Biedronka otwiera sklep numer 2000. Będzie wielka promocja w całej Polsce?

W poniedziałek o godz. 9 rano w Łodzi najpopularniejszy polski dyskont otworzy swój dwutysięczny sklep. Od kilku tygodni rynek spekuluje, że z tej okazji Biedronka wprowadzi w swoich wszystkich sklepach promocję, jakiej Polska jeszcze nie widziała. I choć Biedronka dementuje te rewelacje, jej dostawcy przekonują, że sieć zamierza mocno obniżyć ceny swoich produktów w całej Polsce, a kosztami obciążyć właśnie ich
Sklep numer 2000 zostanie otwarty w Łodzi przy ul. Rokicińskiej 366. Tego dnia sklep będzie wyjątkowo otwarty do północy, a na wszystkich klientów, którzy go odwiedzą, "będą czekać niespodzianki oraz folder ze specjalną, okolicznościową ofertą" - tajemniczo informuje biuro prasowe Jeronimo Martins Polska S.A. Co będzie można kupić w promocyjnej cenie? Biuro prasowe milczy, ale na nieoficjalnym forum pracowników sieci nasza-biedronka.pl pojawiły się m.in. informacje o laptopach za 800 zł.

Należąca do portugalskiego Jeronimo Martins Biedronka jest najpopularniejszą siecią dyskontów w Polsce i rozwija się w błyskawicznym tempie. Portugalska spółka weszła do Polski w 1997 roku, od tej pory co roku jej sieć rośnie o kilkaset sklepów. W 2007 roku w Warszawie otwarto sklep numer 1000, w 2010 - sklep numer 1500 w Poznaniu, a w poniedziałek w Łodzi zadebiutuje wyczekiwany sklep numer 2000.

Biedronka z pompą zapowiada przekroczenie tej granicy od początku września, gdy ruszyła wielka kampania zapowiadająca to wydarzenie w radiu, telewizji i prasie. Jednak o jubileuszu Biedronki głośno zrobiło się już w połowie sierpnia po artykule w "Pulsie Biznesu". Czytamy w nim, że z okazji przekroczenia liczby 2000 sklepów Biedronka chce wprowadzić wielką promocję w całej Polsce - w jej ramach we wszystkich sklepach sieci w Polsce jednego dnia ceny wszystkich produktów miałyby być obniżone o 50 proc. Podobną akcję Jeronimo Martins przeprowadziło już 1 maja w Portugalii w tamtejszej sieci Pingo Doce - wówczas ceny były cięte o połowę, gdy rachunek z zakupów przekraczał 100 euro.

Szkopuł jednak w tym, że jak pisał "Puls Biznesu", na plany Biedronki bladym strachem zareagowali dostawcy sieci, od których Biedronka chce wymusić współfinansowanie części kosztów akcji. Dla firm dostarczających produkty do Biedronki oznaczałoby to spore straty finansowe. Jeronimo Martins oficjalnie zdementowało informacje o wielkiej promocji.

"Ze względu na odmienną specyfikę polskiego i portugalskiego rynku nie są planowane działania podobne do akcji promocyjnej sieci Pingo Doce w Portugalii 1 maja. Z okazji otwarcia 2000. sklepu nasi klienci będą mogli jednak liczyć na dedykowaną ofertę produktów w atrakcyjnych, niskich cenach" - mogliśmy przeczytać w sierpniowym komunikacie firmy.

Dostawcy nabrali wody w usta

Niewykluczone jednak, że promocja jednak się odbędzie. Kilka dni temu zgłosił się do nas jeden z dużych dostawców Biedronki, który przyznał, że obniżka produktów o pół ceny jest planowana, a rozmowy cały czas się toczą. Kategorycznie jednak zabronił podawania swojego nazwiska i nazwy firmy. Dostawcy boją się gniewu Biedronki, bo choć ta zmusza ich do sprzedawania swoich towarów po najniższej cenie, to jednak zamawia ogromne ilości, co pozwala na zarobek nawet przy minimalnych marżach.

Biedronka tak jak każdy dyskont stawia przede wszystkim na towary sprzedawane pod marką własną, które produkują dla niej uznani producenci żywności. Sieć sprzedaje też markowe towary, bo niektóre produkty ciężko jest sprzedać pod marką własną. Dotyczy to np. proszków do prania lub coca-coli. Nawet wtedy jednak sieć wymaga od swoich dostawców, by dostarczali jej produkty wyróżniające się na tle konkurencji, np. kształtem opakowania lub gramaturą. I tak np. tylko w Biedronce możemy kupić wspomnianą wcześniej coca-colę lub sprite'a w butelkach o pojemności 1,75 l.

Marki własne dla Biedronki produkują m.in. Hoop, Sokpol, Mlekpol, Wawel czy Foodcare. Próbowaliśmy zweryfikować informacje od naszego "informatora", trafiliśmy jednak na zmowę milczenia.

- Takie informacje to tajemnica handlowa między nami a Biedronką. Nie możemy i nie mamy zamiaru się nimi dzielić - usłyszeliśmy u jednego z dostawców.

Informacje o ogólnopolskiej promocji dementuje też Biedronka. - Informacje, na które pan się powołuje, nie są zgodne z prawdą. Nie planujemy takiej promocji - mówi Anna Papka, menedżer ds. relacji zewnętrznych Jeronimo Martins Polska. Warto jednak w tym miejscu przypomnieć, że w przypadku akcji w portugalskich sklepach, Jeronimo Martins trzymało ją do samego końca w ścisłej tajemnicy.

W biurze prasowym poinformowano nas za to, że z okazji otwarcia sklepu numer 2000. Biedronka prowadzi akcję "produkty dnia w niesłychanie niskiej cenie". W jej ramach każdego dnia Biedronka oferuje inny produkt, np. słodycze lub proszki do prania. Biedronka prowadzi też specjalny konkurs dla klientów sklepu, w którym można wygrać bony na zakupy w Biedronce o wartości do 2 tys. zł.



Każdy chce być tani

Dane nie kłamią - żywność jest coraz droższa, dlatego na zakupach coraz większą uwagę zwracamy na ceny. Z danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej MRiRW wynika, że trzoda chlewna na przełomie sierpnia i września w skupie była o 22 proc. droższa niż w porównywalnym okresie ubiegłego roku. Żywiec wołowy w tym samym okresie zdrożał o 13 proc. Nawet za drób, który w Polsce jest tani, zakłady drobiarskie muszą płacić o 5 proc. więcej niż rok wcześniej.

Stale drożejąca żywność sprawiła, że już nie tylko dyskonty walczą o klienta ceną. Odkąd Polacy dwa razy zaczęli oglądać każdą wydaną złotówkę, do walki o nasze portfele przystąpiły praktycznie wszystkie sieci handlowe. Szlak przetarła sieć Tesco, która w lutym ruszyła z akcją "Najtańszy koszyk codziennych zakupów".

- Wybraliśmy produkty najczęściej kupowane przez klientów. Dajemy gwarancję, że będą one tańsze niż najtańsze produkty tych samych kategorii dostępne w dyskontach - mówił wówczas Michał Sikora, rzecznik prasowy Tesco.

W maju do Tesco dołączył Real, zaczynając akcję pod bardzo dosłownym tytułem "W dyskoncie taniej nie kupisz". A oprócz kampanii promocyjnych, sieci coraz mocniej stawiają na rozwój marek własnych.

Jednak o ile postępowanie dużych sieci nie dziwi, prawdziwym kuriozum jest to, że w ostatnich tygodniach marki własne zaczęły intensywnie promować i sprzedawać... sieci luksusowych delikatesów, które do tej pory kierowały swoją ofertę do bardziej zamożnych klientów.

Jednak teraz, gdy kryzys uderzył także w klasę średnią, Piotr i Paweł oraz Alma promują w mediach marki własne w promocyjnych cenach. Czy Piotr i Paweł oraz marka Food & Joy sprzedawana w sieci Alma podbiją rynek?

Czy Biedronka rzeczywiście wystartuje w poniedziałek z wielką promocją? Czas pokaże, jednak na polskim rynku nie będzie to precedens. We wrześniu Lidl przez cały tydzień obniżył ceny wszystkich produktów o 10 proc.

Więcej o: