Bangladesz już za drogi. H&M będzie szył ubrania w Etiopii

Jednostkowe koszty produkcji odzieży w Etiopii są dwa razy niższe niż w Chinach, dlatego szwedzka firma odzieżowa chce już jesienią przenieść tam część produkcji ze swoich azjatyckich fabryk. Pierwotne plany zakładają, że w Etiopii może powstawać nawet milion sztuk ubrań miesięcznie - informuje ?Wall Street Journal?
Do tej pory H&M produkował swoje ubrania przede wszystkim w Azji, a zwłaszcza w Bangladeszu, jednak od dłuższego czasu zastanawiał się nad przeniesieniem produkcji do Afryki. Powód był prozaiczny: niższe koszty i logistyka. Fabryki szyjące ubrania dla H&M w Azji nie były w stanie nadążać za zamówieniami z centrali. Na dodatek dzięki bliższej lokalizacji fabryk w Afryce i Europie już w 2011 roku H&M został wyprzedzony pod względem sprzedaży przez hiszpański Inditex, właściciela Zary. Decyzję o przeniesieniu części produkcji przyspieszyła tragedia z końca kwietnia, gdy w Bangladeszu zawalił się budynek fabryki, a pod jej gruzami zginęło ponad 1200 robotników.

Dlatego teraz część ubrań ma być produkowana w Etiopii - H&M zamówił już testową partię ubrań w miejscowych fabrykach i jeśli wszystko pójdzie dobrze, produkcja na szeroką skalę ruszy już jesienią. - Jesteśmy globalną firmą i dlatego szukamy nowych miejsc, w których możemy produkować odzież, by sprostać rosnącemu popytowi - powiedział Camilla Emillson-Falk, rzeczniczka H&M. Jednocześnie zaprzecza, że H&M zamknie produkcję w Bangladeszu - firma chce po prostu zwiększyć swoją produkcję na nowym rynku.

Szwedzi podążają w ten sposób za Inditexem, który ma swoje fabryki m.in. w Maroku i Tunezji.

Etiopia ma bogate tradycje w produkcji odzieży, które jednak przez lata podupadły. Teraz ma się to zmienić - Etiopia chce zachęcić do zamawiania u siebie towarów największe światowe koncerny i planuje w 2016 roku wyeksportować tekstylia o wartości 1 mld dol. Tekstylia w Etiopii już teraz zamawiają inne światowe koncerny, m.in. brytyjskie Tesco i amerykański Wal-Mart.

Jedynym zmartwieniem H&M i innych zachodnich graczy są rosnące koszty pracy i produkcji ubrań. Choć wciąż są one niskie, od 2010 roku wzrosły o ponad 18 proc., podczas gdy w analogicznym okresie w Chinach wzrost wyniósł tylko o 7,7 proc. Jeśli takie tempo wzrostu kosztów się utrzyma, produkcja w Etiopii będzie droższa od chińskiej już w 2019 roku.