Masz wycieczkę do Egiptu? Zobacz, co możesz zrobić

Największe biura podróży ustaliły we wtorek, że wszyscy ich klienci mogą bez dodatkowych opłat zmienić termin wycieczki do Egiptu lub miejsce planowanego pobytu. Zapewniają też, że na razie w Egipcie jest bezpiecznie. Wyłamało się tylko TUI, które odwołuje wszystkie wycieczki do Egiptu do końca października

Trwające od kilku tygodni krwawe zamieszki w Egipcie, w których zwolennicy obalonego prezydenta Muhammada Mursiego walczą z policją, doprowadziły do śmierci ponad 800 osób.

W kraju wprowadzono stan wyjątkowy, a z tego powodu pod znakiem zapytania stanęły plany urlopowe Polaków, dla których kraj faraonów jest jednym z najpopularniejszych miejsc na wakacje. Według różnych szacunków biur podróży w ubiegłym roku Egipt odwiedziło nawet 400-450 tys. Polaków. Powodem są niskie ceny - za tygodniowy pobyt w Egipcie trzeba zapłacić ok. 2 tys. zł, choć bez problemu można znaleźć oferty kosztujące niewiele powyżej 1 tys. zł. - Dla Egiptu nie ma cenowej alternatywy, a właśnie cena jest podstawowym kryterium wyboru dla polskiego turysty - mówi Krzysztof Piątek, prezes polskiego Neckermanna i Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.

Sytuacja jest jednak tak napięta, że już w piątek MSZ wydał komunikat, w którym zaleca, by Polacy nie podróżowali do Egiptu, a jeśli już tam są, nie ruszali się z popularnych kurortów jak Szarm el-Szejk czy Hurghada, gdzie - jak twierdzi resort - jest bezpiecznie.

Nasze biura podróży uznały jednak, że w kurortach jest bezpiecznie, dlatego wciąż sprzedają wycieczki i wysyłają turystów do Egiptu, przyznają jednak, że liczba rezerwacji w ostatnich dniach drastycznie spadła. - Doniesienia mediów zrobiły swoje i zainteresowanie Egiptem zmniejszyło się o 20-30 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem - przyznaje Piotr Henicz, wiceprezes zarządu biura Itaka.

- Nie widzimy w tej chwili bezpośredniego zagrożenia dla turystów. Codziennie rozmawiam z szefem rezydentury w Hurghadzie, który zapewnia, że jest tam spokojnie - mówi Artur Altman, rzecznik biura prasowego Alfa Star. - Komunikaty MSZ powstają zresztą na bazie naszych informacji, bo docierają one do nas bezpośrednio od rezydentów. Sam jadę w tym tygodniu na urlop do Hurghady - dodaje.

Biura mają wspólny front

Co jednak, jeśli mamy wykupioną wycieczkę, a wolimy nie ryzykować wyjazdu nawet do teoretycznie bezpiecznego regionu? W poniedziałek na wspólnym spotkaniu wszystkie duże biura podróży ustaliły, że każda osoba, która wybiera się do Egiptu, może bez dodatkowych kosztów zmienić miejsce urlopu albo termin wylotu do czasu, gdy sytuacja się uspokoi. - Jeśli ktoś chce na przykład wymienić wczasy w Egipcie na Bułgarię, a ta wycieczka jest tańsza, to biuro podróży zwróci różnicę w cenie. A jeśli chcemy droższą wycieczkę, wystarczy uzupełnić cenę do tej z cennika - wyjaśnia Piątek, który przyznaje, że kilkadziesiąt osób w Neckermannie skorzystało już z tej opcji.

Podobnie jest w Itace, która co sezon wysyła do Egiptu 30-40 tys. osób. - Nawet kilkanaście procent klientów w danym samolocie prosi nas o zmianę kierunku wyjazdu. Do każdego przypadku podchodzimy indywidualnie - zapewnia Henicz.

Piątek zapewnia, że organizacja pobytu odbywa się zgodnie z zaleceniami MSZ - nie ma wycieczek fakultatywnych do dużych miast, turystom odradza się też przebywanie na targach, skwerach i w dużych skupiskach ludzi.

Zobacz wideo

Chcesz zrezygnować? Nie ma lekko

W gorszej sytuacji są klienci, którzy nie mogą przełożyć urlopu, a i tak boją się jechać, więc chcą zrezygnować z wycieczki. - Klient zawsze może zrezygnować, ale wtedy musi liczyć się z konsekwencjami wynikającymi z umowy. Jeśli rezygnacja następuje w terminie krótszym niż 30 dni od daty wylotu, musimy go obciążyć rzeczywistymi kosztami. Sytuacja w Egipcie nie jest winą organizatora wycieczki, a umowa nakłada obowiązki na obie strony - mówi Altman.

A koszty są niemałe - generalna zasada jest taka, że im bliżej wycieczki następuje rezygnacja, tym więcej traci klient. Operator ponosi koszty ubezpieczenia, hotelu, transferu pieniędzy czy związane z pracownikami. - Ale każdy przypadek traktujemy indywidualnie. Jeśli ktoś prosi nas o zmianę terminu albo miejsca wyjazdu, staramy się pomóc - mówi Altman.

Wyłamało się TUI

Danie klientom możliwości bezpłatnej zmiany miejsca wypoczynku jest częściową realizacją postulatu Polskiej Izby Turystyki, która zalecała biurom, by oferowały swoim klientom wyjazdy zastępcze. PIT skrytykował jednocześnie zalecenie MSZ, w którym z jednej strony jest rada, by nie podróżować do Egiptu, a z drugiej stwierdzenie, że klienci przebywający w kurortach są bezpieczni.

Rzeczywiście - rekomendacja polskiego MSZ jest stosunkowo łagodna. Wcześniej wyjazdów odradzali Niemcy - tamtejszy resort ostrzega też przed wyjazdami do "spokojnych" kurortów wakacyjnych. Także największe niemieckie biura podróży, jak Thomas Cook, Alltours i TUI anulowały wszystkie wyjazdy do Egiptu do 15 września. A w ślad za niemieckim operatorem poszło TUI Polska, które odwołało wszystkie wyloty do Egiptu do końca października. - Sytuacja w Egipcie jest niestabilna, każdego dnia na ulicach giną ludzie. W tej sytuacji powody naszej decyzji są jasne - mówi Marek Andryszak, prezes TUI Polska. Deklaruje, że każdy klient biura otrzyma zwrot wpłaconych pieniędzy. Ile to będzie kosztowało? - W każdym sezonie od maja do października wysyłamy do Egiptu ok. 10 tys. Polaków - mówi Andryszak. Oznacza to, że straty dla biura z tego tytułu wyniosą 300-400 tys. zł, w zależności od tego, czy klienci zdecydują się wykupić w TUI wycieczkę do innego kraju.

Wrócimy, jak się uspokoi

Touroperatorzy są przekonani, że gdy tylko sytuacja w Egipcie się uspokoi, Polacy wrócą nad Morze Czerwone. Przypominają, że dwa lata temu, po zamieszkach związanych z arabską wiosną, liczba turystów odwiedzających Egipt spadła o połowę, do 181 tys. osób, jednak już w zeszłym roku sytuacja wróciła do normy. - Polskiego turystę niełatwo przestraszyć i nie jest on pamiętliwy. Jeśli za kilka tygodni w Egipcie się uspokoi, wrócą też turyści - zapewnia Piątek.

Zobacz wideo
Więcej o: