PolskiBus chce podwoić wartość inwestycji i wydać 30 mln euro

PolskiBus planuje podwoić wartość inwestycji w Polsce. W ciągu najbliższych 18 miesięcy firma wyda w naszym kraju 30 mln euro. Zwiększone zostaną liczba pracowników i flota pojazdów - pisze ?Dziennik Gazeta Prawna?.
Firma zapowiedziała, że przechodzi do drugiej fazy rozwoju. W pierwszej walczyła o rozpoznawalność marki i budowanie sieci połączeń z Warszawy. Teraz planuje uruchamiać nowe linie przecinające Polskę, ale omijające stolicę.

Takim przełomowym krokiem w rozwoju PolskiBus.com było uruchomienie 25 kwietnia pierwszej trasy, która nie przebiega przez stolicę. Jest to linia P12 łącząca sześć polskich miast: Gdańsk, Toruń, Łódź, Katowice, Kraków i Rzeszów. - Zainteresowanie pasażerów tą linią jest ogromne. Już w pierwszym tygodniu od uruchomienia rezerwacji sprzedano ponad 10 tys. biletów - mówi Piotr Bezulski, dyrektor zarządzający PolskiBus.com.

Flota firmy zwiększy się z 68 autobusów do 200. Jednocześnie firma zapowiada wzrost zatrudnienia. - Obecnie w PolskimBusie pracuje 350 osób, ale w przyszłości ich liczba ma wzrosnąć do 1 tys. pracowników - powiedział "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Brian Souter, właściciel firmy.

Eksperci transportowi w Polsce i konkurenci głowią się, czy można wozić ludzi pół darmo i jeszcze zarabiać. Souter twierdzi jednak, że już w tym roku jego firma ma odnotować pierwsze zyski.

PolskiBus działający w Polsce od czerwca 2011 r. i należący do szkockiego magnata transportowego Briana Soutera szturmem podbił polski rynek - w ciągu niecałych dwóch lat przewoźnik sprzedał na wszystkich swoich trasach ponad 3,3 mln biletów.

- To niewątpliwy sukces i dowód na to, że rynek przewozów autokarowych w Polsce ma ogromny potencjał. Ponadto silną motywacją do poszukiwania nowych możliwości rozwoju są dla nas zapytania i sugestie naszych pasażerów dotyczące wprowadzania nowych połączeń - mówi Piotr Bezulski.

Kluczem do sukcesu okazały się metody żywcem wzięte z modelu tanich linii lotniczych - bilety można kupować tylko przez internet, a dodatkowo obowiązuje zasada, że kto szybciej kupi bilet, ten pojedzie taniej. Dlatego na każdej trasie przewoźnik oferuje kilka biletów za złotówkę dla pierwszych klientów, kolejni muszą płacić stopniowo coraz więcej.



Więcej o: