Mniejsza sprzedaż nawigacji. Smartfony wyprą tradycyjne urządzenia?

W dobie smartfonów i nawigacji montowanych fabrycznie w samochodach osobowych firmy obserwują spadek sprzedaży przenośnych urządzeń. - Smartfon z zainstalowaną aplikacją nawigacyjną w pełni zastępuje tradycyjne nawigacje - mówi Adam Bąkowski, prezes zarządu NaviExpert

Przedstawiciele rynku zgodnie przyznają, że sprzedaż przenośnych nawigacji samochodowych (PND) stopniowo spada. - W dobie smartfonów i nawigacji montowanych fabrycznie rzeczywiście obserwujemy delikatny spadek obrotów w dziale nawigacja - mówi Michał Ostrowski, kierownik grupy produktowej RTV w dziale zakupu Media Saturn Polska.

Do spadku sprzedaży nawigacji tradycyjnych przykłada się wzrost popularności urządzeń mobilnych. - Z roku na rok spada popyt na dedykowane urządzenia PND i to bardzo mocno widać w branży, chociażby po tym, że obecni od dawna na rynku dostawcy nawigacji również zwracają się ku rynkowi mobilnemu, oferując swoje oprogramowania m.in. użytkownikom Google Play - mówi Bąkowski. - Zainteresowanie aplikacjami mobilnymi z kolei rośnie - co widzimy m.in. po naszych statystykach sprzedaży i liczbie pobrań aplikacji, która w tym roku przekroczyła 3 mln - dodaje.

Największe firmy na rynku nie chcą jednak szybko zniknąć z rynku i robią wszystko, by zachęcić klientów do kupowania swoich urządzeń. TomTom czy Garmin proponują coraz częściej urządzenia z dożywotnią aktualizacją map w cenie. Niższe są też znacząco ceny samych urządzeń. - Obecnie możemy kupić markowe urządzenie z wyświetlaczem 4,3 cala z dożywotnią aktualizacją za około 300 zł - mówi Ostrowski.

Telefony wyprą nawigacje?

- Smartfon z zainstalowaną aplikacją nawigacyjną w pełni zastępuje tradycyjne nawigacje. I to nie tylko dlatego, że użytkownicy mają go zawsze przy sobie, ale głównie dlatego, że docenili przewagę aplikacji nawigacyjnych - uważa prezes zarządu NaviExpert. Jaka to przewaga? Okazuje się, że aplikacje online, jak wspomniany NaviExpert, wyróżniają się tym, że klienci nie muszą dokonywać samodzielnie aktualizacji map, bo te przy wytyczeniu trasy są na bieżąco pobierane z serwera i uwzględniają wszelkie zmiany, takie jak nowe inwestycje czy remonty.

- Klienci są coraz bardziej świadomi, że aplikacje nawigacyjne to coś więcej niż nawigacja, bo umożliwiają omijanie korków czy odbieranie ostrzeżeń CB o fotoradarach czy kontrolach drogowych. To daje ich użytkownikom komfort i bezpieczeństwo - mówi Bąkowski. - Aktualizacja map jest także zdecydowanie droższa w nawigacjach fabrycznych - dodaje Ostrowski.

Badania mówią co innego

Firma TomTom przeprowadziła ciekawe badania w krajach uznawanych za wyznaczające trend. Próba objęła 24 252 kierowców. Badania pokazały, że tylko 9 proc. posiadających mapę w telefonie używa smartfonów do nawigowania, a aż 39 proc. używa nawigacji przenośnej. W tym roku 26 proc. użytkowników deklaruje wymianę starej nawigacji na nowy model, a 84 proc. użytkowników deklarujących wymianę na nowy model pozostanie przy nawigacjach przenośnych.

Z badań wynika też, że aż 39 proc. kierowców na świecie nie ma żadnej nawigacji. - Możemy zakładać, że ten udział kształtuje się na podobnym poziomie u nas w kraju. W najbliższych latach należy się spodziewać wzrostu segmentu nawigacji outdoor i fitness [używanych głównie przy sporcie], które sprzedają się z coraz większymi sukcesami na rynkach USA oraz w Europie Zachodniej - mówi Ostrowski.

Przedstawiciel Media Saturn Polska uważa, że sprzedaż nawigacji PND będzie spadać, ale stopniowo i nie należy spodziewać się gwałtownego załamania w najbliższych latach. - Smartfon jako urządzenie multifunkcyjne nie zastąpi w pełni urządzenia dedykowanego celowo do nawigowania drogowego. Trzeba też pamiętać, że nawigacje montowane fabrycznie nie są standardem w samochodach kupowanych w salonie, a w dalszym ciągu są opcją dość kosztowną - uważa Ostrowski.

Więcej o: