Pomysł na bank

Bank PKO BP jest jak zabawka w rękach kolejnych rządów. Zarządy zmieniały się mniej więcej tak samo często, jak koncepcje rozwoju instytucji. Kolejne rewolucje znacznie ten bank osłabiają

Ostatnie Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy banku PKO BP stało się - tradycyjnie - zapowiedzią kolejnych zmian w strategii i zarządzaniu największym polskim detalistą i - być może - trzonem jednej z największych w Europie grup kapitałowych. Zmiana składu Rady Nadzorczej i powołanie przez Skarb Państwa nowego przewodniczącego RN to początki kolejnych pomysłów na bank. Pomysłów, które podobnie jak poprzednie, mogą nie doczekać się realizacji.

I tak swoją rezygnację złożyła dotychczasowa szefowa Marzena Piszczyk, zaś na jej miejsce powołano Cezarego Banasińskiego, dotychczasowego członka Rady, a wcześniej prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jego zastępcą został Tomasz Zganiacz. Na wniosek Ministerstwa Skarbu Państwa z Rady Nadzorczej banku odwołani zostali Jerzy Stachowicz i Ryszard Wierzba, powołani do niej natomiast - Alojzy Nowak, Ireneusz Fąfara, Tomasz Zganiacz i Mirosław Czekaj.

Nowa rada wybierze nowego prezesa, bo poprzedni musiał odejść - nie do końca był lubiany przez rynek i właścicieli.

Pruski zrobił swoje

Rada Nadzorcza zdecydowała się na odwołanie Jerzego Pruskiego po tym, jak rekomendował (i przeprowadził na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy) wypłatę przez bank ubiegłorocznej dywidendy, która w znakomitej większości zasili budżet państwa. Zrobił to, mimo wcześniejszych wskazań Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Finansowego, które zgodnie zapowiedziały, że zyski banków za ubiegły rok powinny zasilić kapitały własne instytucji finansowych. Pruski wyjaśniał wówczas, że PKO BP pozyska środki z planowanej nowej emisji akcji.

Skąd wzięła się zaskakująca i kontrowersyjna decyzja prezesa? Nie jest tajemnicą, że najbardziej zainteresowany wypłatą dywidendy był Jacek Rostowski, minister finansów, który zyskami spółek, w których udziały ma Skarb Państwa próbuje ratować budżet. Problem w tym, że rozwiązanie takie zupełnie nie odpowiadało z kolei ministrowi skarbu. Przede wszystkim dlatego, że w sposób oczywisty musiało szkodzić spółce z udziałem Skarbu Państwa. To zresztą Ministerstwo Skarbu Państwa było źródłem pomysłu o podziale dywidendy na dwie transze i wypłatę pierwszej w kwocie trzykrotnie mniejszej niż zaplanowana przez zarząd banku. Choć mały to zastrzyk dla budżetu państwa - po wypłacie dywidendy wpłynie tam ledwie 500 mln zł, zamiast planowanych przez ministra Rostowskiego 1,5 mld zł - nadzieją jest dodatkowa wypłata dywidendy zaliczkowej planowana jeszcze w tym roku.

Pruski zrobił swoje - przygotował wypłatę dywidendy i emisję akcji nowej serii - a Rada Ministrów pokazała, że nie zapomniała o pomocy przy domykaniu budżetu. Były już prezes PKO BP zostać ma w najbliższym czasie szefem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Ostatnie NWZA zdecydowało, że dniem prawa poboru planowanej emisji akcji serii D będzie 6 października, a nie jak uchwalono poprzednio 29 października. Bank wcześniej informował, że zmiana dnia prawa poboru będzie miała pozytywny wpływ na przebieg i powodzenie emisji akcji. Dniem wypłaty dywidendy PKO BP z zysku za 2008 r. jest 5 października. Pod koniec czerwca WZA PKO BP zdecydowało o emisji do 300 mln akcji z zachowaniem prawa poboru. Jednak ostateczną decyzję o wielkości emisji podjąć ma Zarząd PKO BP, natomiast cenę emisyjną i terminy subskrypcji określi Rada Nadzorcza po rekomendacji Zarządu. Według wcześniejszych szacunków, wartość emisji akcji może sięgnąć 5 mld zł.

Kto (nie) chce być prezesem?

Ale skoro to Zarząd ma decydować o wielkości emisji, kto imiennie podpisze się pod decyzją, skoro na razie bank nie ma prezesa? Już po zamknięciu listy zgłoszeń wiadomo, że o fotel ten stara się niemal 30 kandydatów, a wśród nich m.in. obecny p.o. prezesa Wojciech Papierak, Piotr Kamiński - prezes Banku Pocztowego, Mariusz Karpiński - były prezes Meritum Banku oraz - to wiadomość, której komisja konkursowa nie potwierdza, bo nie może - Krzysztof Dresler, obecny wiceprezes banku.

Dużo bardziej zaskakująca jest lista nieobecnych w konkursie. Lista bankowców, którzy mieli poważne szanse na objęcie stanowiska. Swoich dokumentów nie złożyli Mariusz Klimczak, prezes Banku Ochrony Środowiska oraz - uznany przez środowisko za zdecydowanego lidera w konkursie - Sławomir Lachowski, były szef Grupy BRE, który miał doprowadzić do połączenia Grupy PKO z węgierskim bankiem OTP - tworząc w ten sposób najsilniejszą grupę finansową w Europie Środkowej i Wschodniej. Ale to wcale nie znaczy, że Lachowski nie zostanie prezesem PKO BP, jeśli Rada Nadzorcza nie rozstrzygnie na tym etapie konkursu i ogłosi go po raz drugi. W takim trybie wszak prezesem PKO BP został Jerzy Pruski.

Szybkie zmiany

Rada Nadzorcza i Skarb Państwa mają już praktykę w takim organizowaniu konkursów na prezesa PKO BP, że bank pozostawał bez formalnego zarządu przez wiele miesięcy. Dwa lata temu bank pobił rekord w sektorze finansowym pozostając bez prezesa przez 11 miesięcy (zarządzali nim wówczas jedynie pełniący obowiązki prezesa). Wówczas do konkursu przystąpiło łącznie ponad 60 osób, a postępowanie konkursowe ogłaszano trzykrotnie.

Kłopoty z zarządzaniem PKO BP rozpoczęły się w czerwcu 2006 r., kiedy z fotela zrezygnował Andrzej Podsiadło (dziś członek Rady Dyrektorów Alfa Banku w Rosji). Wyłoniony wówczas w konkursie kandydat zrezygnował, a p.o. prezesa został Sławomir Skrzypek (obecnie prezes NBP). Kiedy zabrakło Skrzypka zarządzaniem banku zajął się Marek Głuchowski (będąc jednocześnie szefem Rady Nadzorczej banku), zaś rynek dostał jasny przekaz z Sejmu i Kancelarii Premiera, że kolejnym szefem PKO BP będzie Kazimierz Marcinkiewicz, były premier RP. Po licznych protestach Marcinkiewicz został dyrektorem w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, rezygnując z ubiegania się o pracę w Zarządzie PKO BP. Zaś fotel prezesa zajął związany z bankiem dynamiczny Rafał Juszczak (dziś prezes First International Ukrainian Bank w Kijowie), który w ramach uchwalonej jeszcze przez Głuchowskiego strategii otworzył pierwszy zagraniczny oddział PKO BP w Unii Europejskiej - w Londynie. PKO BP sprzedawał w Wielkiej Brytanii swoje kredyty hipoteczne już wcześniej wykorzystując do tego celu sieć banku NatWest. Mianowany w kwietniu 2007 r. prezes Rafał Juszczak cieszył się wyjątkowym uznaniem rynku, a bank dzięki jego decyzjom odnotowywał coraz lepsze wyniki, co miało szczególne znaczenie w związku z przeprowadzoną fuzją banków Pekao i BPH.

Zatrzymajmy się przy strategii - ówczesna zakładała, że bank stanie się jednym z filarów polskiej supergrupy finansowej. Jej pozostałymi częściami miały stać się: Grupa PZU i Poczta Polska ze swoim Bankiem Pocztowym. Instytucje rozpoczęły nawet ścisłą współpracę. PKO sprzedawał ubezpieczenia PZU, zaś Bank Pocztowy udostępniał sieć swoich placówek na potrzeby produktów swojego większego konkurenta - sieć największą w Polsce, bo opartą na placówkach pocztowych i listonoszach (którzy w założeniu mieli także oferować klientom Poczty Polskiej ubezpieczenia PZU). I choć współpraca - zgodnie z zapewnieniami zarządów wszystkich trzech instytucji - była owocna, grupa kapitałowa nigdy nie powstała.

Coraz głośniej mówiono natomiast o możliwości stworzenia transgranicznej grupy kapitałowej, której filarami stałyby się dwa największe banki detaliczne na swoich rynkach - w Polsce PKO, zaś na Węgrzech bank OTP. Inżynierem połączenia miałby być Sławomir Lachowski, który rozpoczął rozmowy o współpracy z Węgrami jeszcze jako prezes BRE. Nowo powstały bank z marszu stałby się największym bankiem w Europie Środkowej i mógłby przejmować swoich mniejszych konkurentów z krajów byłego Bloku Wschodniego.

Najnowsza strategia zakłada natomiast pozostanie na pozycji lidera na rodzimym rynku usług finansowych.

Niewielkie straty

Pomimo kłopotów z Zarządem, PKO BP na polskim rynku - choć z trudnością - wciąż utrzymuje pozycję lidera. W I półroczu 2009 r. Grupa Kapitałowa PKO Banku Polskiego osiągnęła 1151 mln zł zysku netto. Na wypracowany zysk w głównej mierze wpłynęły wzrost skonsolidowanej sumy bilansowej do poziomu 142,3 mld zł, czyli o blisko 21 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego (tak wysoki wzrost jest efektem szybkiego rozwoju akcji kredytowej finansowanej wzrostem depozytów klientów PKO BP), wysoki przyrost depozytów Grupy Kapitałowej PKO BP o 21,5 mld zł rok do roku, który pozwolił na dynamiczny wzrost portfela kredytowego o 25,8 proc. w ujęciu rocznym oraz wysoki poziom wyniku na działalności biznesowej Grupy Kapitałowej PKO BP - 4334,9 mln zł, nieznacznie niższy od uzyskanego w ubiegłym roku.

Grupa Kapitałowa PKO BP w I półroczu 2009 r. osiągnęła skonsolidowany zysk brutto w wysokości 1495 mln zł, a zysk netto w wysokości 1151 mln zł - wyniki niższe odpowiednio o 856 mln zł, tj. o 36,4 proc. oraz o 698 mln zł, tj. o 37,8 proc. od uzyskanych w I półroczu 2008 r. Natomiast w II kwartale 2009 r. grupa kapitałowa osiągnęła skonsolidowany zysk brutto w wysokości 800 mln zł, a zysk netto w wysokości 610 mln zł - wyniki wyższe odpowiednio o 105 mln zł, tj. o 15,1 proc. oraz o 69 mln zł, tj. o 12,8 proc. od uzyskanych w I kwartale 2009 r.

Jednostkowy zysk brutto PKO BP w I półroczu 2009 r. wyniósł 1622 mln zł i był o 661 mln zł, tj. o 29 proc. niższy od zrealizowanego w I półroczu 2008 r. Zysk netto wyniósł 1289 mln zł i był o 536 mln zł, tj. o 29,4 proc. niższy od uzyskanego w I półroczu 2008 r. W II kwartale 2009 r. bank osiągnął zysk brutto w wysokości 906 mln zł oraz zysk netto w wysokości 708 mln zł, wyższe odpowiednio o 189 mln zł, tj. o 26,4 proc. oraz o 127 mln zł, tj. o 21,9 proc. od uzyskanych w I kwartale 2009 r.

Współczynnik wypłacalności na koniec I półrocza 2009 r. wyniósł dla banku 10,68 proc., zaś dla grupy kapitałowej 11,21 proc. i w porównaniu do stanu na koniec I półrocza 2008 r. wskaźniki wzrosły odpowiednio o 0,01 i 0,28 p.p.