czytelników




Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego to dla wielu kredytobiorców istna zmora. Instytucje finansowe co kilka lat pukają do drzwi klientów i wyciągają ręce po składki liczone w tysiącach złotych. Kurs franka szwajcarskiego jest tak wysoki, że mało który klient mający kredyt w szwajcarskiej walucie może cieszyć się, że spłacił już ponad 20 proc. kwoty kredytu (zwykle dopiero po przekroczeniu tego progu nie trzeba opłacać składki ubezpieczenia niskiego wkładu własnego).

Jeśli trzeba je zapłacić jednorazowo - a tego żądają zwykle banki - to skutki dla domowych budżetów mogą być opłakane. Oczywiście nie namawiam do bojkotowania tych ubezpieczeń. Dura lex sed lex. Dla banków taka okoliczność to okazja, żeby pokazać się z dobrej strony wobec klienta, poklepać go po ramieniu, połączyć się z nim w bólu, zaproponować wsparcie duchowe.

Niestety, np. bank Millennium nie zawsze ma ochotę zademonstrować klientowi swoją ludzką twarz. Doniosła nam o tym jedna z czytelniczek, pani Alicja. " W październiku otrzymałam z Banku pismo zawiadamiające o zbliżającym się tajfunie - czyli opłacie za kolejne trzy lata ubezpieczenia. Bagatela - około 6 tys. zł. Spanikowaliśmy z mężem, bo oboje nawet tyle łącznie nie zarabiamy, w lutym urodził się nam synek, który sporo zmienił w naszym domowym budżecie, a o oszczędnościach nie było mowy, bo dziecko często chorowało i mnóstwo pieniędzy szło na jego leczenie" - pisze pani Alicja.

Pani Alicja jest przerażona: "Napisałam pismo do banku z prośbą rozbicia sumy ubezpieczenia na raty, jednocześnie zobowiązując się do uzbierania około połowy sumy (liczyliśmy na sumę 3 tys. zł, udało nam się uzbierać tylko 2 tys. zł - ale - jakby jednak na to nie patrząc - wyszliśmy z własną inicjatywą, planem, rozwiązaniem!). Motywowałam naszą prośbę niskimi zarobkami i urodzeniem się dziecka".

Klientka otrzymała odpowiedź banku: "Składka ww. ubezpieczenia płatna jest jednorazowo za okres 36 miesięcy. W związku z faktem, iż składka ta przekazywana jest bezpośrednio do ubezpieczyciela, bank nie ma możliwości rozłożenia płatności na raty. Dlatego też nie możemy przychylić się do Pani prośby w przedmiotowej kwestii".

Pani Alicja uważa, że bank mógł się bardziej postarać. "Jestem przekonana, że wystarczyłaby odrobina dobrej woli i bank dogadałby się z ubezpieczycielem w jakiejś formule. Albo podałby mi namiary na osoby, które mogłyby mi pomóc po stronie ubezpieczyciela. Bank, który pomaga swojemu kredytobiorcy w potrzebie, zyskuje prawdziwie lojalnego klienta na wiele, wiele lat. A tak?". Rzeczywiście, odrobina zrozumienia dla klienta w tarapatach dużo nie kosztuje, a budzi prawdziwe zaufanie.