Będzie wysyp barów i restauracji przy nowych drogach. Królują fast foody

Firmy budowlane wyłożyły się na budowie nowych dróg, ale jest branża, która z autostradami i drogami ekspresowymi wiąże nadzieje na naprawdę duże zyski. To gastronomia
- Jesteśmy zawsze zainteresowani otwieraniem restauracji w miejscach, które gwarantują odpowiednio wysokie obroty i rentowność. Lokalizacje przy trasach szybkiego ruchu są dla nas bardzo ciekawe - mówi Mariola Krawiec-Rzeszotek, wiceprezes Sfinks Polska, właściciela 93 restauracji Sphinx, a także lokali Chłopskie Jadło i Wook. - Obecnie przygotowujemy otwarcie restauracji w bliskiej odległości krajowej siódemki.

- Burger King nie wyklucza dalszego rozwoju lokalizacji przy autostradach i drogach szybkiego ruchu - mówi Adam Mularuk, odpowiedzialny za markę Burger King w firmie AmRest. Burger King ma dziś w Polsce 27 restauracji, z czego jedna znajduje się przy autostradzie A2 w okolicach Starego Chrząstowa (woj. łódzkie), a dwie przy drogach wylotowych z Warszawy. Firma nie podaje danych o liczbie i lokalizacji planowanych barów, zaznacza jedynie, że jest otwarta na współpracę z różnymi operatorami tzw. MOP-ów, czyli miejsc obsługi podróżnych, gdzie obok stacji benzynowych i moteli lokowane są restauracje przy trasach szybkiego ruchu.

Ambitne plany w związku z rozwojem infrastruktury drogowej ma konkurent Burger Kinga - McDonald's. Dyrektor generalny sieci Piotr Jucha potwierdził ostatnio, że McDonald's planuje w tym roku otwarcie ok. 20 nowych lokali, przy czym główny nacisk chce położyć właśnie na lokalizacje przy autostradach i innych nowo otwieranych odcinkach dróg. Ostatnio McDonald's wspólnie z siecią BP otworzył dwie restauracje przy nowym odcinku autostrady A2 od Poznania do granicy z Niemcami, w budowie są też nowe obiekty przy autostradzie A1 z Torunia do Gdańska.

Właściciel Burger Kinga przyznaje, że nie startuje obecnie w żadnym przetargu na obsługę gastronomiczną MOP, ale nie wyklucza takich działań w przyszłości.

Są jednak firmy, które do szans, jakie daje rozbudowa dróg, podchodzą sceptycznie. 30 restauracji chce zbudować w ciągu trzech lat polska sieć gastronomiczna Leśne Runo. Ale raczej nie będą to lokale przy nowo otwieranych drogach. - To bardzo duża inwestycja, nieraz kosztuje nawet siedem razy więcej niż budowa normalnego lokalu. Jest to związane z budową i adaptacją budynku, podprowadzeniem mediów, a nieraz i partycypowaniem w kosztach budowy dróg dojazdowych. Przy czym zyski wcale nie są oczywiste - mówi Tomasz Sztylko, rzecznik spółki Leśne Runo. Podaje przykład autostrady A4 między Katowicami a Wrocławiem, gdzie MOP-y z lokalami gastronomicznymi są co 40-50 km, a zdaniem Sztylki aż tak ogromnego zapotrzebowania na nie nie ma.

Leśne Runo ma wprawdzie lokal przy drodze szybkiego ruchu (to końcowy odcinek autostrady A2 tuż przy granicy z Niemcami) przy stacji paliw Orlen i Sztylko przyznaje, że świetnie on sobie radzi, ale jego zdaniem to głównie wynik tego, że to ostatni tego typu punkt przed granicą i Polacy zajeżdżają tam zatankować, a przy okazji jedzą.

Dlatego trzy nowe Leśne Runa powstały przy zwykłych drogach krajowych o dużym natężeniu ruchu, m.in. pod Częstochową, na trasie katowickiej pod Warszawą i krajowej ósemce w okolicach Kłodzka. - Działamy nie na hurra, tylko z głową - podkreśla Sztylko.