Zagubiony papierek. Jak prywatna uczelnia wpakowała studenta w długi

Kielecka Wyższa Szkoła Ekonomii i Prawa najpierw zgubiła dokumenty byłego studenta, potem niesłusznie naliczyła mu 4 tys. zł długów, a na koniec sprzedała je firmie windykacyjnej. Po naszej interwencji postanowiła jednak przeprosić i zwrócić pieniądze. - Chyba będę żądał zadośćuczynienia - mówi pokrzywdzony mężczyzna.
Jakub Stępień ma 30 lat, jest współwłaścicielem dobrze prosperującej firmy informatycznej. Dobrze prosperującej do połowy listopada. - Wtedy zadzwoniła wspólniczka i powiedziała, że bank zablokował nam rachunek na wniosek komornika sądowego. Zupełnie nie wiedziałem, o co chodzi - wspomina kielczanin. Zrobił jednak małe rozpoznanie i okazało się, że ma dług na niemal cztery tys. zł wobec Wyższej Szkoły Ekonomii i Prawa w Kielcach. Chodzi o zaległe czesne i odsetki, za co Stępnia ściga teraz firma windykacyjna KPGN z Warszawy.

Tu należy cofnąć się do jesieni 2009 roku. Stępień studiował wtedy ekonomię na WSEiP. Musiał jednak z tego zrezygnować, bo urodziła mu się córka. Zgodnie z zawartą z uczelnią umową napisał pismo o rezygnacji i zaniósł je do dziekanatu. Kwestor szkoły przybiła pieczątkę "brak zaległości" i wszyscy rozstali się w pokojowej atmosferze. Kielczanin zajął się wychowywaniem dziecka i rozkręcaniem nowego biznesu, o nauce zapomniał.

Zagubiony papierek

Do dziś jednak trzyma wszystkie dokumenty. W odróżnieniu od uczelni. - Jak się dowiedziałem, zgubiono tam moją obiegówkę, w związku z czym teoretycznie wcale ze studiów nie zrezygnowałem - mówi kielczanin. Nie wiadomo, czy szkoła próbowała go o tym poinformować, bo w międzyczasie Stępień z Kielc przeprowadził się na wieś. Nawet, jeśli jakieś listy przychodziły, to po dwukrotnym ich nieodebraniu i zostawieniu przez listonosza awiza poczta, a za nią szkoła, uznały, że pisma zostały odebrane. W myśl przepisu z Kodeksu Postępowania Administracyjnego, jeszcze z 1960 roku.

Skoro "odebrane", a mężczyzna nie uzupełnia brakujących dokumentów, oznacza to, że studiuje dalej. I że można mu naliczać opłaty za czesne. I tak uczelnia postąpiła. Zaległości przestała naliczać, gdy skreśliła go z listy studentów za. niepłacenie czesnego. To właśnie wtedy sprzedała dług firmie KGPN.

A ta, za pomocą e-sądu i komornika dokonała egzekucji. Stępień postanowił walczyć. Najpierw zaskarżył egzekucję, a 27 listopada zwrócił się na piśmie do WSEiP o wycofanie długu przekazanego do KGPN lub zwrot pieniędzy. - Niestety prawdopodobnie zostałem wpisany do jakiegoś rejestru dłużników, moja wiarygodność w banku spadła, a to dość ważne dla każdego przedsiębiorcy. Nie mówię już o stracie czasu i nerwów, jakie poniosłem - komentuje mężczyzna.

Uczelnia się odcina

Jeszcze więcej nerwów stracił 13 grudnia. Wtedy z uczelni przyszła odpowiedź na jego pismo. "Wszelką korespondencję sprawy poruszonej w przywołanym piśmie należy kierować na adres KGPN" - tłumaczy w nim uczelniana kwestor Róża Płonka. - Czyli szkoła popełniła błąd, wymyśliła mój dług, po czym sprzedała go firmie windykacyjnej, która za pomocą sądu dokonała egzekucji. Teraz ja mam się kłócić z firmą windykacyjną. Można się załamać - mówi były student.

Uczelnia przeprasza

Na adres Wyższej Szkoły Ekonomii i Prawa wysłaliśmy pytania o tę sytuację. I nagle wszystko się zmieniło. Uczelnia złagodniała i przyznała się do błędu. "Rzeczywiście jest tu wina uczelni. Sprawa jest w toku, będzie rozpatrzona pozytywnie na korzyść pana Stępnia. WSEiP wystąpiła do firmy KGPN o cofnięcie tej wierzytelności. Długi mają zostać anulowane, a pan Stępień zostanie przez nas przeproszony" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu.

Jak dowiedziała się "Gazeta", osoba, która zgubiła dokumenty Jakuba Stępnia wciąż pracuje na uczelni. Poniesie konsekwencje swojej nieuwagi, możliwości są dwie - nagana lub zwolnienie z pracy. - Nie chodzi o to, by karać pojedynczego pracownika, tylko by na drugi raz uczelnia w ogóle zastanowiła się, co robi, gdy już taka sytuacja wyniknie. Wcześniejsze odesłanie mnie do KGPN było skandaliczne - mówi Jakub Stępień.

Handel długami

Warszawska firma windykacyjna KGPN to postrach wielu byłych studentów uczelni prywatnych, również kieleckiej WSEiP. Często bywa bowiem tak, że student, gdy rezygnuje z nauki, nie przynosi pisma o tej decyzji, choć ma taki obowiązek zapisany w umowie z uczelnią. Przestaje chodzić na studia, myśląc, że wszystko załatwione. Jednak uczelnie prywatne dalej naliczają opłaty za czesne, a po pewnym czasie część z nich sprzedaje wierzytelności do firm windykacyjnych. W skupowaniu ich specjalizuje się właśnie KGPN - "Gazeta" opisywała praktyki tej firmy kilkukrotnie.

Często ma z nimi też do czynienia mecenas Dariusz Kostyra, który w sieci prowadzi stronę nakaz-zaplaty.pl. Przyznaje jednak, że przypadek Jakuba Stępnia jest wyjątkowy. - Uczelnia popełniła tu szereg naruszeń. Przede wszystkim udostępniła dane osobowe tego człowieka, choć nie miała prawa, skoro nie miał żadnego długu. O tym należałoby poinformować Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych - zaznacza Kostyra. Dodaje, że teraz Jakub Stępień może domagać się w sądzie zadośćuczynienia za poniesione straty w związku z egzekucją komorniczą. - Pamiętam taką bliźniaczą, głośną sprawę z 2008 roku. Wtedy osoba sądziła się z Telekomunikacją Polską, bo firma sprzedała jej dane windykatorowi, choć nie było żadnego długu. Sąd zasądził na rzecz tej osoby 15 tys. zł - przypomina sobie Dariusz Kostyra.

- Prawdopodobnie złożę taki wniosek do sądu cywilnego, ale najpierw muszę zakończyć w sądzie sprawę z cofnięciem długu - mówi Jakub Stępień. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na początek przyszłego roku.

Więcej o:
Komentarze (72)
Zagubiony papierek. Jak prywatna uczelnia wpakowała studenta w długi
Zaloguj się
  • jogar

    Oceniono 151 razy 143

    Czy nareszcie ktoś odpowiedni zrobi z tym porządek? Won z takim sprzedawaniem długów i takimi firmami windykacyjnymi. Z jakiej racji teraz pokrzywdzony ma sam z tym gwnem walczyć?

  • kgbltd

    Oceniono 93 razy 93

    powinni wpisać Polskę na listę organizacji przestępczych nawołujących do łamania prawa zganie z prawem :)

    gdyby nie walczył i zapłacił byłby grzeczny a tak wpisali go na czarną listę i bye bye finansowanie

  • pjck

    Oceniono 76 razy 70

    Jednym słowem chciano go OGRABIĆ. A ktoś,kto dopuszcza się takiego czynu, to przestępca, rozbójnik. Ci, którzy mu w tym pomagają, mają na koncie współudział w przestępstwie. Przed takimi można i trzeba się bronić - wszlekimi dostępnymi środkami.

  • jkredman

    Oceniono 51 razy 45

    dług był - według szkoły która zgubiła rezygnację, dług był bo taki system rozliczania państwo zaakceptowała - nie ma znaczenia faktyczna rezygnacja ze studiów, a liczy się złożony papierek i pieczątka,

    a jeszcze do tego dochodzą ekspresowe sądy, które nie interesują się sprawdzeniem aktualnego adresu dłużnika - przecież po to je wymyślono by było szybko, hurtowo - jak to się cieszyliśmy z uruchomienia e'sądu, a raczej jak to rządzący i rządowi redaktorzy się cieszyli,

    czy do rozwiązania umowy z uczelnią nie wystarczy zakończenie faktyczne pobierania nauki, umowa realizowana ekstremalnie, wygasa z końcem semestru jeżeli student nie kontynuował w nim nauki albo ją przerwał,

    człowiek trafi do szpitala ciężko chory, nikt tego w szkole nie zgłosi, bo i kto w obliczu choroby będzie się tym zajmował, a dług rośnie,

  • an1005

    Oceniono 40 razy 40

    1) "po dwukrotnym ich nieodebraniu i zostawieniu przez listonosza awiza poczta, a za nią szkoła, uznały, że pisma zostały odebrane."
    A wiec wszyscy jestemy w niebezpieczenstwie. Firma/kots tam wymysla sobie jakies nasze zadluzenie wysyla gdzis tam pismo do nas i juz. Kolko zaczyna sie krecic
    2) takich spraw jest wiele. Firma wymysla sobie jakis nasz dlug b ma balagan w apierach, nie umie go udowodnic ale ... ma prawo nas oskarzac (wlasnie mam taka sytuacje).
    No coz biorac pod uwage iz wszelkie przepisy prawne (w tym ten sliczny bubel 'prawa administracyjnego' sa uchwalane przez nasz Sejm a jakich mamy poslow to wiadomo to co sie dziwic. Wiekszosc z nich nawet nie wie nad czym glosuje

  • poljack

    Oceniono 42 razy 40

    KRUK robi podobnie wykupuje długi sięgające lat 90 XX w kto nie ma potwierdzenia zapłaty musi zapłacić jeszcze raz .

  • plusik36

    Oceniono 37 razy 37

    Potrzebna jest zmiana zapisu prawnego. Ludzie nie są niewolnikami miejsca. Obecne czasy wywierają presję na ludziach aby zmieniali miejsce zamieszkania spowodowane pracą. Praca natomiast jest czasowa. Pracuje się rok dwa trzy i następuje zmiana zatrudnienia. Dostarczanie dokumentów na adres stałego zameldowania to w wielu przypadkach pisanie na Berdyczów. Patrząc na pobierane koszty za wysłanie zawiadomienia można wymagać czegoś więcej niż zaadresowania koperty i wysłania jako polecony. Każdy obywatel zawsze pozostawia ślady miejsca swojego pobytu. Wykorzystując prawne możliwości można osiągnąć cel. Tylko lenistwo organów powoduje niemożność pracy. Wiele jest przykładów gdy przedstawiciele administracji mówili o niemożliwości odnalezienia jakiejś osoby a dziennikarze śledczy takie dane mieli w przeciągu 2-3 dni. Owszem rozumiem szkoły i instytucje które żądają zapłaty za usługę. Są jednak zasady. Jeżeli ktoś czeka ileś lat na swoje pieniądza nie wykonując nic oprócz wysłania listu który wraca jako nieodebrany to zakrawa na ironie. Powinna być założona sprawa zakończona wyrokiem. Obecność nie musi być wymagana pod warunkiem potwierdzenia odbioru korespondencji. Potwierdzenie to nie podpis tylko również numer dokumentu oficjalnego (dowód osobisty, prawo jazdy) wydanego przez organa państwowe. Sytuacja jest wtedy jasna. Na podstawie wyroku można wpisywać do rejestru dłużników i na podstawie wyroku sądu powinno być bezwzględne usuwanie informacje o zadłużeniach. Ostatecznie wyroki w imieniu RP są najwyższą formą decyzji. Żadna instytucja nie może podważać wiarygodności zwykłych ludzi. Ale również mamy grupę oszustów i ludzi którzy nie mają poczucia obowiązku i za to powinni ponosić konsekwencje.

  • folwark_polski

    Oceniono 42 razy 34

    firmy windykacyjne - mafia stworzona przez rząd dla kolesi

  • bundy8

    Oceniono 29 razy 29

    pani w dziekanacie (czyli Bog) i wszystko jasne. dobrze ze tym razem poniosa odpowiedzialnosc za swoje chamstwo

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX