Rosjanie opanują rynek obuwniczy? CCC i Deichmann spokojne o swoją pozycję

Firmom CCC i Deichmann, które są zdecydowanymi liderami na polskim rynku obuwniczym, już wkrótce może wyrosnąć poważna konkurencja w postaci rosyjskich sieci, które zamierzają masowo otwierać w Polsce swoje salony.
Choć rosyjskie sieci Kari i Centro planują szeroką ekspansję na naszym rynku, to najwięksi gracze spokojnie się temu przyglądają i zapewniają, że ich pozycja nie jest zagrożona. - Dla mądrze działających spółek konkurencja jest zawsze ożywcza, zmusza do przyjrzenia się z innej perspektywy własnym przewagom, obszarom do poprawy i elementom wymagającym ewentualnej reakcji. Nie zamierzamy niczego zmieniać w naszej strategii, którą realizujemy konsekwentnie od wielu lat - mówi Piotr Nowjalis, wiceprezes zarządu NG2 SA zarządzającej siecią CCC. NG2 jest absolutnym liderem rynku obuwniczego. W przyszłym roku udziały CCC w całym rynku mają wynieść ok. 20 proc. O takim wyniku rosyjska konkurencja może na razie pomarzyć.

Jednak zagraniczne koncerny nie boją się inwestować i otwierać u nas po kilkadziesiąt sklepów w skali roku. Rosyjska sieć Centro istnieje na polskim rynku od prawie roku. Do tej pory udało jej się otworzyć salony w 21 miastach, a do końca bieżącego roku sieć chce już zarządzać 60 sklepami. Kari, która pierwszy salon otworzyła w maju tego roku, nie chce pozostać w tyle. - W okresie wiosennym przewidziano otwarcie 10-12 sklepów na terenie całej Polski, w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców. Kolejna fala otwarć będzie miała miejsce jesienią - mówi Krzysztof Barański, real estate director z Kari Poland Sp. z o.o.

Igor Jakowlew, właściciel sieci Kari, zapowiada dużą ekspansję w Polsce i już do końca tego roku zamierza otworzyć 30 sklepów w wybranych galeriach i centrach handlowych, a w ciągu trzech lat spółka chce zbudować sieć 150 salonów. Konkurencja na chłodno komentuje plany rosyjskiego biznesmena. - Pojawienie się nowej marki na polskim rynku niczego nie zmieni. Czas pokaże, czy model biznesowy tych firm sprawdzi się w Polsce. Nasz rynek jest trudny i specyficzny - sparzyło się na nim już wiele międzynarodowych firm obuwniczych - podkreśla Nowjalis.

W podobnym tonie wypowiada się Wojciech Normand, wiceprezes firmy Deichmann Obuwie. - Wiemy, że są to sieci mające plany stać się w Polsce znaczącymi markami. Jednak pierwszy sklep Kari pojawił się dopiero w maju. Bardzo trudno jest przewidzieć, czy asortyment i ceny proponowane przez nich okażą się atrakcyjne dla polskich klientów. Z naszego punktu widzenia potrzeba co najmniej roku działalności nowej firmy na rynku, aby móc wstępnie ocenić, jaką pozycję zajmie - uważa Normand.

Najwięksi gracze podkreślają, że polski rynek nie należy do łatwych. - Przed nowymi graczami nie stoi więc łatwe zadanie, zwłaszcza przy ambitnych założeniach rozwoju sieci do 150 sklepów w okresie najbliższych trzech lat. Oczywiście na rynku istnieje odpowiednia liczba wolnych miejsc w obiektach handlowych, ale często są to lokalizacje o gorszej renomie. Dlatego decyzja o otwarciu tam sklepu nieznanej jeszcze konsumentom marki jest posunięciem ryzykownym. Jako firma Deichmann spokojnie obserwujemy poczynania nowych konkurentów rynkowych, dalej realizując konsekwentnie naszą strategię rozwoju - mówi Normand.

Jest o co walczyć

Polski rynek obuwniczy wyceniany jest na blisko 7 mld zł. W ramach spółki NG2 - zarządzającej sklepami CCC, BOTI i Quazi - obroty wyniosły w ubiegłym roku blisko 1,1 mld zł. Samych sklepów CCC działa w Polsce 344, a do końca tego roku spółka zamierza otworzyć jeszcze około 40 nowych salonów. Niewiele gorszymi wynikami może pochwalić się Deichmann, który ma obecnie 200 sklepów w całej Polsce. W ubiegłym roku obroty sieci sięgnęły 746 mln zł, co w porównaniu z rokiem 2010 oznaczało ponad 4-proc. wzrost. - Nasze rezultaty finansowe to efekt sprzedaży 8,1 mln par butów - podkreśla wiceprezes firmy Deichmann Obuwie.

Najwięksi gracze, mówiąc o wysokich obrotach, podkreślają, że okres dla branży jest wyjątkowo trudny. Główną bolączką producentów są wysokie ceny surowców i produkcji, które znacznie podwyższają koszt wyprodukowania pary butów.

Ambitne plany rozwoju

Najwięksi na polskim rynku gracze zapowiadają, że nie będą się przyglądać poczynaniom konkurencji z założonymi rękami. - Do grudnia zaplanowaliśmy otwarcie przynajmniej dwudziestu nowych oddziałów oraz modernizację ośmiu istniejących. Planujemy również zatrudnienie ponad 200 nowych pracowników. Wartość inwestycji wyniesie ok. 30 mln zł - podaje Wojciech Normand.

W marcu sieć Deichmann wystartowała z własnym e-sklepem. - Zachęciły nas do tego dobre wyniki sklepu internetowego w Niemczech. Polski sklep oferuje klientom ok. 1500 produktów, w tym buty damskie, męskie, dziecięce i sportowe, a także torebki - mówi Normand. Zamówione w sklepie towary dostarczane są bezpłatnie na terenie całej Polski. Jedynym warunkiem realizacji dostawy jest złożenie zamówienia za kwotę minimum 49 zł. Ceny butów przy zakupie w e-sklepie nie różnią się od cen w tradycyjnych sklepach.