Kolejna odsłona walki Play z nju mobile. "Mini Max pachnie podróbką"

Po premierze nju mobile Play przedstawił konkurencyjną ofertę dla firmowanej przez Orange nowej marki. Tym razem ustalono limity - 29 zł dla połączeń, 9 zł dla SMS-ów i 5 zł dla internetu. - Formuła Mini Max pachnie mi subtelnie zrobioną podróbką - pisze na swoim blogu Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska
Od premiery rewolucyjnej oferty nju mobile w kwietniu tego roku w jego ślady idą kolejni operatorzy. Oferty bez limitu przedstawili już m.in. Red Bull Mobile (Play) czy Heyah (T-Mobile). Próbę walki o klientów podjął też Virgin Mobile.

Kolejną próbę walki na najtańszą ofertę przygotował Play z Formułą Mini Max na kartę. W ramach oferty ustalono limity - 29 zł dla połączeń, 9 zł dla SMS-ów i 5 zł dla internetu. Wszystkie limity są ważne do końca miesiąca kalendarzowego. Co ciekawe, podobnie jak w przypadku nju mobile po przekroczeniu limitu na połączenia i wiadomości kolejne są darmowe. W przypadku przekroczenia 5 zł za transmisję danych, internet nie jest wyłączany, ale znacząco spada jego prędkość - włączony jest tzw. lejek.



Play przestał być wzorem

- Nowa oferta Play jest praktycznie kopią oferty nju mobile z inaczej rozłożonymi akcentami. Minuta kosztuje 29 gr, a nie 19 gr, tak jak w nju mobile. Natomiast połączenia i wiadomości do Play są bezpłatne - mówi Witold Tomaszewski, redaktor naczelny branżowego serwisu Telepolis.pl. - Ta oferta Play jest trochę bez emocji. Operator nie proponuje nowej jakości, tylko kopiuje to, co już znamy. To nie jest nowa jakość - dodaje.

- Jeszcze przed rokiem wszystkie nowe oferty porównywaliśmy do Play. Teraz konkurencja bardzo dynamicznie się rozwinęła i nowości na rynku zestawiamy z nju mobile, Plusem z internetem LTE czy T-Mobile - mówi Tomaszewski. - Play był rewolucjonistą na naszym rynku, a teraz raczej kopiuje konkurentów. Raz wychodzi mu to lepiej, raz gorzej - dodaje.

Czy Mini Max zagrozi nju mobile? - Jest za wcześnie na takie wnioski, bo nawet jeszcze nie wiemy, czy nowa marka Orange jest lub będzie sukcesem. Więcej dowiemy się na przełomie lipca i sierpnia, kiedy zostaną podane wyniki za kolejny kwartał. Wtedy będziemy mogli coś powiedzieć na temat sukcesu bądź jego braku w przypadku nju mobile - podkreśla Tomaszewski.

"Podróbka, czyli drugie podejście Play"

W ostrych słowach o nowej ofercie wypowiedział się Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska. - Przygotowania trwały kilka tygodni, więc byłem przekonany, że fioletowi marketingowcy zmierzą się z całą ofertą, ale wybrali tylko prepaid - napisał na swoim blogu Jabczyński.

- Pierwsze moje skojarzenie było takie, że formuła Mini Max pachnie mi subtelnie zrobioną podróbką. (...) Gratuluję próby, ale moim zdaniem całość pod względem marketingowej kreatywności wyszła najwyżej średnio. Na pewno nie ma w tej ofercie nic rewolucyjnego i mamy do czynienia raczej z nadrabianiem dystansu niż ucieczką do przodu. (...) Cieszę się, że Play bardziej się postarał niż T-Mobile, a zwłaszcza nic nierobiący Plus. Jestem ciekawy, jak dla ich wyników zakończy się odpuszczanie rewolucji, która dzieje się na rynku - dodał Jabczyński.

Rzecznik Orange nie pozostawił też bez komentarza miejsca, w którym Play przedstawił swoją ofertę - był to bar mleczny Śmietanka Towarzyska w Warszawie. "Marcin, czy miejsce konferencji też musieliście podrobić od nju mobile? Nie ma innych barów w Warszawie?" - napisał na swoim blogu Jabczyński, kierując tę uwagę do Marcina Gruszki, rzecznika Play.

Wojenki na słowa trwają

To nie pierwsza taka wzajemna wymiana złośliwości obu panów.Na początku stycznia rzecznik Orange zarzucił Playowi, że kupuje sobie fanów na Facebooku , bo aż 11 proc. z "lubiących" profil tego operatora mieszka poza Polską. Spośród grona fanów Play ponad 2 tys. mieszka w Bangladeszu, 12 tys. w Indiach, a tysiąc na Filipinach. - Te zarzuty są tak słabe, że nie będę tego komentował. Gdybyśmy naprawdę chcieli kupować fanów, mielibyśmy ich o wiele więcej - odparował Gruszka.

Rzecznik Play sam od czasu do czasu atakuje konkurencyjnych operatorów na swoim blogu. W marcu tak skomentował decyzję UOKiK w sprawie wszczęcia postępowania antymonopolowego przeciw sieciom Plus, T-Mobile i Orange : "UOKiK zakręcił właśnie kurek ekstra zysków dla naszych konkurentów, zysków płynących prosto z kieszeni konsumentów" - pisze Gruszka na swoim blogu. I dodaje, że cieszą go decyzje konkurencji. "Media donoszą dziś o pozytywnych inicjatywach naszych drogich konkurentów w temacie wyrównania stawek. Panowie, dobrze, super, ale zróbcie to po męsku. Bez SMS-ów aktywacyjnych. Nie tylko dla nowych, ale również dla tych nastu milionów, które już macie w bazie".