Polacy wypijają morze piwa. Ale tego taniego - z dyskontu

Fasberg, Keniger, Barley, VIP, Sarmackie Mocne - na dźwięk tych marek koneserzy piwa dostają palpitacji. Ale Polacy coraz więcej piją tanich piw z supermarketów i sieci dyskontowych
Polski rynek piwa mógłby być doskonałą ilustracją postępującego rozwarstwienia społecznego - z jednej strony powiększa się grono smakoszy zainteresowanych wysokiej jakości oryginalnymi produktami lokalnych i regionalnych browarów, z drugiej - sprzedaje się coraz więcej taniego piwa w supermarketach i dyskontach, takich jak Biedronka czy Lidl. - To dzięki sieciom dyskontowym sprzedaż piwa nie spada - przyznaje prezes Browaru Namysłów Czesław Wojciech Szczepaniak. - Dyskonty zdobywają coraz większą część rynku, taka jest tendencja. Nie mogło to zostać bez wpływu na rynek piwa - dodaje Jacek Jankowski, dyrektor handlowy Browaru Głubczyce. Jego zakład produkuje piwa na zlecenie kilku sieci handlowych.

Według danych największych producentów piwa w Polsce, tzw. wielkiej trójki (Kompania Piwowarska, Grupa Żywiec, Carlsberg Polska), piwa własne sieci handlowych (tzw. private labels) to dziś 7-7,5 proc. rynku piwa w Polsce. To więcej, niż mają wszystkie lokalne browary spoza "wielkiej trójki" (ok. 5 proc. rynku). Ta wartość rośnie o blisko 1 punkt procentowy rocznie. Dzięki produkcji piw dla sieci handlowych niektóre zakłady w ogóle istnieją - taki pomysł na biznes mają np. Browary Łódzkie, produkujące Kenigera, Fasberga, Sarmackie Mocne czy smakowe Trixxy dla Biedronki oraz piwo Chat i Junaka dla Carrefour Polska. Zaniedbują przy tym własne marki - markę Łódzkie Mocne trudno kupić nawet w Łodzi. Także w przypadku Browaru Głubczyce produkcja piw dla sieci handlowych stanowi kilkadziesiąt procent ogółu warzonych piw. Ale piwa dla dyskontów produkują też wielkie koncerny - od kilku lat piwo VIP produkuje na zlecenie Biedronki Carlsberg Polska, piwa dla Tesco (m.in. Donaggera i Barleya) i Carrefoura (Donner) warzy ponadregionalny Van Pur, który dzięki temu zmniejsza dystans do wielkiej trójki..

. - Wszystkie koncerny to robią - mówi Melania Popiel, rzeczniczka Carlsberga. Ale przedstawiciele "wielkiej trójki" niechętnie o tym mówią, zazwyczaj wytykają taką działalność konkurencji.

Komu browar za złotówkę?

Bo niespecjalnie jest się czym chwalić. Opinie znawców piwa o piwach produkowanych na zlecenie sieci są, delikatnie mówiąc, mało przychylne. "Jak po pijaku każde piwo w zasadzie mi wchodzi, to ten syf łyknąłem dwa razy i czym prędzej oddałem mniej wybrednemu i bardziej pijanemu towarzyszowi, który po łyku wylał i wyrzucił" - opisuje wrażenia po próbie konsumpcji piwa kupionego w dyskoncie użytkownik Cyssiek ze specjalistycznego portalu Browar.biz. Piwa z sieci dyskontowych niemal w całości wypełniły tu wątek "Najgorsze piwo, jakie piłem". Zanim piwa dyskontowe i supermarketowe pojawiły się na półkach, trudno było sobie wyobrazić, że można kupić półlitrową puszkę piwa za 1,49 - a tyle kosztuje Rastiger w Tesco (produkowany przez browar Fuhrmann w Połczynie Zdroju) czy Keniger w Biedronce. Piwo z serii Tesco value (produkowane przez Van Pur), a także 3-proc. Coberg są jeszcze tańsze - 1,28 zł. Sarmackie Mocne sprzedawane jest za to w plastikowej litrowej butelce - trudno sobie wyobrazić większą potwarz dla prawdziwego piwosza. Ale patrząc na ofertę piw w dyskontach i supermarketach, nietrudno się domyślić, że nie o smak tu chodzi - oprócz jasnych pełnych największym braniem cieszą się piwa mocne (6-7 proc. alkoholu) albo bardzo mocne - Barley Super Mocne produkowane przez Van Pur dla Tesco ma 9 proc. alkoholu!

Przedstawiciele browarów produkujących dla sieci handlowych przyznają, że ceny piwa w dyskontach są "radykalnie niskie", symboliczna jest w związku z tym marża producenta. Zarobek zapewnia jednak skala obrotów - już co szóste piwo w Polsce (dokładnie 17,5 proc.) sprzedawane jest w sklepach typu Biedronka. W 2010 r. było to 14,5 proc., rok wcześniej 11,6 proc. (dane ilościowe Nielsen Polska). Oczywiście dyskonty sprzedają też piwa markowe, ale to nie one ciągną rynek do góry. - Sieci to oczko w głowie browarów, chuchamy i dmuchamy na tę współpracę - mówi przedstawiciel dużego producenta.

Niby narzekają, a piją miliony Polaków

Jacek Jankowski z Browaru Głubczyce zapewnia, że opinie, iż piwo dyskontowe jest kiepskie są "nie do końca prawdziwe". Wyjaśnia, że browar każde zamówienie sieci traktuje indywidualnie i dopasowuje recepturę do życzeń sieci handlowej, m.in. poziom ekstraktu, zawartość alkoholu. Wynajęci przez sieci audytorzy nadzorują potem proces produkcji. Znawcy piwa wychwytują jednak czasem łudzące podobieństwo produktu dla sieci z piwem warzonym pod marką browaru. Na blogu terazpiwo.blogspot.com anonimowy użytkownik podający się za byłego pracownika Browarów Łódzkich ujawnia, że produkowane dla Biedronki Sarmackie Mocne to nic innego jak inaczej opakowana i tańsza wersja Łódzkiego Mocnego (prezes Browarów Łódzkich nie znalazła czasu na rozmowę z Wyborczą.biz).

- Z jednej strony słychać narzekania na niską jakość piw dyskontowych, a z drugiej kilka milionów Polaków je pije - zwraca uwagę Melania Popiel z Carlsberga. - Przypomina to narzekania na piwa koncernowe, a jednak ktoś wypił 36 mln hektolitrów takiego piwa w ubiegłym roku.

Czy kupujesz piwo w sieciach dyskontowych?