Coraz częściej chodzimy do fast foodów. Będziemy grubi i chorzy

Coraz bardziej uzależniamy się od cukru, tłuszczów i soli. Dowód? Coraz więcej Polaków odwiedza fast foody - od ubiegłego roku odsetek Polaków odwiedzających te miejsca wzrósł o kilka procent, a w ciągu ostatnich 4 lat - o 10 proc. Niemal połowa (44 proc.) respondentów przyznaje, że w ciągu ostatniego miesiąca konsumowała jedzenie typu fast food - wynika z najnowszego badania ARC Rynek i Opinia.
Kto chodzi jeść do fast foodów? Przede wszystkim ludzie młodzi do 34. roku życia z wykształceniem podstawowym lub zawodowym. Zdecydowanie najrzadziej po fast food sięgają osoby z wykształceniem wyższym oraz osoby, które mają 45 lat i więcej.

W USA - gdzie ten trend już dokładnie przerobiono - dzisiejszy 20-latek waży o 9 kg więcej niż jego rówieśnik 40 lat temu. Wkrótce i nas może to czekać.

Amerykanin spożywa rocznie 58 kg cukru na głowę, Niemiec - 36 kg, a Polak - około 40.

Powiedzmy, że ktoś udał się na lunch do McDonalda. Zamówił biga maca (500 kalorii, zrealizował 37 proc. dziennego zapotrzebowania na tłuszcz), do tego frytki (235 kalorii - 18 proc. zapotrzebowania na tłuszcz) i coca-colę - półlitrowa porcja ma w sobie kilkanaście łyżeczek cukru.

Nie lubisz McDonalda? To może Burger King - whopper ma 611 kalorii, aż 35 gramów tłuszczu - podchodzimy pod połowę dziennego zapotrzebowania - do tego frytki: te w Burger Kingu są nieco mniej kaloryczne niż w McDonaldzie, mają 200 kalorii.

Skąd się bierze w Polsce moda na fast foody?

Obstawiałbym dwa powody. Jeden to nasze ubóstwo. Chcemy jeść poza domem, ale nas na to nie stać. Połowa osób, które deklarują jedzenie na mieście, wydaje na ten cel (znów deklaracje) między 10 a 35 zł - wynika z badania "Polska na talerzu" zrobionego w lutym 2013 r. przez Instytut Badania Opinii "Homo Homini" na zlecenie Makro Cash &Carry. A fast food jest tani. Drugi powód to zwyczajnie silna reklama.
Tekst ten pochodzi z blogu Piotra Miączyńskiego supermarket.blox.pl