Ikea wycofuje ze sprzedaży klopsiki z koniną. Odkryli je Czesi [AKTUALIZACJA]

Czescy inspektorzy żywności znaleźli koninę w tworzonych w Szwecji pulpecikach sprzedawanych przez znaną sieć meblową Ikea - donosi czeska agencja prasowa CTK. Ikea ogłosiła już, że wycofa je ze sprzedaży w kilku krajach, w których feralne klopsiki z koniną były dostępne. Tymczasem tygodnik ?Spiegel? podał, że większość koniny sprzedawanej jako wołowina w Europie pochodziła z Polski. W poniedziałek zaprzeczył temu minister rolnictwa Stanisław Kalemba. - W sprawie koniny jesteśmy czyści jak łza - powiedział
Teoretycznie konina nie miała prawa znaleźć się w klopsikach - na etykiecie w informacji o składzie produktu napisano, że klopsiki są zrobione z mięsa wieprzowego i wołowiny.

Krajowa Inspekcja Weterynaryjna w Czechach poinformowała, że klopsiki z koniny były sprowadzane do Czech w jednokilogramowych, zamrożonych paczkach wyprodukowanych w Szwecji. Ikea w każdym ze swoich marketów posiada restaurację, w której sprzedaje tradycyjne szwedzkie potrawy.

Czeska inspekcja podała, że wstrzymała sprzedaż w sklepach Ikea ponad 760 kilogramów klopsików, które do Czech sprowadziła Ikea.

Inspekcja podała też w poniedziałek, że znalazła koninę w hamburgerach z wołowiny, które zostały sprowadzone i wyprodukowane w Polsce. W ubiegłym tygodniu Czechy dołączyły do krajów, w których wybuchła afera z końskim mięsem - inspekcja znalazła koninę w lasagne bolognese, której producentem była firma Tavola SA. Produkty z koniną były sprzedawane w czeskich sklepach sieci Tesco.

Ikea zapowiedziała w poniedziałek, że wycofa ze sprzedaży klopsiki z zawartością koniny. Szwedzki koncern poinformował, że klopsiki z tej samej partii były sprzedawane także w kilku innych krajach. Oprócz Czech wymienił on m.in. Wielką Brytanię, Portugalię, Holandię i Belgię. Polska nie znalazła się w grupie krajów wymienionych przez czeskiego rzecznika sieci Ikea.

"Spiegel": To z Polski pochodzi większość koniny

W swoim najnowszym wydaniu niemiecki tygodnik to z Polski i Włoch prawdopodobnie pochodziła konina dodawana do wyrobów sprzedawanych jako wołowina w krajach zachodnioeuropejskich. "Spiegel" podał, że niemiecka firma Brandenburger Dreistern Konserven GmbH, producent sprzedawanego w sieci tanich sklepów Aldi Sued gulaszu wołowego, kupowała mięso od pośrednika Transmeat Schoeller GmbH, który z kolei importował je od jednej z polskich firm. Jak twierdzi redakcja, nazwa polskiego producenta pojawiła się już przy okazji wykrycia pierwszych partii koniny w brytyjskich burgerach. Według gazety właśnie ta polska firma, wraz z jeszcze jedną polską rzeźnią, dostarczała mięso irlandzkiemu handlarzowi mięsem - McAdam, który sprzedał towar producentom Silvercrest i Rangeland Foods. Jak pisze "Der Spiegel", Irlandia poprosiła na początku lutego polskiego producenta o wyjaśnienia. Strona polska twierdziła - pisze "Der Spiegel" - że oryginalne nalepki na ładunku zostały sfałszowane.

Kalemba: Polska czysta w sprawie koniny

- Jeśli chodzi o podejrzenia dodawania koniny do produktów wołowych, to dotąd Polska jest "czysta jak łza", a informacje podawane przez niemiecki tygodnik "Der Spiegel" są wyjaśniane - oświadczył w poniedziałek w Brukseli minister rolnictwa Stanisław Kalemba. - Dzisiaj Polska pod względem tych zastrzeżeń, jeżeli chodzi o fałszowanie mięsa wołowego koniną, jest poza podejrzeniami, a ta nowa sprawa, która była podana w "Spieglu", jest wyjaśniana. Nie wolno podawać niesprawdzonych informacji" - powiedział Kalemba.

Kalemba odniósł się w ten sposób do wcześniejszych zarzutów Irlandii, która twierdziła, że konina zawarta w irlandzkich burgerach była importowana z Polski. - Wskazanie ze strony Irlandii było nieuczciwe, to jest skandal nawet w ujęciu unijnym, przecież dzisiaj wiadomo, że nie ma najmniejszego podejrzenia (...), wiadomo, że ślady prowadzą zupełnie gdzie indziej - podkreślił minister. - Dzisiaj o sprawę koniny, o którą posądzała nas Irlandia, jest podejrzanych co najmniej kilkanaście państw Europy i Ameryki Południowej - dodał.

Szef polskiego resortu rolnictwa zapewnił, że Polska przestrzega wszystkich standardów, a polska żywność ma świetną renomę. Powiedział, że na posiedzeniu ministrów powiadomi, że dopóki polska strona nie sprawdzi ostatnich doniesień niemieckiego tygodnika, nie będzie udzielać informacji na ten temat.