Spreadowy front banków się łamie? Niektóre promują... tanie franki!

Frank szwajcarski był w poniedziałek znów rekordowo drogi - kosztował nawet 3,54 zł! Ale banki nic sobie z tego nie robią i jeszcze bardziej śrubują spready, podrażając raty kredytów walutowych. Na szczęście ten front się łamie, bo niektóre banki zaczęły proponować klientom... tańsze zakupy franków!
700 tys. rodzin mających kredyty we frankach źle zaczęło tydzień. W poniedziałek rano kurs szwajcarskiej waluty ustanowił kolejny historyczny rekord - prawie 3,53 zł. A potem jeszcze go poprawił - do 3,5444 zł. To kolejny szczyt franka w ostatnich tygodniach. Powód ciągle ten sam - obawy o przyszłość strefy euro, a w szczególności o to, czy Grecja będzie w stanie spłacić swoje gigantyczne zadłużenie. I czy jej problemy nie rozleją się na inne kraje strefy euro.



Nie pomaga to, że w zeszłym tygodniu Włochy w ekspresowym tempie przyjęły pakiet cięć, a bankowe testy wytrzymałości finansowej, przeprowadzone przez europejski nadzór, oblało tylko 8 z 91 banków. - Po każdej pozytywnej informacji dotyczącej Grecji, Irlandii, czy Portugalii po wpompowaniu miliardów pożyczek ratunkowych w te kraje, po ogłoszeniu kolejnych sukcesów okazywało się, że problem nie jest rozwiązany, a jest nawet większy - mówi Marcin Turkiewicz, szef dilerów walutowych w BRE Banku.

We wtorek rano kurs franka nieco się osłabił, ale ciągle oscyluje w granicach 3,5 zł.

Banki zwietrzyły interes. Promują... taniego franka!

Doszło do tego, że frankowy interes zwietrzyły i same banki. Niektóre z nich zaczynają promować... tańsze zakupy franków! Robi tak nie tylko wspomniany Citi Handlowy, ale i np. Alior Bank, w którym od niedawna można założyć specjalne konto oszczędnościowe "Kantor". - Każda wpłata gotówkowa lub przelew na to konto zamieniany jest automatycznie na franki po preferencyjnym kursie. Posiadacz konta może dokonywać wielu wpłat w miesiącu. A za 5 zł może przelać pieniądze do innego banku np. po to, żeby spłacić ratę kredytu - tłumaczy Julian Krzyżanowski z Alior Bank.

Bankowcy coraz częściej podpinają też do kont klientów detalicznych możliwość korzystania z internetowego rynku wymiany walut. Tak zrobił m.in. Raiffeisen Bank. - W ramach naszej platformy R-Dealer różnica między kursem kupna a sprzedaży dla euro i franku wynosi ok. 1 proc. To znacznie mniej niż średni spread w kantorach, który wynosi prawie 3 proc., nie mówiąc już o tabelach kursów w bankach, gdzie sięga 6-10 proc. - zachwala Rafał Czernik z Raiffeisena. W ramach tego typu platform wymiany walut - dostępnych także w kilku innych bankach - można kupować euro lub franki dokładnie tak jak akcje na giełdzie. A więc podać w zleceniu wyznaczony przez siebie kurs i czekać na okazję albo kupić walutę po cenie, która obecnie obowiązuje na rynku.



Dokąd pędzisz, franku?

Zdaniem ekonomistów nerwy będą towarzyszyły rynkowi co najmniej do czwartku, czyli do nadzwyczajnego spotkania szefów państw strefy euro. Jak napisał poniedziałkowy "Die Welt", ma się na nim rozstrzygnąć los podatku bankowego, z którego pieniądze miałyby być przeznaczone na ratowanie Grecji. Problem w tym, że już teraz zdaniem wielu analityków Grecja nie będzie mogła spłacić tak gigantycznego, sięgającego 328 mld euro zadłużenia, w związku z tym restrukturyzacja długu, czyli de facto darowanie jego części jest tylko kwestią czasu.

Ta niepewność powoduje, że ekonomiści radzą już się przygotować na kolejne finansowe i na dalsze umocnienie franka. Do ilu może dojść kurs? - Nie wiadomo. Ale moim zdaniem jak wysoki kurs by nie był, to nie utrzyma się na takim poziomie w dłuższym terminie. Fundamenty polskiej gospodarki czy budżetu są dobre, a deficyt na rachunku obrotów bieżących nie jest duży. Jeśli sytuacja się unormuje, to w dłuższej perspektywie frank może spaść poniżej 3 zł. - mówi Turkiewicz.

Na wysokim kursie franka swoje chcą ugrać banki, które zarabiają na spreadzie, czyli różnicy kursowej po jakiej frank notowany jest na rynku, a po jakim bank przelicza raty na nasz kredyt. Jeszcze w styczniu średni spread walutowy stosowany wobec szwajcarskiej waluty wynosił 20 groszy, obecnie waha się w przedziale 23-24 grosze - wynika z wyliczeń porównywarki finansowej Comperia.pl. Efekt jest taki, że w Getin Banku ratę we wtorek spłaca się po kursie ponad 3,71 zł za franka! - Banki patrząc na to, co się dzieje na rynku walutowym, znalazły sobie doskonałe uzasadnienie do zwiększenia różnicy między kursem kupna a sprzedażą danej waluty. Operacja taka bezpośrednio przełoży się na zwiększenie przychodów, przynajmniej do czasu uregulowania kwestii przez parlament - uważa Jacek Kasperczyk, analityk Comperia.pl.

Jak zaoszczędzić 100 zł na racie?

Analitycy ostrzegają, by nie podejmować decyzji o przewalutowaniu kredytu na złotowy. Przy obecnym, niekorzystnym kursie przeliczenie kredytu na złote spowoduje, że rata jeszcze bardziej wzrośnie. Oprocentowanie kredytów w złotych jest znacznie wyższe niż we frankach - ostrzegają analitycy Expandera. Co więc robić? - Wziąć wakacje kredytowe, rozłożyć kredyt na dłuższy termin, znaleźć gdzieś tańsze franki - wyliczają.

Na forach internetowych i wśród analityków pojawia się coraz więcej sposobów na to, jak ulżyć portfelowi i choć trochę zbić ratę. Większość z tych pomysłów opiera się na podpisaniu w banku odpowiedniego aneksu i kupowaniu franków gdzie indziej - z niższym spreadem. W gazetowym blogu "Subiektywnie o finansach" swój patent sprzedał pan Andrzej z Warszawy. - Dowiedziałem się jakiś czas temu, że bank Citi Handlowy oferuje niższe kursy franka niż te w moim banku - PKO BP. Spread wynosi tylko 1,5 proc., a przelew kupionych franków na konto w moim banku jest za darmo. Na każdym franku oszczędzam 5 gr., a ponieważ mam ratę ok. 1500 franków, to powinienem zaoszczędzić ok. 75 zł miesięcznie. Przez rok uzbiera się prawie tysiąc złotych! - opowiada pan Andrzej.

Ten patent działa także przy zakupach waluty w kantorze lub u internetowego pośrednika - w sieci działa kilka serwisów wymiany walut. Sieć pośredników finansowych Expander ostatnio wyliczyła, że w przypadku kredytu z ratą 400 franków kupno waluty w kantorze możne spowodować, że miesięczna rata spadnie nawet o 100 zł. - Aby bank przyjął franki, trzeba niestety wcześniej podpisać aneks do umowy kredytowej i zapłacić ok. 200 zł prowizji - mówi Paweł Majtkowski z Expandera. W Sejmie są już projekty ustaw, które mają zobowiązać banki do zapewniania klientom darmowej możliwości spłacania kredytów bezpośrednio we frankach.

Czy banki powinny pomagać kredytobiorcom walutowym?