Arabskim rewolucjom pomogło wyłączenie Internetu

Arabskie rewolucje kojarzymy z Internetem - to na Facebooku i Twitterze porozumiewali się protestujący, dopóki opresyjne rządy nie odcięły dostępu do Internet. Jednak dr Navid Hassanpour z uniwersytetu Yale stawia zupełnie przeciwną tezę - to wyłączenie Internetu powodowało, że rewolucja rozlewała się na cały kraj.

Dr. Hassanpour zajmuje się modelowaniem dróg przepływu informacji w społeczeństwie. Według jego obliczeń, dopiero odcięcie obywatelom dostępu do Internetu powoduje mobilizację całego społeczeństwa. Przedtem łatwo klikać na "Lubię to" bez angażowania się w jakiekolwiek działania. Dopiero zniknięcie możliwości klikania prowokuje kanapowych rewolucjonistów do działania w realu.

Badania Navida Hassanpoura oparte są o wyrafinowany model matematyczny, który pokazał, że dostępność sieci komunikacyjnych centralizuje rewolucję - w centrum niezadowolenia pojawia się pojedyńczy ośrodek protestu, ale umieszczeni poza nim zamieniają się w biernych obserwatorów. W swoim artykule, naukowiec podaje przykłady z rewolucji w Egipcie potwierdzające tę tezę.

Kiedy pomyśli się o setkach bezsensownych stron na Facebooku, za którymi nie idzie żadna realna akcja, wydaje się to oczywiste.

Więcej o: