Budek telefonicznych jest coraz mniej, ale operatorzy ich nie zlikwidują

Z roku na rok z ulic systematycznie ubywa automatów telefonicznych, jednak całkowicie nie znikną one z polskich miast. Operatorzy przyznają, że wciąż jest niewielka grupa osób, która z nich korzysta, a to sprawia, że operatorom opłaca się je utrzymywać
Najwięcej w Polsce budek telefonicznych ma Orange, ale ich liczba i tak sukcesywnie się zmniejsza. Obecnie w całej Polsce działa około 19,2 tys. automatów należących do Orange, jednak ta liczba systematycznie spada - jeszcze rok temu było ich ponad 30 tys. - Spadek spowodowany jest m.in. coraz większym rozpowszechnieniem telefonów komórkowych. Automaty telefoniczne wykorzystujemy coraz rzadziej. W tej chwili prawo nie nakłada już na Orange Polska obowiązku utrzymywania określonej liczby automatów, dlatego o ich likwidacji lub przeniesieniu decyduje teraz wyłącznie rachunek ekonomiczny - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska.

Przedstawiciele Orange nie chcieli nam podać danych dotyczących kosztów utrzymania automatów telefonicznych ani ich rentowności. W 2011 roku Telekomunikacja Polska otrzymała jednak od Urzędu Komunikacji Elektonicznej (UKE) 67 mln zł za utrzymanie budek telefonicznych przez pięć poprzednich lat. Operator wystąpił wtedy z wnioskiem o ponad 800 mln zł. To pokazuje, że utrzymanie dużo mniejszej, bo liczącej nieco powyżej 19 tys., liczby aparatów telefonicznych musi wiązać się z wydatkami rzędu dziesiątek milionów złotych rocznie.

Pełnego wycofania nie będzie

Jeszcze w 2010 roku w Polsce działało 45 tys. budek telefonicznych. Prawie 1,5 tys. z nich stało jednak bezużytecznie, całymi miesiącami nikt z nich nie korzystał. Przełom nastąpił w kolejnym roku, gdy wygasła decyzja prezesa UKE nakładająca na Telekomunikację Polską obowiązek świadczenia usługi powszechnej, czyli m.in. utrzymywania budek telefonicznych.

Choć przymus utrzymywania budek zniknął, Orange nie planuje całkowitego wycofania się z oferowania tego rodzaju usług. Przedstawiciele sieci przekonują, że w miejscach, takich jak: galerie handlowe, dworce, główne ulice czy szpitale, automaty pozostaną, ponieważ w dalszym ciągu znajdują się tam klienci chętni do korzystania z nich.

Jak można korzystać z działających jeszcze aparatów telefonicznych? W większości są one na karty telefoniczne, ale można też używać kart zdrapek. Niektóre automaty, np. na lotniskach, przyjmują także monety. A jaki jest koszt połączenia? - Cena za połączenia na telefony stacjonarne i komórkowe jest uzależniona od rodzaju karty. W przypadku Telezdrapki minuta połączenia z telefonem stacjonarnym kosztuje 12 gr za minutę, a na telefony komórkowe - 32 gr - wymienia Jabczyński.

Netia nie widzi przyszłości

Inaczej do kwestii automatów telefonicznych podchodzi Netia. - Budki to już coraz bardziej historia. Obecnie mamy jeszcze kilkanaście automatów, ale i te pewnie niedługo zlikwidujemy, bo praktycznie nikt z nich nie korzysta. Nawet w więzieniach i szpitalach, które kiedyś były znakomitym miejscem dla tego typu rozwiązań, nasze budki zostały całkowicie wyparte - mówi Karol Wieczorek, kierownik ds. komunikacji korporacyjnej w Netii.

Przedstawiciel Netii zauważa, że liczba budek telefonicznych w przeszłości wcale nie wynikała zawsze z realnej potrzeby, ale z powodu wymagań koncesyjnych dla operatorów stacjonarnych. - Tamte wymagania, zresztą absolutnie słusznie, zostały już anulowane lata temu, w efekcie czego zostały tylko rentowne budki. Jeszcze trzy lata temu mieliśmy ich ponad sto, a teraz zaledwie kilkanaście. Za chwilę ich liczbę będzie można policzyć na palcach jednej ręki - mówi Wieczorek.