Minusy pracy poza biurem

Na Zachodzie coraz więcej firm deleguje swoich ludzi do pracy poza siedzibą firmy, zwykle w domu. To przynosi oszczędności na powierzchni biurowej, jest też dobrym rozwiązaniem dla rodziców małych dzieci. Ale po okresie zachwytu nad tym rozwiązaniem zaczyna już się pojawiać krytyka...

Minusy pracy poza biurem

Na Zachodzie coraz więcej firm deleguje swoich ludzi do pracy poza siedzibą firmy, zwykle w domu. To przynosi oszczędności na powierzchni biurowej, jest też dobrym rozwiązaniem dla rodziców małych dzieci. Ale po okresie zachwytu nad tym rozwiązaniem zaczyna już się pojawiać krytyka...

W krajach, gdzie firmy odczuły brak odpowiednich kandydatów do pracy na wyspecjalizowanych stanowiskach, coraz częściej wykwalifikowani pracownicy wymuszają na pracodawcy, by mogli jeden lub więcej dni pracować w domu. W XX wieku starano się tak urządzić miejsce pracy, by bardziej przypominało dom. Część firm oferowała przekąski za darmo, czas na drzemkę, sale gimnastyczne. Zdaniem wielu pracowników czas, by pracę przenieść do domu. Nie chcą już domu w pracy, ale domagają się pracy w domu. Ale jesteśmy tylko ludźmi i praca w izolacji bez nadzoru sprawia nam problemy. Dziennikarz gazety elektronicznej "eWeek" postanowił szczerze opisać, jak wyglądał jego próbny dzień pracy w domu. Swój artykuł zatytułował "Koniec z wydajnością". Oto jego skrót:

"6.37 - budzą mnie jak zwykle moje dzieci, dwu- i czterolatek;

6.54 - schodzę na dół na śniadanie i filiżankę kawy, nie mogę przeczytać gazet, bo zwykle dostaję je w pracy;

7.23 - biorę prysznic, golę się, ubieram się w dżinsy i podkoszulek;

7.51 - przypominam sobie, że to dzień wynoszenia śmieci, więc wychodzę;

8.04 - zwykle o tej porze jestem już w pracy, więc idę na górę popracować, włączam komputer;

8.11 - mogę rozpocząć pracę, loguję się, by przeczytać pocztę; sprawdzam też wyniki sportowe;

8.20 - włączam telewizor, by nie pracować w kompletnej ciszy;

8.26 - nerwowo przemierzam pokój;

8.30 - siadam i oglądam w telewizji końcówkę programu rozrywkowego;

8.47 - żona mówi, że skoro jestem, to mógłbym odwieźć dzieci do przedszkola i po drodze kupić mleko; z radością wychodzę z domu;

8.55 - dzieci do samochodu i jazda do przedszkola;

9.41 - wracam z przedszkola, odkładam zakupy na miejsce i wracam do pracy;

9.45 - sprawdzam pocztę i uprzytamniam sobie, że przegapiłem konferencję o 9.30;

10.00 - oglądam program "Opinie", ponieważ jeden z tematów dotyczy pracujących matek;

11.00 - walczę z pokusą, by nie obejrzeć teleturnieju "Dobra cena";

11.01-11.32 - wreszcie udało mi się trochę popracować;

11.43-12.30 - wychodzę pobiegać

12.35-13.30 - obiad

13.17 - podczas obiadu dzwoni telesprzedawca, wrzeszczę na niego, by przestał mi przeszkadzać, bo jestem bardzo zajęty;

13.45 - sprawdzam pocztę, przeglądam strony w sieci; znalazłem interesujący artykuł o telepracy;

14.17-14.41 - robię sobie drzemkę na kanapie;

14.41 - budzi mnie telefon, szef pyta, czy przeczytałem list;

15.00 - dodzwaniam się na konferencję, w czasie której handluję akcjami, kupuję prezent urodzinowy dla żony;

15.45 - znowu dzwoni telesprzedawca, tym razem spokojnie słucham, bo gram w komputerowego golfa;

16.00 - odbieram dzieci z przedszkola, bawię się z nimi na dworze;

16.54 - wracam na górę, żeby jeszcze coś dzisiaj zrobić;

18.00 - wystarczy na dzisiaj;

18-20 - robię kolację, bawię się z dziećmi, kąpię je, kładę do łóżka i czytam bajki;

20.30 - wracam na górę, bo naprawdę muszę coś przygotować na jutro; zaczynam mój artykuł o pracy w domu "nie można nie doceniać wymagań, jakie stoją przed osobami pracującymi w domu...".

Po ukazaniu się tego artykułu autor w ciągu pięciu godzin otrzymał 200 listów od rozwścieczonych telepracowników. Autor wyjaśnia, że chciał osiągnąć tylko jeden cel - zwrócić uwagę osób zachwyconych możliwością pracy w domu na to, że nie każdy potrafi zająć się obowiązkami zawodowymi we własnym domu. Dziennikarz obawia się, że firmy pogodzą się z życzeniem większości i wyślą pracowników do pracy w domu, ograniczając przestrzeń biurową do niezbędnego minimum. Wtedy dla osób, które potrzebują tradycyjnych struktur i nie potrafią narzucić sobie dyscypliny pracy oraz ciężko znoszą izolację, nastaną ciężkie czasy.

opr. Dorota Czerwińska