Windykatorzy zadowoleni z gospodarczej zadyszki

Sektor windykacyjny z ulgą wita pierwsze zwiastuny gospodarczej zadyszki, bowiem dobra koniunktura poprzednich lat powodowała wyraźnie mniejszą liczbę zleceń.

Analitycy spierają się, czy mamy do czynienia z początkiem bessy gospodarczej, czy jedynie korektą zbyt optymistycznych prognoz. Na pewno jednak zaostrzenie polityki kredytowej oraz podwyżki stóp procentowych w najbliższym czasie wpłyną na rynek wierzytelności. Firmy zajmujące się zarządzaniem wierzytelnościami czeka także więcej zleceń związanych z obsługą kredytów (np. hipotecznych) nagminnie zaciąganych w ostatnich latach, czemu sprzyjała z kolei łagodna polityka kredytowa.

Im gorzej, tym lepiej?

- Dane porównujące dynamikę wzrostu obsługi zleceń windykacyjnych wskazują na spadek wartości należności obsługiwanych przez firmy windykacyjne - uważa Joanna Syzdół, dyrektor działu windykacji Coface.

Jak wskazuje nasza rozmówczyni, lokomotywą rynku windykacyjnego są przede wszystkim branże bankowa i telekomunikacyjna, zarówno w zakresie windykacji komercyjnej, jak i konsumenckiej. Polepszenie się sytuacji w tych dwóch sektorach powoduje mniejszą liczbę spraw przekazywanych do firm windykacyjnych.

Banki już od pewnego czasu zwracają uwagę, że rośnie odsetek kredytów spłacanych terminowo. A taka sytuacja z pewnością związana jest z faktem, że społeczeństwo się bogaci. To wpływa na większy odsetek spłaconych terminowo kredytów i pożyczek oraz regulowanie bieżących zobowiązań, a tym samym na mniejszą liczbę spraw zlecanych firmom windykacyjnym.

- Dobra koniunktura wcale nie musi oznaczać, że mniej przedsiębiorstw ma problemy ze spłatą wierzytelności - uważa jednak Daria Gregorowicz z firmy Pragma Inkaso. - Wręcz przeciwnie, kredyty zaciągane są coraz chętniej. Takie zjawisko działa podobnie do bomby z opóźnionym zapłonem. Zadłużanie się przedsiębiorców nierozerwalnie łączy się ze wzrostem liczby spraw przekazywanych do windykacji.

W sytuacji gdy rynek wierzytelności uległ zmniejszeniu, część firm skupiła się na odzyskiwaniu należności firm ubezpieczonych. - Odnotowywaliśmy coroczny wzrost liczby zleceń, co wynikało przede wszystkim ze specyfiki naszej działalności, właśnie odzyskiwania należności firm ubezpieczonych - mówi Zbigniew Korzeniew ski, zastępca dyrektora działu windykacji w Euler Hermes. - Wraz z rozwojem polskich firm i wzrostem zapotrzebowania na ubezpieczenie transakcji zwiększała się liczba zleceń windykacyjnych wewnątrz naszej grupy.

Na specyfikę branży zarządzania wierzytelnościami w porównaniu do innych gałęzi gospodarki wskazuje Piotr Krupa, prezes zarządu Kruk SA. - Cykle koniunktury i dekoniunktury gospodarczej nie mają na nią tak dużego wpływu, jak na inne sektory. Oczywiście, w czasach kryzysów windykatorzy mają więcej zleceń, ponieważ ze względu na trudną sytuację materialną konsumentów czy spirale zadłużenia przedsiębiorstw gorzej spłacane są zobowiązania. Zawsze jednak istnieje pewien odsetek niespłacanych zobowiązań. W czasach hossy waha on się w granicach kilku procent.

Zbigniew Korzeniewski z Euler Hermes wskazuje natomiast, że bardziej restrykcyjna polityka kredytowa instytucji finansowych nie jest przyczyną kłopotów, ale efektem słabnącej koniunktury, tak jak wzrost przeterminowań należności. - Sytuacja może się zatem pogorszyć niezależnie od polityki kredytowej - deklaruje nasz rozmówca. - Wzrastają koszty działalności firm, stopniowo wystudza się także boom inwestycyjny w przedsiębiorstwach.

Są już też branże, w których hossa pozostała tylko wspomnieniem. - Jedną z nich jest sektor stalowy - mówi Zbigniew Korzeniewski. - Wiele sygnałów z rynku świadczy o tym, że w wypadku tej branży mamy do czynienia ze znacznym wzrostem ryzyka. Są to informacje o stratach czy powracający problem wyłudzeń, jednoznacznie świadczące o pogorszeniu się sytuacji.

Niebezpieczna hipoteka

Piotr Krupa z Kruk SA zwraca uwagę na zmianę charakteru wierzytelności, które trafiają do obsługi firm windykacyjnych. W czasach koniunktury windykuje się bowiem więcej długów wynikających z szybkich pożyczek gotówkowych, kart kredytowych czy zakupów ratalnych, czyli produktów, z których korzysta się często emocjonalnie, na fali optymistycznego impulsu towarzyszącego dobrej sytuacji na rynku. W okresie gospodarczej hossy wyraźnie więc rośnie liczba zawieranych transakcji, jednak należności z nich wynikające się także bardziej regularnie spłacane.

- Zaostrzenie polityki kredytowej dotyczy w zasadzie wyłącznie kredytów hipotecznych - wskazuje Piotr Krupa. - Choć przez dłuższy czas polskie banki łagodziły podejście, to jednak było ono bardziej restrykcyjne niż np. w USA, gdzie doszło do krachu na rynku wierzytelności hipotecznych o podwyższonym ryzyku. Nie sądzę jednak, abyśmy w Polsce mieli do czynienia z tak dramatycznymi wydarzeniami, jak w Stanach Zjednoczonych.

Nasz rozmówca uważa natomiast, że na sytuację kredytobiorców będzie miał wpływ wzrost stóp procentowych dla kredytów zaciąganych w złotówkach. Już teraz szacuje się, że w wyniku działań Rady Polityki Pieniężnej raty kredytów hipotecznych wzrosły nawet o kilkaset złotych. - Kilka miesięcy temu prognozowałem, że pierwsze długi wynikające z hipotek zaczną trafiać do windykacji za 2-3 lata. W świetle ostatnich wydarzeń i sytuacji na rynku muszę przyznać, że okres ten może się znacząco skrócić -mówi Piotr Krupa. - Pierwsze należności wynikające z kredytów zaciągniętych na zakup mieszkania banki przekażą do firm windykacyjnych jeszcze w tym roku.

- Gospodarstwa domowe zadłużają się co prawda na potęgę, ale póki co obsługują swoje wierzytelności - zauważa natomiast Piotr Potempa, prezes Grupy Pactor-Potempa Inkasso. - Problemy pojawią się, gdy zacznie rosnąć inflacja i koszty utrzymania, zwiększą się stopy procentowe, a pracodawcy przestaną być skorzy do dawania podwyżek.

W takiej sytuacji rezerwy kredytobiorców na spłaty długów zaczną się szybko zmniejszać i pojawią się kłopoty z płynnością. Zdaniem Piotra Potempy, w tej chwili na rynku nie ma zbyt dużo pakietów wierzytelności, którymi firma mogłaby być zainteresowana, ale tendencje w polskiej gospodarce wskazują, że pod koniec tego roku pojawi się sporo pakietów do sprzedania.

- Szacuje się, że ok. 4,5 mln zł stanowi wartość nieuregulowanych kredytów hipotecznych - zauważa Joanna Syzdół, dyrektor działu windykacji Coface. - A biorąc pod uwagę prognozy dotyczące zahamowania rozwoju gospodarczego oraz wzrostu stóp procentowych, z pewnością przełoży się to w najbliższych kilku latach na zwiększoną liczbę spraw z tego sektora.

Kupiecki zamiast bankowego

Dla sektora przedsiębiorstw większym wyzwaniem stają się natomiast rosnące koszty obsługi zadłużenia. Zaciąganie kolejnych kredytów jest coraz trudniejsze, a zdolność do obsługi zobowiązań maleje. - Przedsiębiorcy mając ograniczony dostęp do finansowania bankowego, zaczynają w większym stopniu kredytować się u swoich dostawców i kontrahentów, opóźniając terminy płatności - diagnozuje Piotr Krupa, prezes Kruk SA. - W tych okolicznościach wierzyciele szybko tracą cierpliwość i coraz częściej zwracają się do firm windykacyjnych.

Zbigniew Korzeniewski z Euler Hermes zwraca uwagę, że kłopoty z finansowaniem bieżącej działalności przełożą się bezpośrednio na zwiększające się przeterminowanie należności, a przedsiębiorcy będą sobie rekompensować brak kredytu bankowego poprzez wydłużanie udzielanego im przez dostawców kredytu kupieckiego. Spodziewać się można zatem stopniowego zwiększania liczby zleceń dla firm odzyskujących należności.

Podobnego zdania jest także Michał Kowalik z firmy Jatex Finanse, który uważa, że w sytuacji, w której banki zaostrzają politykę kredytową dla podmiotów gospodarczych, można z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć, że słabsze firmy będą poszukiwały źródeł finansowania u swoich dostawców.

- Wyliczyliśmy wspólnie z jednym z naszych klientów, że kredytując część swoich odbiorców przez okres ponad 35 dni, ponosi on dodatkowe koszty w ciągu roku na poziomie około 1,5 mln zł - mówi Michał Kowalik. - Ten koszt jako nieuzasadniony musiał zostać przeniesiony na kupującego.

Dlatego, jak radzi przedstawiciel firmy Jatex, w takich sytuacjach należy działać szybko i skutecznie, a najlepiej wyprzedzająco, zlecając profesjonalnej firmie przeprowadzenie analizy określającej wiarygodność finansową partnerów handlowych.

- Należności starsze niż rok w polskich warunkach odzyskuje się jedynie w 8-12 proc. - przestrzega Kowalik.

- W okresie koniunktury rośnie sprzedaż i liczba zawieranych umów, wśród których dominującą formą rozliczenia jest kredyt kupiecki - wskazuje Barłomiej Szlaz, dyrektor regionu Warszawa firmy Atradius. - Zwiększona dynamika wzrostu i potencjał rozwoju skłania przedsiębiorstwa do prowadzenia bardziej ryzykownej polityki kredytowej. A to z kolei niesie ze sobą zagrożenie utraty płynności finansowej i spadku rentowności w okresie bessy.