Donald Tusk wśród unijnych długodystansowców

Liderzy Platformy Obywatelskiej cieszyli się, że w czasie kryzysu udało im się utrzymać przy władzy na drugą kadencję. W najnowszej historii Polski to wynik bez precedensu. Jak jednak wygląda wybór Polaków na tle innych krajów Unii Europejskiej?
Dłużej od Donalda Tuska rządzą swoimi krajami przywódcy siedmiu krajów unijnych - Estonii, Francji, Hiszpanii, Malty, Luksemburga, Niemiec i Szwecji. Władze Francji od wyborów w 2007 roku nie były jednak poddawane jeszcze kolejnemu sprawdzianowi. Reelekcja w czasach kryzysu przydarzyła się więc, oprócz Polski, w sześciu krajach.

Najdłużej urzędującym premierem w Unii Europejskiej jest rządzący Luksemburgiem Jean-Claude Juncker z Chrześcijańsko-Społecznej Partii Ludowej. Funkcję przewodniczącego rządu pełni od 1995 roku, wcześniej przez 11 lat w kolejnych gabinetach piastował stanowiska ministra pracy i ministra finansów. Rząd Junckera cieszy się w Luksemburgu ogromnym poparciem. W ostatnich wyborach w 2009 roku jego partia otrzymała 38 proc. głosów. Drugie miejsce, z wynikiem 21,6 proc. głosów, zajął koalicjant ChSPL, Luksemburska Socjalistyczna Partia Robotnicza.

Zamieszkały przez niecałe pół miliona osób Luksemburg nigdy nie walczył o swoje interesy poprzez wchodzenie w konflikty z silniejszymi graczami. Podstawą ich polityki było pełnienie roli mediatora pomiędzy najsilniejszymi w Unii Francją i Niemcami. Jako kraj, w którym francuski i niemiecki są językami urzędowymi, wydaje się do tej roli idealny.

Juncker, 57-letni prawnik, w grach dyplomatycznych sprawdza się znakomicie. W 1996 był jednym z kluczowych polityków, którzy doprowadzili do przyjęcia europejskiego paktu stabilizacyjnego, zakreślającego do dziś warunki członkostwa w unii monetarnej. Od 2005 roku pełni także funkcję szefa Eurogrupy zrzeszającej ministrów finansów krajów strefy euro i sprawującej polityczną kontrolę nad europejską walutą.

Poprzez skuteczną dyplomację polityk ten potrafi powalczyć także o interesy swojego kraju. Krytycy koncepcji euroobligacji zarzucają wręcz Junckerowi, że wspiera tę ideę przede wszystkim ze względu na korzyści dla Luksemburga. Mały kraj nie ma niemal wcale długu publicznego i nie odczułby w znaczący sposób wyższych kosztów refinansowania pożyczek. Mechanizm ten, jest więc dla Luksemburga korzystniejszy niż bezpośrednie dopłaty. Juncker nigdy jednak nie przedstawiał sprawy euroobligacji w ten sposób, a projekt zgłaszany jest pod hasłem europejskiej solidarności.

Siódmy rok na swoim stanowisku utrzymuje się też premier Malty, Lawrence Gonzi z Partii Narodowej. Tekę premiera i ministra finansów objął tuż przed wejściem śródziemnomorskiej wyspy do Unii Europejskiej. Za jego rządów Malta spełniła kryteria z Maastricht i w 2008 roku wstąpiła do strefy euro. W ostatnich wyborach na wyspie, w marcu 2008 roku, partia Gonziego wygrała z minimalną przewagą. Uzyskała 49,33 proc. głosów przy 48,8 proc. zdobytych przez Maltańską Partię Pracy. Polityk skupia się na sytuacji finansowej wyspy i rzadko zabiera głos w sprawach międzynarodowych. Głośno o nim zrobiło się w tym roku, podczas wybuchu wojny domowej w zaprzyjaźnionej dotąd z Maltą Libii. Gonzi odrzucił propozycję Kaddafiego, by został mediatorem w konflikcie, wyjaśniając, że upadek dyktatora jest konieczny, jeśli Libia ma przetrwać.

Oburzeni na Zapatero

Także od 2004 roku datują się rządy Jose Luisa Zapatero w Hiszpanii. W 2004 roku poprowadził Hiszpańską Socjalistyczną Partię Robotniczą do zwycięstwa w wyborach. Jednym z głównych haseł jego ugrupowania było wycofanie wojsk hiszpańskich z Iraku. Zamachy w Madrycie, mające miejsce tuż przed wyborami, spowodowały znaczny wzrost notowań socjalistów. Jako premier wprowadził szereg reform obyczajowych, m.in. prawo do zawierania małżeństw i adopcji dzieci przez pary homoseksualne oraz uproszczone zasady określania swojej płci przez osoby transseksualne.

Partia Socjalistyczna wygrała wybory także w 2008 roku, na samym początku kryzysu. Do większości w hiszpańskim parlamencie zabrakło jej zaledwie 7 miejsc. Podczas drugiej kadencji Zapatero pompowana przez masowe zadłużanie się konsumentów bańka na rynku nieruchomości pękła w podobny sposób, co w Stanach Zjednoczonych. Obecnie Hiszpania zmaga się z jednym z największych deficytów w strefie euro i najwyższym bezrobociem (oficjalnie wynosi ponad 21 proc.). Od maja na ulicach hiszpańskich miast zbierają się "oburzeni", protestujący przeciw korupcji i zabetonowaniu sceny politycznej. Żądają od władz zdecydowanych ruchów w celu zmniejszenia bezrobocia i poprawy zabezpieczenia socjalnego.

Najbliższe wybory parlamentarne w Hiszpanii będą miały miejsce w listopadzie. Sądząc po wynikach ostatnich wyborów samorządowych, era Zapatero może dobiec końca - Nie umieliśmy przekonująco wytłumaczyć przyczyn kryzysu - przyznawał hiszpański premier po porażce w ostatnich wyborach do lokalnych władz.

Estonia: z głębokiego kryzysu do strefy euro

Od 2005 roku u sterów władzy utrzymują się premier Estonii Andrius Ansip i kanclerz Niemiec Angela Merkel. "Żelazna kanclerz" na drugą kadencję wybrana została w 2009 roku. Ówczesna kampania oceniana była jednak jako dość bezbarwna, ponieważ obie największe partie Niemiec - CDU i SPD - były ze sobą w koalicji i żadna nie chciała w żaden sposób przekreślić swojego dorobku ani utracić zdolności koalicyjnej w przyszłości. Najgorętszym jej punktem nie była wcale dyskusja o kondycji gospodarki, lecz wspólny plakat wyborczy Angeli Merkel i Very Lengsfeld, na którym obie Panie eksponowały głęboko wycięte dekolty. Billboard opatrzony był hasłem "Mamy więcej do zaoferowania". Po zwycięskich wyborach CDU zrezygnowało z dalszego sojuszu z socjalistami i utworzyło rząd ze swoimi tradycyjnymi koalicjantami - CSU i FDP.

O wiele trudniejsza była polityczna droga Andrusa Ansipa, który popularność zdobył pod koniec lat 90. jako burmistrz Tartu - najważniejszego uniwersyteckiego miasta Estonii. Na czele Estońskiej Partii Reform stoi od 2004 roku, a w 2005 roku po wygranych wyborach stanął na czele rządu. Obecnie Ansip rządzi Estonią już trzecią kadencję.

Przejmował kraj w okresie rozkwitu gospodarczego, przy wzroście gospodarczym na poziomie 10 proc. rocznie. Jednocześnie jednak Estonia odnotowywała niepokojący wzrost inflacji. Rosnące ceny i coraz większe zadłużenie mieszkańców kraju spowodowały obniżenie popytu wewnętrznego i eksportu i w efekcie od 2008 roku ujemny wzrost PKB. W 2009 roku PKB Estonii zmalało aż o 13,9 proc.

Opozycja wzywała Ansipa do dewaluacji estońskiej korony, ten jednak nie chciał o tym słyszeć. Waluta Estonii od 2004 roku związana była z euro w ramach systemu ERM II. Rezygnacja z niego oznaczała koniec marzeń o wejściu do unii monetarnej.

Rząd Ansipa zdecydował się na drastyczne cięcia budżetowe. Pracowników sektora państwowego dotknęły obniżki pensji o 10 proc. Pomogły także rezerwy finansowe zgromadzone w okresie prosperity, sięgające 10 proc. PKB. Dzięki zdecydowanym działaniom udało się utrzymać na niskim poziomie dług publiczny i spełnić kryteria z Maastricht. 1 stycznia 2011 roku, kiedy kryzys strefy euro widoczny był już gołym okiem, Estonia przyjęła europejską walutę. - To silny sygnał stabilności, jaką daje euro krajom członkowskim UE - cieszył się Jose Manuel Barroso po wejściu Estonii do strefy. Z ulgą stabilizację finansową przyjęli także Estończycy i w marcowych wyborach potwierdzili mandat Ansipa do rządzenia krajem. 9 sierpnia 2011 roku agencja ratingowa S&P podniosła ocenę gospodarki Estonii z A do AA-. W uzasadnieniu analitycy agencji wyrazili pewność, że kraj ten jest w stanie "utrzymać silny wzrost gospodarczy".

Szwedzi rezygnują z państwa opiekuńczego?

Na kolejną kadencję wybrany został także premier Szwecji, Fredrik Reinfeldt, rządzący krajem od 2006 roku. Polityk został pierwszym centroprawicowym premierem tego kraju, który doczekał się reelekcji. W wyborach w 2010 roku jego partia nie otrzymała wprawdzie wystarczającej ilości głosów, by samodzielnie utworzyć rząd większościowy, ale zdecydowała się utworzyć rząd mniejszościowy szukają koalicjantów do poszczególnych działań.

Szwecja za rządów Reinfeldta także odczuła skutki globalnego kryzysu gospodarczego. W 2009 roku PKB kraju skurczyło się o 5,3 proc.. Szereg cięć wydatków w sferze socjalnej przyniósł jednak efekty, dzięki czemu w ubiegłym roku kraj odnotował wzrost gospodarczy o 5,69 pkt, powstrzymane zostało także wzrastające bezrobocie. Do reelekcji doszło dzięki hasłom dalszych cięć wydatków budżetowych, ograniczania wydatków i przyspieszenia prywatyzacji. Przedstawiciele lewicy, ostro krytykującej porzucenie idei szwedzkiego państwa opiekuńczego, nie zdołali przekonać do siebie wyborców.

Od 2005 roku utrzymuje się przy władzy także premier sąsiedniej Norwegii, która nie jest jednak członkiem Unii Europejskiej. Do walki z recesją w 2009 roku jego rząd przeznaczył rezerwy finansowe stanowiące aż 3 proc. PKB. Było to możliwe dzięki wykorzystaniu przychodów z sektora naftowego, zwyczajowo odkładanych na czarną godzinę w rządowym funduszu. W momencie podejmowania decyzji o wsparciu gospodarki suma zaoszczędzonych środków wynosiła ok. 400 mld dolarów.

Większość europejskich rządów w czasie kryzysu została jednak wymieniona. Upadł lewicowy gabinet Jose Socratesa w Portugalii, nie utrzymał się w Irlandii Brian Cowen, któremu wytknięto zbyt bliskie związki z prezesami ratowanych banków. Na Węgrzech do władzy doszła prawica pod wodzą Viktora Orbana, a w bankrutującej Grecji centroprawicowy rząd Kostasa Karamanlisa oddał władzę socjalistom kierowanym przez Jeoriosa Papandreou.

Ostatnią ofiarą kryzysu jest premier Słowacji, Iveta Radicova. Wpadła w pułapkę, którą sama zastawiła, ogłaszając, że porażka w parlamentarnym głosowaniu za unijnym funduszem stabilizacyjnym EFSF będzie oznaczała jej rezygnację. Posłowie potraktowali więc głosowanie jako okazję do wyrażenia votum nieufności dla premier, a EFSF poparli kilka dni później.