Palestyńczycy zajadają się specjałami z KFC z... Egiptu. Transport tunelem, cena za kubełek - 27 dol.

Ponad cztery godziny trwa transport kawałków kurczaka z KFC, które mieszkańcy Strefy Gazy zamawiają w Egipcie. Jedzenie jest transportowane podziemnym tunelem i choć ceny są zaporowe - normalnie kubełek z 12 skrzydełkami kosztuje 11,50 dol., a transportowany taką metodą aż 27 dol. - to chętnych nie brakuje - informuje ?New York Times?.
Zamawiając dania w sieci fast food, mieszkańcy Strefy Gazy muszą uzbroić się w cierpliwość. W dostarczenie posiłku zaangażowane są dwie taksówki, konieczne jest przekroczenie granicy czy przeprawa przez tunel przemytniczy. Wszystko to kontroluje młody przedsiębiorca, który przyjmuje zamówienia w sklepie Yamana (po arabsku gołąb). - Mamy prawo jeść te same potrawy co w innych krajach - tłumaczy Khalil Efrangi, który kilka lat temu uruchomił Yamana. W Strefie Gazy nie ma ani jednej międzynarodowej sieci fast food.

Wszystko zaczęło się przed miesiącem. Właściciel sklepu przemycił dla siebie posiłek z KFC przez jeden z tuneli. Znajomi, którzy spróbowali kurczaków, natychmiast zarzucili Efrangiego prośbami o przemycenie dań także dla nich. Tak powstał nowy biznes. W ciągu ostatnich kilku tygodni Efrangi dokonał czterech doręczeń, które łącznie składały się z około stu posiłków. Na każdym z nich zarabiał po 6 dol.

Jak wygląda proces dostarczania posiłków z KFC? Efrangi zbiera zamówienia i wysyła pieniądze klientów do restauracji KFC w El-Arish. Egipski taksówkarz odbiera jedzenie i dociera do granicy ze Strefą Gazy. W tym samym czasie taksówkarz z Gazy dociera do granicy. Mężczyźni wcześniej ustalają, w którym tunelu zostaną przekazane posiłki. Obie strony zjeżdżają ponad dziewięć metrów pod ziemię i przemierzają 200 metrów w tunelu. Spotykają się w połowie drogi. W przenoszeniu zamówienia pomagają młodzi Egipcjanie, którzy dostają 16,50 dol. napiwku i przenoszą pakunki do taksówki stojącej już w Strefie Gazy. Jedzenie przywożone jest do sklepu Efrangiego, gdzie następuje sortowanie. Kierowcy motocykli dostają pakunki i dostarczają je bezpośrednio do domów klienta.

- Próbowałem kurczaków z KFC w Stanach i w Egipcie. Dużo smaczniejsze jest ciepłe jedzenie, ale brakuje mi tego smaku, dlatego cieszę się, że mogę je zjeść nawet zimne - mówi Ibrahim el-Ajla pracujący w wodociągach w Strefie Gazy. - Mimo blokad na granicy mogę zjeść w domu potrawy z KFC - dodaje.

Pierwsze legalne restauracje?

Efrangi może wkrótce stracić wyłączność na dostarczanie KFC mieszkańcom Strefy Gazy. Jeden z lokalnych biznesmenów poinformował "NYT", że złożył przed dwoma miesiącami ofertę na uruchomienie lokali franczyzowych w Gazie. W tym celu skontaktował się z amerykańskim przedstawicielstwem KFC na Bliski Wschód. Inny biznesmen - Adeeb al-Bakri, który prowadzi cztery restauracje KFC i Pizza Hut w regionie - powiedział, że został upoważniony do otwarcia restauracji w Strefie Gazy i już pracuje nad szczegółami.

- Musimy spełnić wymogi KFC w sprawie hodowli kurczaków. Eksperci muszą mieć swobodny dostęp do comiesięcznych kontroli - powiedział Bakri. - Nie da się przeskoczyć tych przepisów - dodał.

Tunelem przewieziesz wszystko

Tunelem, którym transportowane jest jedzenie, może dziennie przechodzić około 800 osób - to głównie mężczyźni w wieku od 16 do 40 lat. W głównej mierze korzystają z niego biznesmeni, pracownicy międzynarodowych organizacji czy pacjenci. - Niestandardowe warunki w Gazie sprawiają, że mieszkańcy zaczynają inaczej myśleć. Chcą mieć wszystko, co jest poza granicami ich kraju. To trochę tak jak więzień, który pragnie wolności - mówi Fadel Abu Heen, profesor na Uniwersytecie Al-Aqsa w Gazie.

W ostatnich latach Palestyńczycy przenosili tunelami z Egiptu nie tylko lekarstwa, papierosy, słodycze, artykuły spożywcze, ale także materiały budowlane czy iPady i iPhone'y. Z położonego przy granicy z Egiptem miasta Rafah powstało setki tuneli. Przez niektóre z nich przewożone były nawet luksusowe samochody.