Test blenderów fundacji Pro-Test: Niska cena - kiepski efekt

16 blenderów w teście: Koktajl truskawkowy, zupa pomidorowa, świeżo posiekane zioła - z blenderem to żaden problem. Ręczny blender z odpowiednim wyposażeniem może zastąpić nawet robot kuchenny. Który robi to najlepiej, a który się do tego w ogóle nie nadaje? Pokazał test opublikowany przez fundację Pro-Test.
Miksowanie i ucieranie to mocne strony blendera. Urządzenie to stworzone jest do przygotowywania kremowych zup, dań dla dzieci czy majonezu. Potrafi jednak o wiele więcej - za pomocą dodatkowego wyposażenia posieka zioła lub warzywa. Wiele blenderów poradzi sobie z ubijaniem jajek, bitej śmietany czy przygotowaniem śmietanki do kawy. Mały blender zamiast dużego robota kuchennego to nowy trend w kuchni. Ale czy blender może być godnym następcą robota? Aby to sprawdzić, testowi poddano 16 blenderów ręcznych, począwszy od tanich modeli za 25 zł, na tych drogich za 570 zł z przystawką siekającą, trzepaczką i innymi dodatkami kończąc.

Wyścig w kuchni

Na początku eksperci ze specjalistycznego laboratorium poddali ocenie działanie każdego z 16 blenderów. Na ten test składało się miksowanie oraz ucieranie surowych i ugotowanych warzyw, przygotowanie majonezu z jaj i oleju, a z pomocą dodatków także ubijanie, siekanie, rozdrabnianie, krojenie, ucieranie i tarcie, jak również mieszanie i wyrabianie ciasta.

Braun zastąpi robota kuchennego

Blender nie ma takiej mocy jak robot kuchenny - co do tego nie ma wątpliwości. Widać to szczególnie podczas ugniatania ciasta. Ale jeden blender z testu wyposażony w funkcję ugniatania ciasta może śmiało konkurować o miano następcy robota - to Braun Multiquick 5 Patisserie, który egzamin z ugniatania ciasta zdał na czwórkę. Model ten kupimy za 375 zł.

Zwycięzca testu kosztuje 79 zł

Większość konsumentów poszukuje jednak tańszego blendera - najlepiej kosztującego poniżej 100 zł. I to właśnie w tej kategorii cenowej znajdują się trzy dobre modele, a wśród nich zwycięzca testu - Braun Multiquick 3 Soup za 79 zł.

Ale uwaga - zbytnia oszczędność nie zaprowadzi cię daleko. Jedne z najtańszych modeli w teście zawiodły całkowicie. Stało się tak w przypadku blenderów Superior HM-932A-2 i Severin SM 3807. Ich napęd dał plamę już podczas mieszania wody.

Niektórzy producenci zapewne przeczuwają słabą jakość produktu i wyznaczają skrajnie krótkie okresy pracy. Przykład? To Superior. Jego instrukcja obsługi informuje, że maksymalny czas pracy blendera wynosi 15 sekund. Tymczasem zupełnie nierealne jest zmiksowanie zupy w tak krótkim czasie.

Cztery niedostateczne

Wytrzymałość to kolejny punkt testu. W tym badaniu blender musiał pracować przez jedną minutę, po czym następowała jedna minuta przerwy. Proces ten powtarzano pięciokrotnie. Po każdym cyklu urządzenie stygło przez 40 minut. Blender miał za zadanie wytrzymać 450 cykli, mieszając wodę i ucierając warzywa.

Test odwzorowywał wieloletnią eksploatację urządzenia. Niestety, napęd czterech modeli zawiódł już w połowie badania (po 225 cyklach).

Modele z akumulatorem - wady i zalety

Modelom z akumulatorem badacze postawili mniejsze wymagania - dwukrotna jednominutowa praca, 500 cykli. Mogłoby się wydawać, że blendery akumulatorowe rzadko wytrzymają pięciokrotne ucieranie, takie, z jakim musiały zmierzyć się blendery zasilane prądem z gniazdka. Co ciekawe, urządzenia z akumulatorem okazały się zdumiewająco wytrzymałe. Przetrwały test bez awarii. W codziennym użytkowaniu w kuchni, po krótkiej pracy, powracają na stację ładującą i są stale gotowe do działania. Jednak gdy akumulator się wyczerpie, jego naładowanie trwa dwie, trzy godziny. Problem pojawia się, kiedy chcemy przygotować naprawdę spore porcje jedzenia. Dlatego duża rodzina musiałaby mimo wszystko zaopatrzyć się w blender z kablem.

Ale blender akumulatorowy ma też inne zalety. Jego główny plus to to, że zawsze jest pod ręką. I tu pojawia się niestety jego minus - taki blender wymaga stałego miejsca w kuchni.

Poza tym stacja ładująca musi mieć stały dopływ prądu, nawet wtedy, kiedy akumulator jest w pełni naładowany. W przypadku najbardziej prądożernego modelu z testu oznacza to 1,6 W więcej, niż zużywa nowoczesny telewizor w stanie czuwania. Blendery zasilane prądem są więc bardziej oszczędne, gdyż potrzebują go tylko na czas pracy.

(Nie)bezpieczne i głośne

Trzech ekspertów i dwóch kucharzy amatorów oceniło też budowę i obsługę blenderów i ich osprzętu. Sprawdzali, czy blendery są wygodne w użyciu. Ocenili również łatwość czyszczenia oraz instrukcje obsługi.

Na koniec sprawdzono, czy blendery są bezpieczne, na przykład, czy istnieje ryzyko uszkodzenia palców. Po puszczeniu włącznika blender powinien momentalnie zatrzymać pracę. Sprawdzono także, czy przełącznik jest wystarczająco dobrze zabezpieczony przed możliwością przypadkowego uruchomienia.

No i jeszcze hałas. Blender to urządzenie dość głośne. Ale jedne modele są bardziej, a drugie nieco mniej hałaśliwe. Pod tym względem nasze blendery zostały również porównane.

W teście przebadano następujące blendery:

AEG STM 4600, Bosch MSM 6A 70EU, Bosch Styline MSM 7800, Braun Multiquick 3 MR 300 Soup, Braun Multiquick 5 MR 570 Patisserie, Braun Multiquick 7 MR 730 cc, Clatronic SM 3282, Kenwood Triblade HB724, Philips HR 1377, Philips HR 1378, real / Alaska STM1200, Severin Profi Mix SM 3807, Severin SM 9617, Siemens MQ5B150, Solac INOX 400, Superior HM-932A-2

* Fundacja Pro-Test od 2001 roku wydaje miesięcznik dla konsumentów "Pro-Test". Pro-Test należy do międzynarodowej organizacji testującej produkty International Consumer Research & Testing z siedzibą w Londynie zrzeszającej 41 organizacji konsumenckich z 37 krajów. Fundacja zleca (lub publikuje wykonane przez inne organizacje konsumenckie) testy porównawcze produktów. Badania są przeprowadzane w laboratoriach poza granicami Polski, głównie we Francji i Niemczech. Aby zachować pełną niezależność testów, fundacja zachowuje w tajemnicy nazwy laboratoriów, które przeprowadzają testy. Taką samą zasadą kierują się inne organizacje prokonsumenckie na świecie, jak niemiecka Fundacja Warentest (publikuje testy już od 45 lat), duński Forbrugerradet (60 lat testowania) czy amerykański Consumer Reports (testuje produkty od 70 lat). Miesięcznik "Pro-Test" nie zamieszcza reklam, ale za pełne wyniki testów trzeba zapłacić online lub po prostu kupić miesięcznik.