Ceny biletów w tanich liniach wzrosły o jedną trzecią od 2009 roku. "Klienci mogą się zbuntować"

- Od 2009 roku ceny biletów naszej linii wzrosły o 33 proc. Planowane kolejne podwyżki mogą sprawić, że klienci zbuntują się i przestaną z nami latać - uważa Stelios Haji-Ioannou, założyciel taniej linii easyJet
Wystąpienie Haji-Ioannou (jego rodzina ma 36 proc. udziałów taniego przewoźnika) to kolejny etap walki na słowa przed generalnym zebraniem akcjonariuszy spółki, które odbędzie się w przyszłym tygodniu. Haji-Ioannou sprzeciwia się planom ekspansji easyJeta firmowanym przez obecnego szefa rady nadzorczej linii Sir Mike'a Rake'a, który ogłosił już, że rezygnuje z kierowania easyJetem, ale potem dodał, że zamierza pozostać na stanowisku przynajmniej do końca lata.

- Kondycja firmy jest niezła, bo wzrosły ceny biletów, ale podobnie jest z kosztami. Jednostkowe koszty lotu wzrosły od 2009 roku o 24 proc., a w tym samym czasie przeciętny pasażer płaci o 33 proc. więcej za bilet. Jeśli klienci zbuntują się przeciw wysokim cenom biletów, zjedzą nas wysokie koszty - uważa Haji-Ioannou, który mocno protestuje też przeciw znaczącym podwyżkom pensji dla członków zarządu. Za ubiegły rok fiskalny prezes easyJet Carolyn McCall zarobiła 5 mln funtów, a zarobki głównego szefa ds. finansów Chrisa Kennedy'ego wyniosły w tym okresie ok. 3 mln funtów. - To kompletnie nieuzasadniony poziom wynagrodzenia. Ci ludzie zarabiają 10 razy więcej niż jeszcze dwa lata temu o swoich poprzednich pracodawców - ostro tłumaczy założyciel linii easyJet.

Brytyjskie linie lotnicze to jeden z większych tanich przewoźników w Europie. W ubiegłym roku linie przewiozły 59,2 mln pasażerów. Tanie linie operują w 27 krajach na 110 lotniskach. W Polsce samoloty easyJet latają tylko z portu w Krakowie. Z lotniska w Balicach można polecić m.in. do Londynu, Edynburga, Paryża, Liverpoolu, Bristolu i Belfastu.

Więcej o: