Czy PolskiBus łamie prawo? UOKiK zbadał "bilety za złotówkę"

UOKiK zbadał zarzuty przedstawicieli polskiej branży autokarowej, którzy skarżyli się, że PolskiBus sztucznie zaniża ceny biletów. - W tym przypadku nie mamy do czynienia z takim działaniem. PolskiBus nie jest na tyle dużym podmiotem, by zagrażał interesom innych przewoźników - przekonuje Urząd
O skargach polskich przewoźników autokarowych na działanie PolskiegoBusa pisaliśmy w "Gazecie" w grudniu. - Naszym zdaniem sposób, w jaki PolskiBus realizuje przewozy, narusza polskie prawo - mówił wówczas Zdzisław Szczerbaciuk, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji, który zrzesza ponad 60 proc. wszystkich krajowych przewoźników autokarowych (w tym także... PolskiBus). Prezes wyliczał m.in., że PolskiBus nie ma jasnej taryfy określającej ceny biletów, nie honoruje ustawowych ulg, a także zaniża ceny. Szczególnie mocny był ten ostatni argument, czyli słynne "bilety za złotówkę", które PolskiBus oferuje na swoich wszystkich trasach.

Szczerbaciuk: Polskie prawo nie zezwala na różnicowanie cen

PolskiBus, należący do szkockiego magnata transportowego sir Briana Soutera, szturmem podbił polski rynek - w ciągu niecałych dwóch lat przewoźnik sprzedał na wszystkich swoich trasach ponad 3 mln biletów. Kluczem do sukcesu okazały się metody żywcem zaczerpnięte z modelu tanich linii lotniczych - bilety można kupować tylko przez internet, a dodatkowo decyduje zasada - kto szybciej kupi bilet, ten pojedzie taniej. Dlatego na każdej trasie przewoźnik oferuje kilka biletów za złotówkę dla pierwszych klientów, kolejni muszą płacić stopniowo coraz więcej. - Polskie prawo w odróżnieniu od prawa lotniczego nie zezwala na sprzedawanie biletów w różnych cenach na tych samych trasach, a oni to robią - przekonywał Szczerbaciuk, który zwrócił się w tej sprawie do Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Ten przeprowadził kontrolę i uchylił większość zastrzeżeń PIGTSiS. W sprawie zaniżania cen biletów skierował zaś sprawę do UOKiK.

UOKiK: Przewoźnik nie łamie prawa

Urząd stwierdził zaś po kontroli, że PolskiBus nie łamie prawa. Dlaczego? - UOKiK może ingerować w działalność przedsiębiorcy wyłącznie w ściśle określonych przez ustawę przypadkach, czyli w sytuacji zawarcia porozumienia ograniczającego konkurencję lub nadużywania pozycji dominującej - wyjaśnia Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK. - Zgodnie z prawem antymonopolowym istnieje zakaz nadużywania pozycji dominującej w postaci stosowania cen określanych w orzecznictwie jako drapieżne. Jednak w tym przypadku nie mamy do czynienia z takim zachowaniem - dodaje Cieloch. Wskazuje przy tym na to, że rynek regionalnych i długodystansowych przewozów autokarowych jest bardzo rozdrobniony, a Souter Holdings Poland, właściciel PolskiegoBusa, nie posiada na nim dominującej pozycji.

Rzeczywiście - po polskich drogach jeździ ponad 30 tys. autokarów. Połowa z nich należy do 230 przewoźników, druga połowa to ponad 3 tys. małych prywatnych firm, wśród których lwia część to popularne busiki. I choć na rynku działają większe międzynarodowe koncerny, jak Veolia czy Mobilis, to ich zasięg jest tak naprawdę lokalny.

I choć 3 mln pasażerów przewiezionych przez PolskiegoBusa w ciągu niecałych dwóch lat robi wrażenie, w skali wielkości rynku liczba ta to jedynie promil - w ubiegłym roku z usług autobusowego transportu skorzystało ponad 800 mln pasażerów.

Choć UOKiK sprawą się nie zajmie, to sugeruje, że przedsiębiorca, który uważa, że jego interes został zagrożony lub naruszony przez czyn nieuczciwej konkurencji, ma prawo iść do sądu. Co w tej sytuacji zrobią przewoźnicy autokarowi? Nie udało nam się skontaktować z prezesem Zdzisławem Szczerbaciukiem, który przebywa poza biurem do przyszłego tygodnia.



Czytaj więcej: Polska konkurencja donosi na PolskiBus. Wojna na drogach

Więcej o: