Jeden zastrzyk, sześciopak gotowy

Praca nad muskulaturą wymaga wielu poświęceń i hektolitrów potu wylanych na siłowni. Okazuje się jednak, że można pójść na skróty, w dodatku bez negatywnego wpływu na zdrowie.

Każdy, komu wymarzyła się wysportowana sylwetka wie, że najlepsze efekty można osiągnąć tylko ciężką pracą. Oczywiście na rynku dostępnych jest wiele wynalazków, które mają w tym pomóc, jednak ich działanie najczęściej ma zły wpływ na organizm. Odkrycie pewnego amerykańskiego naukowca dowodzi jednak, że wcale tak być nie musi.

Mięśnie posiadają coś w rodzaju hamulca, który wstrzymuje ich wzrost. Brian Kasper, biolog z Ogólnokrajowego Szpitala Dziecięcego w Columbus w stanie Ohio twierdzi, że znalazł sposób na ominięcie tej blokady, za pomocą zastrzyku. Kluczem okazało się białko o nazwie folistatyna, która ?wyłącza? miostatynę, gen ograniczający wzrost mięśni. Efekt zostaje osiągnięty poprzez połączenie DNA odpowiedzialnego za produkcję folistatyny ze zmodyfikowanym wirusem. Powstałą w ten sposób substancję należy wstrzyknąć w wybrany mięsień.

Metoda ta, choć ułatwia zbudowanie umięśnionej sylwetki, nie działa jednak natychmiast. Według Kaspera, efekty widoczne są dopiero po 6 tygodniach. Przy okazji warto podkreślić, iż mięśnie posiadają swój limit, niemożliwe jest więc, aby dzięki tej metodzie doprowadzić do ich nadnaturalnego rozwoju.

Badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały, że metoda Briana Kaspera działa. Obecnie trwają przygotowania do przeprowadzenia pierwszych testów na ludziach. Biolog podkreśla jednak, iż nie wyobraża sobie, aby jego odkrycie zostało oddane do powszechnego użytku. Liczy raczej, że efekty jego pracy pozwolą powrócić do normalnego życia osobom, które cierpią na zanik mięśni. Ale trudno uwierzyć, że amerykańska armia nie postanowi wykorzystać pracy Kaspera, jeśli testy na ludziach zakończą się sukcesem.

[za: MailOnline]

Więcej o: