Buty Ecco służą do noszenia w plecaku. Bo o chodnik się obcierają

Po przeczytaniu podobnego rodzaju historii mam zamiar zawyć serio? Naprawdę ktoś wpadł na coś takiego? Być może ma to jakieś racjonalne uzasadnienie - osoby, która mają swoje własne teorie niech wpisują się w komentarzach.

Czytelniczka Gosia kupiła sobie buty w salonie Ecco w Szczecinie. Buty niemal 400 zł. - Do nich kupiłam pastę do butów za 26 zł, gdyż planowałam o te buty dbać (wszak warte 1/3 minimalnej krajowej). Po trzech tygodniach użytkowania podczas pastowania zauważyłam w nich dziury z tyłu podeszwy. Od razu się ubrałam i powędrowałam do sklepu. Panie zaskoczone, że pierwszy raz ktoś reklamuje ten model obuwia - relacjonuje pani Małgorzata.

Rzeczoznawca? Reklamacja oczywiście nieuznana.

Ale cóż to będzie za piękny cytat: "Wyżej wymienione uszkodzenia powstały w wyniku otarcia o twarde powierzchnie, np. chodnik, kratki (wycieraczki)".

Ładne, prawda? Ktoś ośmielił się chodzić w butach! - Nauczona doświadczeniem, że warto napisać na Facebooku do producenta o swoim niezadowoleniu, napisałam - kazali zareklamować buty jeszcze raz - żali się czytelniczka.

Małgorzata udała się więc do salonu, gdzie usłyszała:

1. usiłowaliśmy się do pani dodzwonić;

2. jesteśmy salonem niezależnym od Ecco Polska, więc na stronie producenta nie ma sensu pisać, bo firma nie ma na ich procedury żadnego wpływu, a sklep ma własnego rzeczoznawcę;

3. że może sobie wziąć niezależnego rzeczoznawcę.

- Powiedziałam, że narażają mnie na dodatkowe koszty, bo muszę wziąć dzień wolny w pracy (100 zł) oraz zapłacić za opinię niezależnego rzeczoznawcy (30 zł). Zareklamowałam buty jeszcze raz. Wczoraj przyszło podtrzymanie opinii - wydane już przez innego rzeczoznawcę - opisuje.

- Do czego zmierzam - to nie jest w moim domu pierwsza para butów Ecco. Wolałam "głodować" do końca miesiąca, a mieć dobre, wygodne buty. Teraz mam dziurawe buty za 400 zł, do tego pastę, której nie użyję do innych butów za 26 zł, do tego muszę wziąć wolne i jeszcze zapłacić za rzeczoznawcę 30 zł. Buty początkowo warte 400 zł zaczynają kosztować prawie 600 zł - denerwuje się pani Małgorzata.

Wnioski?

Jak państwo kupią buty, to proszę pamiętać, do plecaczka, owinąć na wszelki wypadek w reklamówkę, zostawić w firmowym pudełku, ale absolutnie w żadnym przypadku NIE CHODZIĆ, NIE UŻYWAĆ, NIE NOSIĆ.

No, od wielkiego święta można przejechać się w nich samochodem.Tekst pochodzi z bloga Piotra Miączyńskiego "Towar niezgodny z umową"

Więcej o: