Miłosne nadużycia w świecie technologii

Wielu rodziców cieszy się na widok swoich pociech, które tak dobrze radzą sobie z najnowszymi technologiami. Czy jednak zdają sobie sprawę z faktu, że mogą one zostać wykorzystane przeciwko nim?
Miłosne nadużycia w świecie technologii Aplikacja na iPhone'a ma uświadomić rodzicom, co grozi ich pociechom w świecie nowych technologii Według statystyk 24 proc. amerykańskiej młodzieży doświadczyło na własnej skórze stręczenia przez partnerów za pomocą nowych rozwiązań technologicznych. 50 proc. zaś przyznaje, że zna osoby, które padły ofiarą tego typu nadużyć. Sytuacje te znane są głównie młodszym pokoleniom, które częściej sięgają po nowe technologie. Teraz, rodzice posiadający iPhone'a mogą przekonać się, z czym tak naprawdę ich pociechy mają do czynienia. Wszystko to dzięki aplikacji Love is Not Abuse. Oprogramowanie skupia się na różnych rodzajach stręczenia i ma ułatwić rodzicom rozpoznawanie sytuacji, kiedy ich dziecko doświadcza tego typu zdarzeń. Love is Not Abuse pokazuje różne metody stręczenia z wykorzystaniem współczesnych usług, takich jak smsy, maile, portale społecznościowe czy też zwykłe połączenia telefoniczne. Aplikacja zawiera szereg różnych tekstów i gróźb, których odbiorcami są ofiary stręczycieli. Rodzice mają okazję zapoznać się z sytuacją zarówno z punktu widzenia chłopca, jak i dziewczynki. Aplikacja jest częścią większej kampanii, zapoczątkowanej przez Liz Claiborne Inc., która ma uświadomić rodzicom, że zaszły na świecie zmiany, również jeśli chodzi o związki partnerskie. Wraz z nowymi technologiami pojawiły się nowe zagrożenia, z których wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Celem kampanii jest zarówno chęć zwrócenia uwagi na problem, jak również i przekonanie rodziców do częstszego rozmawiania o tego typu nadużyciach, a nie skupianiu się tylko i wyłącznie na kwestiach związanych z narkotykami czy alkoholem. Niestety nie miałem okazji sprawdzić aplikacji, więc nie jestem w stanie ocenić jej zawartości. O ile cel kampanii jest szczytny, tak rodzi się obawa, że może u niektórych rodziców wywołać wręcz nadopiekuńczość, co zaowocuje przesadnym uprzedzeniem do nowych technologii. Ludzie z natury są skłonni do wyolbrzymiania, dobrze byłoby więc podjąć również kroki mające na celu pokazać pozytywne strony współczesnych usług. Zakładając oczywiście, że zarówno kampania, jak i aplikacja skierowane są przede wszystkim do osób, które nie mają wiedzy na temat nowych technologii.

Według statystyk, 24 procent amerykańskiej młodzieży doświadczyło na własnej skórze stręczenia przez partnerów za pomocą nowych rozwiązań technologicznych. 50% zaś przyznaje, że zna osoby, które padły ofiarą tego typu nadużyć. Sytuacje te znane są głównie młodszym pokoleniom, które częściej sięgają po nowe technologie. Teraz, rodzice posiadający iPhone'a mogą przekonać się, z czym tak naprawdę ich pociechy mają do czynienia. Wszystko to dzięki aplikacji Love is Not Abuse.

Oprogramowanie skupia się na różnych rodzajach stręczenia i ma ułatwić rodzicom rozpoznawanie sytuacji, kiedy ich dziecko doświadcza tego typu zdarzeń. Love is Not Abuse pokazuje różne metody stręczenia z wykorzystaniem współczesnych usług, takich jak smsy, maile, portale społecznościowe czy też zwykłe połączenia telefoniczne. Aplikacja zawiera szereg różnych tekstów i gróźb, których odbiorcami są ofiary stręczycieli. Rodzice mają okazję zapoznać się z sytuacją zarówno z punktu widzenia chłopca, jak i dziewczynki.

Aplikacja jest częścią większej kampanii, zapoczątkowanej przez Liz Claiborne Inc., która ma uświadomić rodzicom, że zaszły na świecie zmiany, w tym również jeśli chodzi o związki partnerskie. Wraz z nowymi technologiami pojawiły się nowe zagrożenia, z których wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Celem kampanii jest zarówno chęć zwrócenia uwagi na problem, jak również i przekonanie rodziców do częstszego rozmawiania o tego typu nadużyciach, a nie skupianiu się tylko i wyłącznie na kwestiach związanych z narkotykami czy alkoholem.

Niestety nie miałem okazji sprawdzić aplikacji, więc nie jestem w stanie ocenić jej zawartości. O ile cel kampanii jest szczytny, tak rodzi się obawa, że może u niektórych rodziców wywołać wręcz nadopiekuńczość, co zaowocuje przesadnym uprzedzeniem do nowych technologii. Ludzie z natury są skłonni do wyolbrzymiania, dobrze byłoby więc podjąć również kroki mające na celu pokazać pozytywne strony współczesnych usług. Zakładając oczywiście, że zarówno kampania, jak i aplikacja skierowane są przede wszystkim do osób, które nie mają wiedzy na temat nowych technologii.



[za: Mashable]

Więcej o: