Węgiel nielubiany, ale atrakcyjny

Dla wielu środowisk węgiel jest paliwem niechcianym. Jego spalanie zanieczyszcza atmosferę, a wydobycie nie dość, że niebezpieczne, to jeszcze niszczy środowisko. Mimo to węgiel nadal będzie się miał dobrze. Bez niego nie da się zaspokoić potrzeb energetycznych świata.

Gdy jednego z pionierów himalaizmu zapytano, dlaczego chce wejść na najwyższą górę świata, odpowiedział krótko: "Bo jest". Podobnie z węglem. Dlaczego wciąż będzie wydobywany - bo jest! Co więcej, jest go wciąż bardzo dużo.

Na początek kilka danych statystycznych.

To prawda - węgiel jest zdecydowanie mniej przyjazny niż gaz ziemny, ale w odróżnieniu od "błękitnego" paliwa zasoby "czarnego" wystarczą na zdecydowanie dłużej. Według najbardziej ostrożnych szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej (International Energy Agency), przy obecnym tempie wydobycia potwierdzonych zasobów węgla (to znaczy takich, o których wiemy i które nadają się do eksploatacji) wystarczy go na minimum półtora wieku.

Jeżeli dodamy do tego nowe odkrycia, węgla nie powinno braknąć przez najbliższe dwieście, a nawet - jak twierdzą optymiści - trzysta lat. Tymczasem z tych samych szacunków wynika, że ropy wystarczy z górą na pół wieku, a gazu ziemnego najwyżej na 70 lat.

Cały świat ma węgiel

W XXI wieku posiadanie zasobów surowców jest sprawą zasadniczą. I tu pojawia się jedna z największych zalet węgla kamiennego.

Należy do nich i to, że węgiel w sposób przemysłowy może być wydobywany aż w 70.

krajach świata. Oznacza to, że aż tak wiele państw dzięki węglowi może się czuć w miarę bezpiecznie pod względem energetycznym.

- W przypadku węgla nie ma więc szansy na powtórzenie się sytuacji, że kilku dominujących producentów zbierze się i założy "węglowy OPEC". Węgiel dzięki występowaniu opłacalnych do eksploatacji złóż w kilkudziesięciu krajach nigdy nie stanie się bronią. Nawet jeśli któryś ze znaczących producentów będzie chciał wpłynąć na rynek, to ma na to niewielkie szanse - uważa Mark Hyaes, analityk giełdy surowcowej NYMEX w Nowym Jorku.

Dla porównania około 74 proc. zasobów i wydobycia ropy naftowej zlokalizowanych jest w zbliżonych kulturowo i niestabilnych politycznie krajach Środkowego Wschodu i byłych republikach Związku Radzieckiego.

Biorąc pod uwagę niepokoje w Nigerii czy rządy Hugo Chaveza w Wenezueli, węgiel jest paliwem zlokalizowanym w bardzo bezpiecznych i stabilnych politycznie krajach.

Potwierdzają to dane World Coal Instytute.

Wynika z nich, że w ubiegłym roku na świecie wydobyto ponad 5,5 miliarda ton węgla kamiennego. Jednak szczególnie godne podkreślenia jest to, że w dziesiątce największych producentów znalazły się państwa ze wszystkich kontynentów! Kto wydobywa najwięcej węgla? Na pierwszy plan wysuwają się Chiny. Mając elektrownie aż w 78 procentach oparte na węglu, państwo to skazane jest na jego wydobycie.

W ubiegłym roku pierwszy raz w historii wydobycie węgla w Chinach przekroczyło 2,6 mld ton! Na drugim miejscu znalazły się USA. Amerykanie wyprodukowali w ubiegłym roku 990 mln ton węgla.

Na świecie istnieje prosta zależność - duże zasoby węgla oznaczają oparcie się na energetyce węglowej. A ponieważ jest ona względnie tania i o znanej technologii, to nie ma na świecie krajów, które nie korzystałyby z węgla jako surowca do produkcji energii (nie licząc kilku krajów UE i państw arabskich dysponujących zasobami gazu i ropy). Z danych WCI wynika, że aż 40 proc. światowej produkcji energii pochodzi z elektrowni spalających węgiel. To najdobitniej pokazuje, że przed węglem są dobre perspektywy.

Konieczne zmiany

Jest raczej pewne, że zmiany nie ominą także branży węglowej. Po pierwsze nadal będzie wzrastała efektywność produkcji. Najlepszym przykładem są chyba Chiny.

Obecnie w Chinach pracuje 7066 kopalń węgla kamiennego. Z tego 34 to duże zakłady, z których każdy rocznie wydobywa ponad 10 mln ton surowca. Istnieje kilkaset kopalń wydobywających po kilka milionów ton surowca.

Reszta to małe zakłady, których produkcja nie przekracza pół miliona ton, a zwykle wynosi zaledwie kilkadziesiąt tys. ton. I właśnie, jak zapowiada Xianzheng Wang, były minister odpowiedzialny w Chinach za górnictwo, obecnie wpływowa osobistość w chińskim górnictwie - te najmniejsze kopalnie będą likwidowane.

- Chcemy poprawić efektywność, a zarazem bezpieczeństwo. W ciągu dekady wydobycie węgla będzie nadal rosło i przekroczy ponad 3 mld ton. Znaczenie węgla będzie wciąż ogromne. Bez niego Chiny miałyby problemy energetyczne - mówi były minister.

Według szacunków specjalistów, Chiny zanotują nawet 10-procentowy wzrost wydobycia, jeśli tylko małe kopalnie zostaną zastąpione przez poważne zakłady górnicze.

Ciekawym "węglowym" przypadkiem są Stany Zjednoczone. Mimo wielu obostrzeń związanych z ekologią, wydobycie węgla jest tam na stabilnym poziomie z lekką tendencją wzrostową. Co więcej, mimo bardzo dużego zaangażowania się administracji Georga II Busha w kwestie związane z ropą naftową, jego sekretarze zawsze mówili o węglu jako o tym paliwie, które zabezpiecza sytuację energetyczną USA.

Wiele państw posiadających węgiel opracowuje projekty mające na celu obniżenie kosztów wydobycia i zmniejszenie jego szkodliwego oddziaływania na środowisko.

- W następnych latach przy inwestycjach górniczych największe znaczenie będą miały ochrona środowiska oraz zgoda mieszkańców. Nawet najbardziej uzasadnione ekonomicznie inwestycje będą zastopowane, jeśli natrafi ą na opór społeczeństwa - mówi Tad Szwedzicki z AusWestbPty Ltd w Perth.

Ostatnio prowadził badania nad przyczynami fi aska lub powodzenia w lokalizacji nowych kopalń, ewentualnie zamykania starych (nie tylko węglowych). Do czynnika wyeksploatowania złoża i nieopłacalności ekonomicznej doszły inne.

- Bardzo częstą przyczyną rezygnacji z planów są przepisy ochrony środowiska.

Sprawa wpływu na otoczenie dotyczy już nie tylko krajów wysoko rozwiniętych.

Także w krajach cierpiących na brak miejsc pracy zaczyna się zauważać negatywny wpływ zakładów górniczych.

Tak stało się np. w Papui Nowej Gwinei i Indonezji. Zakłady przegrały między innymi z obawami o pogorszenie się dostępu do wody czy zasobów leśnych - mówi Szwedzicki.