Cenne dane klientów Beverly Hills Video. Co się z nimi stało?

Wypożyczalnia Beverly Hills Video już nie funkcjonuje, ale ciągle może być w posiadaniu ogromnej bazy danych klientów. Czy informacje o tym, kto wypożyczał jakie filmy, zostaną sprzedane innym firmom? Byłoby to zgodne z prawem.
W połowie maja Beverly Hills Video, druga co do wielkości sieć wypożyczali wideo, zakończyła działalność. Po 16 latach w branży nie wytrzymała konkurencji ze strony serwisów internetowych VOD, gdzie filmy można wypożyczać online bez wychodzenia z domu.

W chwili zamknięcia sieć prowadziła 33 salony. Jak podawał "Puls Biznesu" jeszcze kilka lat temu firma notowała obroty w granicach 40 mln zł i wykazywała około 1 mln zł zysku netto. Można szacować, że z jej usług regularnie korzystało kilka tysięcy osób.

Gdy firma zamknęła swoje podwoje, wielu klientów zaczęło się zastanawiać, co się stało z ich danymi, które mogą być prawdziwą kopalnią wiedzy dla obcych firm. Mogą znajdować się tam nie tylko dane adresowe, ale też informacje o tym kto, kiedy i jaki film wypożyczał (BHV nie potwierdziła jeszcze, czy archiwizowała takie dane).

Gdzie jest baza?

A mogą być to bardzo cenne informacje mówiące wiele o gustach klientów i o ich możliwościach finansowych - nie każdy może sobie pozwolić na regularne wydawanie choćby kilkudziesięciu złotych miesięcznie na rozrywkę. Kto mógłby być zainteresowany? Chociażby pojawiające się jak grzyby po deszczu internetowe serwisy VOD, które zastępują tradycyjne wypożyczalnie. Ostatnio na rynku pojawił się nowy gracz - CDP.pl z grupy CD Projekt, którego platforma umożliwia wielokrotne oglądanie zakupionego filmu.

We wtorek po południu wysłaliśmy do jeszcze działającego w Warszawie biura firmy zapytanie, co się stało z bazą klientów, jednak do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

GIDO: są dwie możliwości

Dlatego zwróciliśmy się do generalnego inspektora danych osobowych z zapytaniem o to, co się dzieje z bazą danych o klientach w przypadku, gdy jakaś firma kończy działalność. - W przypadku zakończenia działalności firmy, która była administratorem danych osobowych, możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy jest bardzo prosty - firma po prostu niszczy dane, co jest dokumentowane, i sprawa jest zamknięta - powiedział nam Wojciech Wiewiórowski.

- W drugim przypadku dochodzi do przekazania danych innemu podmiotowi, czyli w praktyce sprzedania ich innemu administratorowi - dodaje. Jednak wtedy koniecznie jest powiadomienie właściciela danych o tym, że informacje na jego temat są w rękach innego podmiotu. Robi się to w sposób, w jaki wcześniej kontaktował się administrator ze swymi klientami, np. poprzez e-maile.

Więcej o: