Jak ominąć Groupona, a i tak dostać rabat? Są na to sposoby, a sprzedawcy są chętni

Od kilku dni po sieci krąży opis, jak obejść Groupona, ale za usługę lub towar i tak zapłacić proponowaną w tym serwisie cenę bez konieczności wykupywania kuponu rabatowego. Sprawdziliśmy, czy jest on skuteczny. Efekt? W większości przypadków metoda jak najbardziej się sprawdza
Metodę opublikował na Facebooku Piotr Konieczny z portalu Niebezpiecznik po tym, jak zasłyszał w restauracji rozmowę dwóch mężczyzn:

"- Nigdy nie kupuję przez Groupona. Dzwonię do firmy bezpośrednio i pytam, czy mi sprzedadzą za grouponową cenę. I wiesz co, zawsze mówią, że tak i że jeszcze coś tam dorzucą gratis.

- To dlatego, że oni dostają połowę z ceny Groupona, a i tak im się opłaca. Wszyscy u mnie w pracy robią tak od dawna".

Postanowiłem sprawdzić skuteczność tego sposobu.

Podejście I - W hotelu taniej niż na Grouponie

Praca w "Gazecie" jest przyjemna i nobilitująca, ale każdemu należy się przecież odpoczynek. Nad morzem nie byłem dawno, moja luba również. Jedziemy w kwietniu. Wybieram czterogwiazdkowy hotel niedaleko plaży. Do dyspozycji basen, sauna, jacuzzi, salon gier. Relaks gwarantowany. W cenie Groupona dodatkowo bon o wartości 60 zł do spa. W sumie za trzydniowy (tj. dwie doby) pobyt dwóch osób 599 zł zamiast 1230 zł. Wychodzi 149,75 zł za osobodobę. Dzwonię.

- Jaki termin pana interesuje? - pyta mnie recepcjonistka.

- Połowa kwietnia.

- Pewnie widział pan naszą ofertę na Grouponie?

- Tak.

- Trzeba było tak od razu. Wykupił pan już kupon?

- Ja właśnie w tej sprawie. Nie bardzo wiem, jak to zrobić. Wolałbym po prostu przelać wam pieniądze w tej cenie z Groupona i mieć z głowy.

Tu zaczynają się problemy. Recepcjonistka tłumaczy, że to niemożliwe. Czyżby teoria się nie sprawdziła? Niekoniecznie.

- Ale! Mogę panu zaoferować trzydniowy pobyt u nas w cenie 135 za dobę dla jednej osoby. Do dyspozycji basen, sauna, jacuzzi...

Brzmi znajomo? W zasadzie to samo co hotel oferuje na Grouponie, a do tego taniej o niecałe 15 zł za osobodobę.

- Czy to nie to samo co na Grouponie? - pytam panią recepcjonistkę.

- Nie, na Grouponie jest jeszcze kupon do spa za 60 zł - wyjaśnia.

Podejście II - Lans na Fejsie za pół ceny

Stosunkowo tani, acz ekskluzywny nadmorski hotel sprawił, że zostało mi jeszcze nieco grosza. Skoro jedziemy na wczasy, trzeba by coś wrzucić na Fejsa. Szukam aparatów fotograficznych (swoją drogą opcje wyszukiwania na Grouponie pozostawiają wiele do życzenia) - może nie lustrzanek, ale rozbudowanych cyfrówek. Wpada mi w oko aparat Canona za 500 zł po 40-proc. rabacie.

- Dzień dobry, znalazłem na Grouponie interesujący aparat, który sprzedajecie. Chcę go kupić, ale odbiorę u was osobiście i wtedy wam zapłacę - uderzam prosto z mostu. Pan w słuchawce pyta o model aparatu i instruuje, że bez Groupona kosztuje dwa razy więcej.

- Ale ja chcę w cenie z Groupona, tylko bez nich.

- No dobrze, tylko proszę przyjechać osobiście i nie mówić, że mamy takie ceny w sklepie - instruuje mnie sprzedawca.

Podejście III - To oszustwo!

Po udanych zakupach czas coś przekąsić. Zaproszę lubą na kolację i ogłoszę radosną nowinę o kwietniowym wyjeździe nad morze. Dobre jedzenie, lampka wina, klimatyczny lokal w centrum miasta, a wszystko w cenie niższej o 50 proc.

- Chciałbym u was zarezerwować miejsce na kolację dla dwóch osób. Ale widziałem na Grouponie cenę o prawie połowę niższą...

- Oczywiście, proszę przyjść z kuponem.

- Ale ja bym wolał bez kuponu...

- To zapłaci pan 150 zł za kolację.

- Kiedy ja bym chciał zapłacić 75 zł. Nie możemy pominąć Groupona i umówić się na taką kwotę?

- Przykro mi, ale nie. To oszustwo, nie pozwala nam na to umowa. Jeśli pan chce, proszę wybrać inny, tańszy zestaw z naszego menu.

Rzecznik: Sprawdzamy naszych partnerów

Z trzech prób wychodzi, że sposób jest dość skuteczny. Kupiłem dzięki niemu aparat, w hotelu usłyszałem niemal identyczną propozycję i tylko zjeść taniej bez Groupona mi się nie udało.

Według internautów wszystko przez prowizje, jakie portal pobiera za każdy sprzedany towar lub usługę. Jak dowiedzieliśmy się od sprzedawców, zwykle jest to około 30 proc. kwoty. Artur Bednarz, rzecznik prasowy Groupona, tłumaczy jednak, że prowizja nie jest sztywno narzucona. - Ona oscyluje od 5 do nawet 95 proc. kwoty. Ale ta najwyższa stawka jest tylko w przypadku czysto marketingowych akcji jakiejś firmy - wyjaśnia rzecznik. Przyznaje też, że od czasu do czasu spotyka się z próbami uzyskania przez klientów rabatu z pominięciem pośrednictwa serwisu. Groupon stara się to kontrolować za pomocą mystery shoppingu. Pracownicy firmy dzwonią anonimowo do wystawiających się u nich przedsiębiorców i pytają między innymi o możliwość uzyskania rabatu bez pośrednictwa Groupona.

- Sporadycznie uzyskujemy odpowiedź twierdzącą lub otrzymujemy udokumentowaną informację o takim zdarzeniu z innego źródła - mówi Bednarz. Nie chce jednak zdradzić żadnych statystyk na ten temat. Nie mówi też o wysokości kar finansowych za takie naruszenie umowy. Dodaje jednak, że nakładane one są dopiero wtedy, gdy po raz drugi dany przedsiębiorca zostanie przyłapany na dawaniu rabatów z pominięciem Groupona. W takim przypadku serwis kończy współpracę z "recydywistą". - Firmy niewiele zaoszczędzą na sprzedaży bez naszego pośrednictwa, a konsekwencje mogą być dużo większe - mówi Artur Bednarz.

Kłopoty Groupona

Przypomnijmy, że największy na świecie serwis zakupów grupowych w ostatnich miesiącach nie ma dobrej passy. Na początku marca Groupon rozstał się z jednym ze swoich współzałożycieli i jednocześnie prezesem Andrew Masonem. To skutek coraz słabszych wyników na giełdzie Nasdaq. Groupon zadebiutował na niej w 2011 roku i była to największa oferta publiczna spółki internetowej od czasu debiutu Google'a (potem wszystkich przebił Facebook). W czwartym kwartale ubiegłego roku strata netto spółki wyniosła 81,1 mln dol., przy wzroście przychodów o 30 proc. To spowodowało, że akcje Groupona na Nasdaq spadły o 24 proc.

Na razie firmą będą kierować inny jej współzałożyciel Eric Lefkofsky i członek zarządu Ted Leonsis.

Więcej o: