Kultowy sklep Smyk znika z centrum Warszawy

- W połowie czerwca sklep Smyk wyprowadza się ze swojej historycznej lokalizacji przy ul. Kruczej - mówi Marek Łebek, menedżer ds. PR i marketingu sieci Smyk. To, przynajmniej na razie, koniec jednego z najbardziej znanych sklepów w Polsce, który w PRL-u kojarzył właściwie każdy. Obecnie trwa wyprzedaż asortymentu
Budynek Smyka położony u zbiegu Al. Jerozolimskich i ul. Kruczej w Warszawie to dla wielu dzisiejszych 30- i 40-latków miejsce kultowe. Otwarty w grudniu 1977 roku był największym w Polsce sklepem z zabawkami, akcesoriami oraz modą dla dzieci i młodzieży, do którego tłumnie przybywali warszawiacy, ale też wycieczki z całego kraju (o czym zaświadcza autor niniejszego artykułu). Tu zawsze towaru było pod dostatkiem - Smyk wyznaczał modowe trendy, a dla wielu dzieci było to miejsce spełniania marzeń o idealnym prezencie.

Wystarczy przejrzeć sieć w poszukiwaniu nostalgicznych komentarzy internautów. „Mam to samo co koleżeństwo - wspomnienia z dziecięcych zakupów, może tylko hasło » Witaj, szkoło «, które nieodmiennie towarzyszyło zakupom, nie wzbudzało już takiego entuzjazmu... brr” - pisze na blogu jeden z internautów. Kolejki były oczywiście ogromne, nie brakowało też typowych dla minionego ustroju atrakcji. „Kiedy chciałam kupić 2 pary rajstop dla dzieci w Smyku, musiałam pokazać dowód osobisty, że mam małe dzieci” - pisze jaga22 na forum gazeta.pl.

Już wkrótce najbardziej znany sklep z zabawkami w Polsce przejdzie do historii. - Zakończenie działalności sklepu Smyk przy ulicy Kruczej w Warszawie planowane jest na połowę czerwca 2013 r. - informuje Marek Łebek, menedżer ds. PR i marketingu sieci Smyk. Dodaje, że sieć tylko wynajmuje powierzchnię w domu towarowym należącym od lutego 2011 roku do belgijskiej firmy deweloperskiej Immobel, która od dawna zabierała się do kapitalnego remontu domu handlowego.

Zmiany nie do poznania

Belgowie planują kapitalny remont Smyka oraz jego rozbudowę o nową część biurową, która znajdzie się u zbiegu ul. Zgoda i Szpitalnej. Na niższych piętrach starego obiektu znajdą się sklepy, na górnych znajdą się biura i restauracja. Remont miał się rozpocząć już w ubiegłym roku, jednak przeciągnęły się prace nad projektem. Teraz Immobel zapewnia, że remont zacznie się w tym roku, a zakończy się najpewniej na przełomie 2015 i 2016 roku - dwa lata później, niż pierwotnie zakładał inwestor.

Pewne jest, że remont to konieczność.

"Smyk jest fajny. Był fajny, bo jednak coś tam zawsze mama mnie i sobie kupiła, a ciężko było w latach 60. i 70. Teraz kupuję tam swojemu dziecku i w okresie zniżek da się coś kupić, bo poza tym jest tam bardzo drogo, ale dobra jakość. Tylko te ubikacje mogliby wyremontować, bo może je wyremontowali w 1989, ale minęły już 22 lata i kible się sypią" - pisze użytkownik Anonimowy2 na jednym z forów internetowych. Jeszcze kilka lat temu w Smyku działał McDonald, jednak z powodu planowanych remontów sieć już wcześniej wyprowadziła się z tego budynku.

Czy Smyk wróci na swoje miejsce?

Przedstawiciele Smyka zapewniają, że ich intencją jest, aby ich flagowy sklep dziecięcy wrócił do budynku przy Kruczej 50, choć zważywszy na plany inwestora, z pewnością będzie wyglądał inaczej. Firma zamierza też dodatkowo rozwijać się w Warszawie. - Aby zrekompensować naszym klientom zamknięcie tego sklepu, zamierzamy jeszcze w tym roku otworzyć nowe salony w Warszawie, również w ścisłym centrum. Na razie nie mogę jeszcze ujawnić dokładnych lokalizacji - mówi Marek Łebek. Pożegnanie z flagową placówką Smyka to jednak dobra okazja dla rodziców i ich pociech, bo firma ruszyła z akcją wyprzedaży towarów. W sklepie na Kruczej przeceniona jest duża część asortymentu.

Smyk jest na polskim rynku sklepów dla dzieci prawdziwym monopolistą. Obecnie sieć liczy ponad 100 sklepów - jest obecna w 42 miastach w Polsce, a także w Niemczech, Rumunii i na Ukrainie. Od 2004 roku należy do grupy kapitałowej NFI Empik & Media Fashion.

Perła modernizmu

Choć dziś szara elewacja na to nie wskazuje, to zbudowany w latach 1948-52 budynek Centralnego Domu Towarowego w swoim czasie porażał nowoczesnością. Choć w odbudowywanej stolicy rządził socrealizm, budynek ten powstał w zupełnie innym, modernistycznym stylu, a według architektów Zbigniewa Ihnatowicza i Jerzego Romańskiego miał to być "lampion oświetlający Warszawę". Jeszcze w czasie budowy domu handlowego na projektantów spadła fala krytyki. - W tym jazgocie jazzowym można było mniej umieścić bębnów i klaksonów. Nie ulega wątpliwości, że CDT to wyraźny kosmopolityzm i formalizm najczystszej wody - przekonywał architekt Józef Jaszuński w 1951 r. w trakcie dyskusji w Stowarzyszeniu Architektów Polskich. Budynek swego czasu robił wrażenie - olbrzymie okna, fantazyjny neon w kształcie spirali i przede wszystkim otwarty taras z widokiem na Al. Jerozolimskie sprawiały, że CDT był najbardziej reprezentacyjnym budynkiem Warszawy. W 1975 roku w budynku wybuchł pożar i choć ocalała konstrukcja, przy odbudowie władze zrezygnowały z architektonicznych detali. Budynek Smyka, który zaczął działalność przed świętami 1977 roku, już nigdy nie wyglądał tak jak wcześniej i z roku na rok coraz bardziej niszczał.