Czy masło Mlekovity to na pewno masło?

Na półkach sklepowych znaleźć można nowy produkt spółdzielni Mlekovita o nazwie ?Masło Polskie o zmniejszonej zawartości tłuszczu?. Według Mlekovity to masło, według Inspekcji Handlowej - niekoniecznie
Prawo unijne dzieli mleczne tłuszcze do smarowania na cztery kategorie. Zgodnie z nim masło to produkt zawierający od 80 do 90 proc. tłuszczu (wyłącznie mlecznego). Druga kategoria to "masło o zawartości trzech czwartych tłuszczu", które może zawierać od 60 do 62 proc. tłuszczu (też wyłącznie mlecznego). Trzecia grupa to "masło półtłuszczowe" (39-41 proc.), a ostatnia to "tłuszcz mleczny do smarowania", niemieszczący się w powyższych kategoriach. Te konkretne nazwy, w zależności od rodzaju produktu, powinny być używane na opakowaniach.

Polscy producenci od lat starają się wmówić klientom, że sprzedają im masło, podczas gdy oferują tłuszcze niespełniające maślanych norm. Najczęściej dodają tłuszcze roślinne - i choć taki produkt nie może się już nazywać masłem, producenci starają się wywieść w pole klientów i sprzedają go w opakowaniach imitujących opakowania masła lub nazywają je podobnie, np. "Śmietankowy z Warlubia".

Nowy produkt Mlekovity do złudzenia przypomina popularne "Masło Polskie", produkowane przez tę samą spółdzielnię, które zawiera 82 proc. tłuszczu. Opakowanie jest identyczne, jest na nim to samo logo Mlekovity i nazwa "Masło Polskie", ale u dołu znajduje się żółty pasek z informacją "o obniżonej zawartości tłuszczu. Śmietankowe". Nad paskiem dużo mniej widoczny dopisek (niebieskimi literami na niebieskim tle) "Zawartość tłuszczu 60 %". Masło "o obniżonej zawartości tłuszczu" jest tańsze od "pełnego" masła, w sieci Tesco kosztuje 3,79 zł.

Produkt wprawia w konsternację pracowników Inspekcji Handlowej w Warszawie. Zastępca Naczelnika Wydziału Kontroli Artykułów Żywnościowych i Gastronomii Andrzej Grochowski przyznaje najpierw, że przepisy zezwalają na masło "o zmniejszonej zawartości tłuszczu". Po rzuceniu okiem na rozporządzenie Rady Wspólnoty Europejskiej nr 1234 z 2007 r. nie jest już taki pewien. - Rozporządzenie określa expressis verbis nazwy handlowe, jakie mogą być stosowane. Ten produkt się wśród nich nie mieści, nie zetknęliśmy się dotychczas z taką nazwą - wyjaśnia Grabowski.

Czy to oznacza, że nie powinno go być w sklepach? - Dopóki go nie skontrolujemy, to będzie - stwierdza Grabowski. Zapisuje nazwę producenta oraz produktu i zapowiada jego sprawdzenie.

W Mlekovicie ewentualnej kontroli się nie obawiają. - Sprawdziliśmy to, nasze masło może się tak nazywać - dowiadujemy się w dziale marketingu. W przysłanym oświadczeniu Anna Matwiejszyn, kierownik wydziału kontroli jakości SM Mlekovita, powołuje się na... wspomniane Rozporządzenie Rady WE nr 1234/2007. Mlekovita znalazła w nim podpunkt mówiący o tym, że termin "o zawartości trzech czwartych tłuszczu" może być zastąpiony przez "o zmniejszonej zawartości tłuszczu".

Konsumentom pozostaje zdecydować, czy masło "o zmniejszonej zawartości tłuszczu" może zastąpić tradycyjne 82-proc. masło.

Więcej o: