Prezes Tesco zapowiada rewolucję w handlu: "Koniec wielkich hipermarketów"

- Klienci coraz rzadziej zaglądają do sklepów, a zakupy robią coraz częściej za pomocą swojego komputera i smartfona. Chcemy być awangardą tej rewolucji, aby nie stać się jej ofiarą - zapowiedział prezes Tesco Philip Clarke, którego cytuje "Daily Mail".
Trzecia co do wielkości sieć handlowa świata zdobyła swoją pozycję, walcząc o atrakcyjne lokalizacje w centrach dużych miast, a także na przedmieściach, gdzie budowała ogromne hale hipermarketów. Ale teraz to koniec. - Postanowiliśmy zatrzymać ten wyścig o jak największą pozycję handlową - mówi Clarke. - W nowym świecie, w którym ludzie robią zakupy przez internet, najważniejsze nie będą nowe sklepy, ale sposób, w jaki kierujemy swoje produkty do konsumentów w zależności od kraju, w którym operujemy - dodał.

- Zmieniamy nasze podejście do sklepów. Oczywiście, dalej będziemy budować hipermarkety, będą to jednak mniejsze sklepy, tworzone dla klientów tak, abyśmy mogli sprostać wyzwaniom jutra - powiedział prezes Tesco. Jego zdaniem sieci handlowe będą zmierzały w kierunku technologii mobilnych - z wyliczeń Tesco wynika, że w czasie tegorocznych świąt Bożego Narodzenia co piąte zamówienie towarów przez internet będzie wykonane za pomocą smartfona. - Musimy zadać sobie pytanie: czy chcemy przewodzić rewolucji, czy stać się jej ofiarą? - powiedział Clarke w czasie World Retail Congress w Londynie.

Wśród zmian, które zamierza wprowadzić Tesco, jest postawienie większego nacisku na świeże i gotowe do jedzenia produkty, których w sklepach sieci będzie coraz więcej. Ich asortyment będzie zmieniany kilka razy w ciągu dnia, aby klienci mogli kupić w Tesco np. świeżego croissanta na śniadanie, sushi na obiad, a wieczorem gotowe potrawy na kolację. Jako dobry przykład takiego działania Clarke podał działającą w USA i należącą do Tesco sieć małych sklepów Fresh & Easy, które choć przynoszą sieci straty, są krokiem w dobrym kierunku.

Clarke zwrócił też uwagę na postawę współczesnych klientów sklepów, którzy w czasie kryzysu dużo więcej czasu spędzają na wyszukiwaniu najlepszych i najtańszych ofert oferowanych przez poszczególne sieci. - Ponad połowa wszystkich wizyt na naszej e-zakupowej stronie była związana ze sprawdzaniem cen, klienci nie robili żadnych zakupów - powiedział Clarke.

E-zakupy już w Polsce

Tesco intensywnie stawia na zakupy przez internet. W lipcu brytyjska sieć jako drugi z największych graczy handlowych w Polsce (po Auchan) uruchomiła swój własny sklep internetowy, w którym klienci mogą robić zakupy z listy ponad 17 tys. produktów. Dostawy realizowane są przez 7 dni w tygodniu od rana do wieczora, a cena dostawy waha się w zależności od godziny zakupów między 1 a 10 zł. Obecnie zakupy przez internet w Tesco można robić w: Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Gliwicach, Zabrzu oraz Bielsku-Białej. Do końca roku Tesco planuje uruchomić sklepy internetowe jeszcze w kilku dużych polskich miastach.

W Wielkiej Brytanii technologiczna rewolucja Tesco poszła nawet dalej. Miesiąc temu brytyjska sieć uruchomiła na londyński lotnisku Gatwick pierwszy wirtualny sklep. Pomysł jest prosty - pasażerowie lotniska Gatwick stają przed specjalnym dotykowym ekranem z produktami oferowanymi przez Tesco i za pomocą aplikacji sklepu skanują je swoimi smartfonami.

Po wybraniu odpowiedniej liczby potrzebnych rzeczy (Tesco oferuje 80 podstawowych produktów, m.in. chleb, mleko, sery, wina czy czekoladę) pasażerowie mogą zamówić dostawę do domu pod wskazany adres i w terminie, w którym będą wracali do domu. - Chcemy zapobiec sytuacji, w której klienci będą wracali do domu po kilku, kilkunastu dniach w podróży i zastaną pustą lodówkę - mówią przedstawiciele Tesco.

Kontomierz.wyborcza.biz - kontroluj swoje wydatki




Czy wierzysz w handel bez hipermarketów?