Frank szaleje. Czy warto przewalutować kredyt hipoteczny?

Odpowiedź brzmi - nie. Po zamianie kredytu we frankach szwajcarskich na złotowy miesięczna rata może się podwoić.
Kurs franka bije kolejne rekordy. W poniedziałek osiągnął poziom 3,5444 zł. Setki tysięcy osób zadłużonych w tej walucie mają więc powody się denerwować. Zawsze w podobnych sytuacjach w głowie niejednego kredytobiorcy budzi się pomysł: a może przewalutować kredyt, czyli zamienić go na złotowy? Wtedy pozbędziemy się horroru, jakim jest ryzyko kursowe.

Jednak dzisiaj, przy rekordowo drogim franku, taka operacja byłaby kompletnie nieopłacalna, i to niezależnie od tego, w którym momencie kredyt był zaciągany. Dlaczego? Z pomocą porównywarki finansowej Comperia.pl przyjrzyjmy się dwóm przykładom. Justyna wzięła 300 tys. zł kredytu we frankach w połowie 2008 r., kiedy frank był bardzo tani - kosztował ok. 2 zł. Marek pożyczył tyle samo, tylko że na początku 2009 r., kiedy za franka trzeba było zapłacić ok. 3 zł.

Kredyt z 2008 roku

Justyna wzięła kredyt na 30 lat. Na początku spłaty kredytu, a więc w połowie 2008 r., płaciła miesięcznie ok. 1165 zł. W międzyczasie oprocentowanie jej kredytu spadło (na skutek spadku stopy LIBOR), ale z powodu droższego franka jej rata podskoczyła dzisiaj aż o ponad 700 zł, do 1869 zł! Do symulacji przyjęliśmy, że rata kredytu we frankach przeliczana jest po kursie 3,62 zł (uwzględnia spread walutowy).

Jak policzyła Comperia, gdyby Justyna zdecydowała się przewalutować kredyt przy dzisiejszym kursie, kwota kredytu urosłaby o prawie 200 tys. zł, a więc do spłaty miałaby już. pół miliona. A miesięczna rata? Przy założeniu, że oprocentowanie nowego kredytu wyniesie 6,1 proc. (1,4 proc. marży plus stopa WIBOR) i 27-letnim okresie kredytowania, musiałby płacić miesięcznie 3143 zł. To zniechęcająca alternatywa.

Kredyt z 2009 roku

Zobaczmy teraz, jaką stratą skończyłaby się decyzja Marka o przewalutowaniu kredytu. Wziął go w lutym 2009 r., kiedy szalał kryzys finansowy. Banki niechętnie udzielały wtedy kredytów, zwłaszcza walutowych. A jeśli już, to ze znacznie wyższą marżą. Marek "wynegocjował" 4,3 proc. Na początku spłacał prawie 1,7 tys. miesięcznie. Kredyt zaciągnął przy kursie 3 zł za franka. Dzięki temu rata jego kredytu nie podskoczyła tak gwałtownie jak Justyny. Dzisiaj, przy kursie spłaty 3,62 zł, płci 1831 zł, o ponad 130 zł więcej niż na początku.

Co by się stało, gdyby Marek zamienił kredyt frankowy na złotowy? W wyniku wzrostu kursu franka kwota jego kredytu zwiększyłaby się o prawie 50 tys. zł, z 300 do 347 tys. zł. A rata? Przy 28-letnim okresie kredytowania (bo dwa lata już kredyt był spłacany), tej samej marży i oprocentowaniu nominalnym 9 proc. (oprocentowanie kredytu w złotych jest wyższe niż we frankach, bo oparte na wyższych stopach procentowych obowiązujących w Polsce) rata podskoczyłaby do ponad 2,8 tys. zł.

Trzeba cierpliwie czekać

O przewalutowaniu kredytu warto więc zapomnieć. Drogi frank winduje dzisiaj raty kredytów i wartość zadłużenia. Z tego powodu w pułapce są dzisiaj osoby, które chciałby sprzedać mieszkanie i spłacić kredyt przed terminem, bo ich zadłużenie w stosunku do wartości nieruchomości, a więc zabezpieczenia kredytu, znacznie się powiększyło.

- Kredytobiorcy posiadający zobowiązanie we frankach szwajcarskich powinni czekać. Przewalutowanie wiąże się z akceptacją straty wynikającej ze wzrostu kursu franka. Rata kredytu po takiej operacji będzie wyższa niż płacona obecnie - mówi Karol Wilczko, analityk Comperii.

Teoretycznie inną opcją, która mogłoby ulżyć kredytobiorcom, jest refinansowanie, a więc zamiana kredytu - w ramach tej samej waluty - na tańszy. Warunkiem opłacalności takiego rozwiązania jest to, by nowy kredyt był tańszy od obecnie spłacanego. - Refinansowanie kredytu również nie jest opcją, która zachęcałaby do zmian, ponieważ dostępność tych kredytów i ich marże nie są atrakcyjne - dodaje Wilczko.