Ceny energii odstraszają inwestorów

Znane są już pierwsze przypadki, kiedy z powodu wysokich cen energii elektrycznej zagraniczne przedsiębiorstwa zrezygnowały z ulokowania swoich inwestycji w Polsce. Są jednak przykłady energooszczędnych inwestycji planowanych niejako wbrew nieuchronnym podwyżkom.

Jednym z pierwszych pytań zadawanych przez inwestorów zagranicznych jest pytanie o cenę energii elektrycznej, szczególnie jeśli są to projekty z sektorów energochłonnych, takich jak np.: papierniczy, poligraficzny, chemiczny, elektroniczny, i dla tych sektorów niewątpliwie cena energii ma duży wpływ na podejmowaną decyzję o lokalizacji inwestycji - mówi Paweł Wojciechowski, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ).

Jak podkreśla prezes PAIiIZ, wysoka konkurencyjność Polski do tej pory bazowała w znacznym stopniu na koszcie wytwarzania produktu, w tym właśnie na niższych kosztach mediów energetycznych.

- Cena energii miała wpływ na negatywną decyzję inwestorów w przypadku inwestycji z sektora chemicznego, chodziło o produkcję silikonów. Nie mogę jednak ujawnić nazwy tego inwestora - przyznaje prezes Wojciechowski.

Według nieoficjalnych informacji ukazujących się niedawno w mediach, jednym z inwestorów, który zrezygnował z Polski z powodu wysokich cen energii elektrycznej, była grupa Hemlock Semiconductor, zajmująca się m.in. przetwórstwem krzemu, który jest wykorzystywany m.in. w bateriach słonecznych.

Drogo to dopiero będzie...

Energia elektryczna w Polsce nie należy jednak do najdroższych w Europie. Według danych Eurostatu, za 100 kWh odbiorcy przemysłowi w Polsce (bez VAT) płacili średnio w Polsce w 2007 roku 5,93 euro. Średni poziom dla 27 krajów Unii Europejskiej wyniósł 9,20 euro. Taniej niż w Polsce płaciły za energię przedsiębiorstwa w Bułgarii, Estonii, Francji, Litwie, Łotwie i Finlandii. Najwięcej za energię płacono we Włoszech (13,87 euro). Warto zwrócić uwagę, że dwa kraje "starej" Unii, w których energia była w minionym roku tańsza niż w Polsce, posiadają duży udział energetyki atomowej.

Oczywiście, od stycznia 2008 roku sytuacja w Polsce znacząco się zmieniła i ceny energii wzrosły. Pomimo tego nadal jesteśmy w środku unijnej stawki, jeśli chodzi o wysokość cen energii elektrycznej. Z pewnością będzie pod tym względem jednak coraz gorzej i ceny energii w Polsce będą nadal rosły. Część energetyków jest przekonana, że ceny energii w Polsce zrównają się ze średnim poziomem cen europejskich lub z cenami obowiązującymi na rynku niemieckim.

Jak podaje Eurostat, w roku 2007 niemieckie przedsiębiorstwa płaciły za 100 kWh (bez VAT) średnio 10,69 euro. Gdyby polskie ceny miały się zrównać z niemieckimi, oznaczałoby to blisko 100-proc. wzrost w porównaniu z cenami z ubiegłego roku. A może być jeszcze gorzej...

- Towarzystwo Gospodarcze Polskie Elektrownie (TGPE) szacuje, że w czwartym kwartale br. cena energii u producenta wzrośnie do poziomu ok. 220-230 za MWh. Przypomnijmy, że cena 1 MWh pod koniec roku 2007 wynosiła 129 zł. Mamy więc do czynienia ze wzrostem ceny prawie o 100 zł - stwierdza Sławomir Krystek, dyrektor biura TGPE.

Krystek przypomina, że około roku 2011-12 energii w Polsce zabraknie, a wtedy jej cena z pewnością wzrośnie i może być wyższa niż na zachodzie Europy. Do tego czasu co prawda mają być uruchomione budowane obecnie bloki w elektrowniach Łagisza i Bełchatów, ale ich łączna moc to zaledwie ok. 1318 MW. Co prawda można posiłkować się importem energii, ale z uwagi na ograniczone techniczne możliwości przesyłu, nie będą to znaczące ilości. Należy też pamiętać, że główne kierunki importu to Niemcy i Czechy - gdzie energia jest droższa (przynajmniej obecnie) niż w Polsce.

Pomimo tych raczej pesymistycznych prognoz dotyczących cen energii nie widać, jak na razie, znaczącego odwrotu inwestorów od Polski.

Ważniejszy dwutlenek?

Dla niektórych branż o wiele groźniejszy i bardziej "odpychający" inwestorów od Polski niż ceny energii jest podział limitów na emisję dwutlenku węgla. Tak jest np. w przemyśle cementowym.

- Ceny energii wynoszą mniej niż 15 proc. naszych kosztów i nie są znaczącym zagrożeniem dla produkcji cementu, podczas gdy koszt CO2, który może wynieść ponad 80 proc. naszych obecnych kosztów, jest realnym zagrożeniem dla kontynuacji prawidłowych dostaw cementu - mówi Luc Callebat, prezes Lafarge Cement. W firmie bierze się jednak pod uwagę, że może nastąpić dalszy wysoki wzrost cen energii elektrycznej.

- Wiemy, że sektor elektroenergetyczny w Polsce opóźniał przez długi czas przeprowadzenie poważnej modernizacji i nie może sobie na tę zwłokę dalej pozwalać - dodaje Luc Callebat. - Ponadto, poczynając od 2012 roku, w całej Unii Europejskiej nie będzie darmowych przydziałów CO2 dla sektora energetycznego.

W konsekwencji, w taki czy inny sposób, polski sektor energetyczny będzie musiał się do tej sytuacji przystosować. Przewidujemy, że będzie to miało znaczący wpływ na koszty energii.

A jednak mimo tych niewiadomych Lafarge Cement rozważa w Polsce budowę kolejnej cementowni. Nowy obiekt, którego koszt szacuje się na ok. 320-350 mln euro, miałby stanąć na terenach Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Na pytanie, czy nie lepiej byłoby wybudować taki zakład na Ukrainie czy Białorusi, blisko granicy z Polską, i stamtąd importować cement, prezes Callebat odpowiada, że ilość importowanego cementu jest ograniczona możliwościami czysto fizycznymi.

W jego opinii logistyczne ograniczenie sprawia, że nie jest możliwy import do Polski więcej niż kilkuset tysięcy ton cementu rocznie. Co nie oznacza jednak, że kolejne inwestycje koncernów cementowych będą powstawać w Polsce.

- Jeśli przemysł cementowy nie otrzyma dostatecznego przydziału CO2, może to ukierunkować jego inwestycje do innych krajów, jak Ukraina, kraje arabskie lub Azja, ponieważ inwestowanie tam będzie bardziej rentowne. Takie inwestycje jednak nie posłużą polskiemu rynkowi, który może w ten sposób stanąć w obliczu niedoboru cementu - podkreśla Luc Callebat.

Jego zdaniem, aby pokryć prognozowane zapotrzebowanie rynku w ciągu najbliższych 10 lat, cały przemysł cementowy w Polsce musi zwiększyć potencjał produkcyjny o około 6 milionów ton. Jeśli cementownie nie otrzymają dodatkowych przydziałów CO2 na te dodatkowe moce, istnieje ryzyko, że niektórzy producenci zrezygnują z inwestowania.

- Obecnie już są sygnały, że kilku producentów poważnie się nad tym zastanawia - przekonuje prezes Lafarge Cement. Chcąc zmniejszyć wpływ rosnących cen energii, polskie cementownie stosują dość oczywiste rozwiązanie - szukają oszczędności. Jak informuje prezes Callebat, zużycie energii przy produkcji cementu zostało zredukowane o 25 proc. w ciągu ostatnich 10 lat.

Podobna sytuacja, jak w branży cementowej, jest w hutnictwie.

- Koszty zakupu energii elektrycznej stanowią średnio ok. 8-10 proc. kosztów produkcji w zakładach hutniczych. Więcej, bo ponad 20 proc., jest w przypadku hutnictwa metali nieżelaznych i nawet 40 proc. w przypadku produkcji żelazostopów - informuje Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Jak dodaje prezes Talarek, w polskich hutach w ostatnich latach nastąpiły znaczące modernizacje i poprawiono w nich gospodarkę mediami energetycznymi. Dlatego, jego zdaniem, huty nie mają już wielkich możliwości oszczędzania energii. Jak ocenia Talarek, w przypadku hutnictwa, podobnie jak w przypadku przemysłu cementowego, ważniejszy od cen energii jest poziom pozwoleń na emisję CO2. Z ostatniej propozycji podziału hutnicy są bardzo niezadowoleni. Zmniejszenie limitu uprawnień do emisji CO2 może mieć większy wpływ na ograniczenie produkcji hutniczej niż wzrost cen energii.

- Jeśli mamy produkować więcej wyrobów hutniczych, to musimy więcej emitować - przyznaje szef HIP-H.

Ale i tu, przynajmniej według nieofi-cjalnych informacji krążących w branży hutniczej, kilka hut rozważa przeniesienie produkcji z Polski do krajów, gdzie energia elektryczna jest tańsza.

Inwestycje nie tylko na papierze

Do najbardziej energochłonnych przemysłów należy branża papiernicza. Działające w tym sektorze przedsiębiorstwa prowadzą działania mające zmniejszyć zależność od sytuacji na rynku energii - głównie poprzez działania energooszczędne i produkcję własnej energii. Jednocześnie firmy te przygotowują się do znaczących inwestycji. W kwietniu br. firma Stora Enso Poland uzyskała zezwolenie na inwestycję w Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej (WMSSE).

- Stora Enso Poland uzyskała pozwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej w Ostrołęce. Planowane nakłady wyniosą ok. 1,2 mld zł, dzięki którym ma powstać ok. stu miejsc pracy - informuje Adam Puza, prezes WMSSE.

Modernizacja i rozbudowa zakładów w Ostrołęce pozwolą na zwiększenie produkcji. Stora Enso Poland posiada własną elektrociepłownię, gdzie spalane są odpady powstające przy produkcji papieru. Podobną inwestycję już zaczął realizować inny potentat branży papierniczej - Mondi Packaging Paper Świecie, który w nową maszynę MP7 zamierza zainwestować 305 mln euro. W kwietniu br. została zawarta umowa pomiędzy firmą ze Świecia a Strabag na wykonanie prac budowlanych związanych z tą inwestycją. Wartość umowy to 113,5 mln zł.

Mondi Packaging Paper Świecie inwestuje także we własną energię. Spółka zawarła z Polish Energy Partners (PEP) porozumienie na realizację projektu optymalizacji kosztów energii poprzez maksymalizację produkcji energii odnawialnej oraz minimalizację emisji CO2 poprzez konwersję trwale wyłączonego z ruchu kotła węglowego na kocioł biomasowy w technologii BFB - Bubbling Fluidised Bed (Projekt Tytan). Inwestycja zostanie najprawdopodobniej zrealizowana w Świeciu. Dostawcą kotła BFB będzie Metso Power Oy. Obie strony planują, że wszystkie umowy związane z projektem zostaną zawarte w II kwartale 2008 roku.

Zakończenie konwersji kotła oraz rozpoczęcie eksploatacji przewidywane jest na czwarty kwartał 2009 roku. Koszty realizacji Projektu Tytan (przy założeniu jego realizacji w Świeciu) wynosić będą 28,9 mln euro. Warto przypomnieć, że PEP już od 2002 roku zarządza elektrociepłownią Mondi Packaging Paper Świecie. Własne źródła energii posiada także International Paper Kwidzyń. Jak informuje Urząd Regulacji Energetyki, w piątce największych krajowych producentów zielonej energii są dwie firmy papiernicze... Mondi Packaging Paper Świecie oraz International Paper Kwidzyń.

Nie ma gotowej recepty

Krajowi przemysłowi odbiorcy energii nie mają jednej cudownej metody zmniejszenia zależności od rosnących cen energii. Rozwiązań tych jest kilka - najlepiej stosować je jednocześnie. Pierwsze to szukanie oszczędności i zmniejszenie zużycia energii elektrycznej i innych mediów energetycznych - tutaj z pewnością każde przedsiębiorstwo ma spory potencjał do wykorzystania.

Najwięksi odbiorcy mogą pokusić się również o produkcję własnej energii. Mogą to zrobić sami lub - co zapewne byłoby lepszym rozwiązaniem - skorzystać z pomocy firm stale się tym zajmujących. Duże możliwości w tym zakresie mają z pewnością huty i kopalnie.