Pracownicy McDonald's i Burger Kinga strajkują, bo chcą podwyżek

W poniedziałek mieszkańcy siedmiu największych miast w USA nie kupią swoich ulubionych przekąsek w najpopularniejszych sieciach fast food. Pracownicy McDonald's, Burger Kinga i innych sieci zaczęli strajk, bo chcą podwyższenia płac

Strajki odbędą się w siedmiu miastach: w Detroit, Nowym Jorku, Milwaukee, Chicago, St. Louis, Kansas City i Flint w stanie Michigan. Strajkować mają pracownicy wszystkich największych sieci, a więc McDonald's, Burger King, KFC czy Wendy's. Domagają się podwyżek stawek do poziomu 15 dol. za godzinę. Strajk rozpocznie się w poniedziałek i w niektórych miastach potrwa przynajmniej do czwartku.

To już trzeci taki strajk w ciągu ostatnich 12 miesięcy - poprzednie miały miejsce w kwietniu i listopadzie.

Popierają ich największe związki zawodowe w USA, bo jednym z postulatów, jakie zgłaszają protestujący, jest możliwość zrzeszania się w związki zawodowe bez strachu przed utratą pracy.

Obecnie za pracę w największych sieciach fast food pracownicy otrzymują średnie wynagrodzenie w wysokości 7-13 dol. za godzinę i to jedne z najmniejszych stawek na rynku pracy w USA. Jednak ich liczba znacząco wzrosła z powodu kryzysu gospodarczego - od wybuchu recesji liczba pracowników otrzymujących takie stawki w USA wzrosła o ponad 60 proc.

McDonald's miał 1,4 mld dol. zysku netto w drugim kwartale

Więcej o: