Sklepy i znane marki znalazły sposób na kryzys. To tanie produkty za 1 euro

- Ubóstwo wróciło do Europy, a ludzie dokładnie liczą każdy grosz - mówi szef koncernu Unilever. Dlatego sklepy i znane marki zmniejszają pojemność swoich opakowań, tak aby można je było sprzedawać po cenie 1 euro. - To symboliczna kwota, która przyciąga konsumentów w całej pogrążonej w kryzysie Europie - mówią sprzedawcy
O nowym trendzie w europejskim handlu napisał "Wall Street Journal". Gazeta wskazuje na to, że specjalnie przystosowane produkty w cenie 1 euro wypuściły na rynek tak znane koncerny, jak: Unilever, Danone, Starbucks czy McDonald's. To pomysł znany z USA, gdzie furorę robią tzw. dollar stores, czyli sklepy, w którym wszystkie lub większość towarów kosztują po 1 dolarze za sztukę.

Znane marki do zmiany strategii zmusił kryzys gospodarczy, który mocno odczuli konsumenci. - Ubóstwo wróciło do Europy. Na całym kontynencie mamy grupę 120 milionów ludzi, która znalazła się w tym segmencie rynku. Dlatego musimy dopasować nasze marki do potrzeb tych konsumentów, którzy w trudnych czasach ledwie wiążą koniec z końcem - mówi Jan Zijderveld, szef europejskiego oddziału Unilevera, znanej firmy produkującej najbardziej znane marki spożywcze, odzieżowe i kosmetyczne, takie jak: Signal, Axe, Rexona, Persil, Domestos, Rama, Hellmann's czy Lipton. - 1 euro to taka symboliczna granica zakupowa w Europie - przyznaje Lloyd Burdett, szef firmy konsultingowej Futures Co.

- Podanie takiej ceny ma błyskawiczny wpływ na konsumenta - przyznaje w rozmowie z "WSJ" Massimo Bellandi, który sam prowadzi stoisko "wszystko za 1 euro". Odkąd sprzedaje tylko produkty warte 1 euro, obroty zwiększyły mu się o 20 procent.

Aby zmieścić się w cenie 1 euro, znane firmy często zmniejszają pojemność swoich produktów. Ale też naciskają na sieci handlowe jak francuski Danone, który wcześniej sprzedawał Danette - czekoladowy pudding w czteropakach w cenie 1,39 euro, a obecnie sprzedaje je po 1 euro. Podobnie robi Unilever - do 1 euro ściął ceny za popularne lody w rożku Cornetto czy detergent Surf w Hiszpanii. Podobnie robią też bary - Starbucks w Europie sprzedaje np. małe ciasteczka czy croissanty po 1 euro, podobnie robi też McDonald's.

Firmy nie mają wyjścia, patrząc na skalę recesji. Według danych Eurostatu sprzedaż detaliczna z maja 2013 roku w porównaniu ze styczniem 2010 roku spadła w strefie euro o 2 proc. Najmocniej, bo aż o 25 proc. - w Grecji. O 18 proc. mniej kupowali w tym czasie Hiszpanii, o 15 - Portugalczycy. Włosi zanotowali w tym czasie 4-proc. spadek sprzedaży, a Irlandczycy - 2-proc.