Skorzystaj z Unii: gmina

Polskie samorządy dobrze skorzystały z pomocy, jaką Unia Europejska dawała im w ostatnich latach. Z efektów tego wsparcia korzystają miliony Polaków

Pieniądze z unijnych funduszy będą napływać do samorządów jeszcze przez wiele lat i będą to setki milionów euro. Rozdział "pomoc przedakcesyjna" jest już jednak dla gmin zamknięty. Wszystkie sumy (nawet te, które napłyną dopiero w przyszłości) zostały już przypisane konkretnym projektom, żadnych nowych wniosków gminy składać nie mogą.

35 tajemniczych nazw

Za nami jest już 35 różnych funduszy PHARE. Za niekiedy tajemniczymi nazwami - choćby PL9609 Struder 2, CBC, PL9912 LSIF Part 5 - kryło się blisko 400 mln euro (dokładnie 399 869 tys.), za które zbudowano lub wyremontowano setki kilometrów dróg, zbudowano dziesiątki oczyszczalni ścieków, odbudowano dziesiątki szkół i przedszkoli zrujnowanych przez powódź itp.

Na liście gmin, które skorzystały tylko z "infrastrukturalnej" części PHARE - znajduje się już 707 pozycji. Z każdego miejsca w Polsce wystarczy pokonać maksymalnie 20 km, żeby zobaczyć, jak UE już polepszyła życie lokalnych społeczności. Mieszkańcy często nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że niemiecki, francuski, szwedzki itp. podatnik zapłacił np. 50 proc. kosztów ich nowej drogi, z której korzystają codziennie, jadąc do pracy.

Co jeszcze przyjdzie

A to nie koniec. Jeszcze większe pieniądze dotrą do Polski z kolejnych edycji (PHARE 2001, 2002 i 2003), które już zostały "porozdzielane". Do tego dojdą środki z funduszu ISPA (zakontraktowano już 925 mln euro, czyli ok. 4 mld zł) i wiejskiego SAPARD-u (według ostatnich obliczeń gminy mają otrzymać 1,2 mld zł). Projekty finansowane z tych dwóch ostatnich funduszy jeszcze nie ruszyły, ale pierwsza łopata powinna zostać wbita w tym roku.

W ciągu ostatnich 13 lat Unia Europejska stała się więc największym - po państwie - inwestorem w jakość codziennego życia w Polsce. Mogła nim jednak zostać tylko dlatego, że samorządy stanęły na wysokości zadania i masowo z unijnej oferty skorzystały.

Błędów mało

Potknięcia zdarzały się - ale było ich na szczęście niewiele. Z naszej winy byliśmy o krok od utraty ponad 10 mln euro przeznaczonych na budowę drogi Katowice-lotnisko Pyrzowice (uratowała nas przychylność Komisji Europejskiej). Z winy samorządu straciliśmy bezpowrotnie 8 mln euro, które miała dostać gmina Tomaszów Mazowiecki na utylizację odpadów.

Takich błędów zdarzyło się mało. Nawet przedstawiciele Komisji Europejskiej - którzy nie szczędzili Polsce krytycznych uwag - teraz przyznają, że w wykorzystaniu unijnych funduszy Polska nie ma się czego wstydzić, że nie odstajemy od pozostałych krajów kandydujących. Wiceminister gospodarki Krystyna Gurbiel, odpowiedzialna za fundusze unijne, nie wykluczyła w rozmowie z "Gazetą", że powstanie "księga zamknięcia" pomocy przedakcesyjnej - wyliczająca kilometry dróg, mosty, budynki, inkubatory przedsiębiorczości itp.

Czego się nauczyliśmy

Wkrótce przekonamy się, czy unijna pomoc przedakcesyjna spełniła swoje drugie zadanie - czy przygotowała samorządy do sięgnięcia po unijne fundusze strukturalne i spójnościowe, znacznie większe, niż całość dotychczasowej pomocy.

Na lata 2004 - 2006 Unia Europejska zarezerwowała dla nas w swoim budżecie 11,4 mld euro (7 mld w funduszach strukturalnych, reszta w funduszach spójnościowych). "Zarezerwowała" nie oznacza jednak, że dokładnie tka suma faktycznie do Polski wpłynie. Dostaniemy tyle, ile będziemy potrafili wykorzystać i - z własnej kieszeni - współfinansować.

Według pierwszych obliczeń, żeby dostać te 11,4 mld euro, kasa publiczna oraz firmy (korzystające z wsparcia) będą musiały wyłożyć 3,4 mld euro. Rząd już teraz mówi (zapisał to w Narodowym Planie Rozwoju - dokumencie opisującym sposób wydatkowania unijnej pomocy w latach 2004 - 06), że regionalne projekty infrastrukturalne - blisko 40 proc. wszystkich funduszy! - gminy będą musiały współfinansować same.

Nowe pułapki

W trakcie korzystania z unijnych funduszy strukturalnych i spójnościowych czekają na nas pułapki. Przedstawiciel Komisji Europejskiej w Polsce John O'Rourke ostrzega np. przed traktowaniem funduszy strukturalnych jako "cudownego leku", który rozwiąże wszystkie nasze bolączki. - Nawet z pomocą unijną, z funduszami strukturalnymi, bezrobocie będzie jeszcze długo problemem - mówi.

Do funduszy strukturalnych trzeba przygotować się już teraz. Każda gmina musi sprawdzić, co konkretnie Unia mogłaby współfinansować na jej terenie. Potem taką inwestycje trzeba przygotować - wykupić tereny, przygotować dokumentację przetargową.

Może się okazać - bo taka jest Polska specyfika - że administracja publiczna (samorządowa i centralna) znów zmobilizuje się "za pięć dwunasta". I kto wie, może tym rzutem na taśmę zdoła inwestycje (i unijne inwestycje) uruchomić - tak jak to wielokrotnie bywało w z funduszami PHARE.

Innym pytaniem jest, jak dużą część "tortu" związanego z realizacją inwestycji współfinansowanych przez UE mogą przejąć potężne, zachodnioeuropejskie firmy (np. budowlane). Nawet jeśli będą one miały polskich podwykonawców, to przynajmniej część zysków wyjedzie poza granice Polski - choć oczywiście zysk główny, czyli np. gotowa droga, pozostanie u nas.

Z drugiej strony - obecność wielkich konsorcjów daje szansę na zaistnienie partnerstwa publiczno-prywatnego. Wielkie firmy mają łatwiejszy dostęp do pieniędzy - mogłyby więc brać na siebie część obowiązkowego współfinansowania.